eGospodarka.pl
eGospodarka.pl poleca

eGospodarka.plPrawoGrupypl.soc.prawoPrzejechałbym babę...Re: Przejechałbym babę...
  • Data: 2025-07-27 13:23:18
    Temat: Re: Przejechałbym babę...
    Od: Robert Tomasik <r...@g...pl> szukaj wiadomości tego autora
    [ pokaż wszystkie nagłówki ]

    W dniu 27.07.2025 o 11:04, Shrek pisze:

    > Pytanie na ile masz się spodziewać niespodziewanego. Pieszy na chodniku
    > przez który przejeżdzasz - jasne. Pieszy na jedni w miejscu
    > niedozwolonym - może. Patrzysz nie ma w bliskiej okolicy, czy masz
    > domniemywać, że ci biegiem wpadnie z drugiej strony...

    Ale to na miejscu czasem jest trudne do ustalenia. W tym problem. Po za
    tym jak kierującym będzie policjant, żołnierz, prokurator, sędzia, czy
    ksiądz, to zaraz jakiś idiota wyskoczy z argumentem, że nie wzięto
    innych możliwości pod uwagę. Ja jak będzie "cień" możliwości, ze jednak
    ponosi winę, to z "ostrożności procesowej" się "go zamknie". Sceptykom
    "Piotr" nakaże udowodnienie, że nie było inaczej.

    Jak będzie polityk albo adwokat, to nie każdy podejmie kontrowersyjną
    decyzję. Przejrzyj sieć, bo przykładów reperkusji w podobnych sprawach
    jest masa. Ktoś, kto jakiejś ważnej polityk nie wpuścił na pas
    graniczny. Jakiś policjant, który chciał ukarać osobę duchowną. Nie chce
    mi się wywlekać tych szczegółów, bo to bez sensu. W każdej z nich może
    być "drugie dno", a mundurowy faktycznie ponosić winę. >
    >> Nagranie z rajdu BMW "wypłynęło" chyba kilka dni po tragedii.
    > Następnego dnia już było. No i w rejest wypadków typowali winę kianki.
    Wszystko wskazuje na to, że masz rację. Ale jak następnego dnia
    wypłynęło nagranie, to policjanci, którzy działali na miejscu zapewne
    już zajmowali się innymi sprawami. Po za tym ogarnij, że tymczasowe
    aresztowanie, to dość specyficzna forma. Wypadków drogowych jest masa i
    nikt nie zatrzymuje wszystkich kierujących pojazdami w aresztach w
    oczekiwaniu, że kilka dni później wycieknie do sieci obciążające ich
    nagranie. Albo, że uciekną do Emiratów Arabskich. I co mu to dało?
    Najpierw sam na własny koszt się tam uwięził bez możliwości powrotu do
    Polski, a teraz i tak siedzi. Dodatkowo podejrzewam, ze gdyby nie ta
    ucieczka, to jako osoba niekarana oraz wobec faktu, że tu nie da się
    wykluczyć tezy, że kierujący KIA się przyczynił do zdarzenia mógłby
    liczyć na stosunkowo łagodny wyrok.

    Weź tę Twoją sytuację. Powiedzmy, że jednak by się ta kobieta wywaliła i
    był wypadek. Czy uznałbyś za właściwe zabranie Ci prawa jazdy w
    oczekiwaniu, że może jakaś przypadkowa osoba nagrała zdarzenie i okaże
    się, żeś celowo w nią wjechał. Ile powinniśmy czekać? Tydzień. A jak za
    dwa miesiące ktoś to przyniesie? Może Cię aresztować, bo a nuż wycieknie
    nagranie, żeś celowo w nią wjechał (to już nie wypadek, a usiłowanie
    zabójstwa), a Ty obawiając się ujawnienia prawdy uciekniesz na Saharę i
    będziesz się przez kolejne pół wieku żywił skorpionami.

    Teraz narasta zresztą nowy problem. Jak świadek się zatrzyma i zgramy
    filmik z rejestratora, to szanse na manipulacje są niewielkie. Jak
    przyjdzie po miesiącu, a w dodatku filmik nie jest z miejsca zdarzenia,
    tylko kilka kilometrów wcześniej, to jaką masz pewność, że to nie jest
    jakaś manipulacja? Robią filmiki z gadającymi brednie politykami.
    Zrobienie takiego, co to na nim BMW jedzie 300 km/h uważasz za
    całkowicie nieprawdopodobne?

    Kilka dni później są jeszcze monitoringi autostradowe i można ściągnąć z
    okolicy. Popatrzyć, czy te samochody na Twoim nagraniu tam jechały - jak
    w polu widzenia są inne. To nie są proste sprawy, a "Piotr" zaraz
    wyskoczy z argumentem, że mam udowodnić, iż nagranie jest zmanipulowane.
    Z obawy przed jego wyskokami mam nie zwracać uwagi na te możliwości. To
    wszystko wymaga oceny, zbadania. Jak oskarżony nagranie zakwestionuje,
    to można je do biegłego celem zbadania wysłać.

    >> Pomyśl o tej Twojej sprawie. Zatrzymał byś się, ale ona idąc by się
    >> wystraszyła i wywaliła łamiąc rękę - wypadek, bo obrażenia powyżej
    >> 7dni, gdyż ręka w tydzień się nie zrośnie. Przyjeżdża Policja.
    >> Zatrzymują Ci prawo jazdy. OK! Masz nagranie z kamery, ale tego na
    >> miejscu nikt nie oceni.
    > W sumie czemu? Taka sama albo i lepsza przesłanka jak każda inna. W
    > zaufaniu powiem ci że wiem, że co lepsi policjanci przychodzą na miejscu
    > i pytają czy można od ręki zobaczyć nagranie z kamery przemysłowej.

    Podstawowa rzecz. Sprawdzenie, czy w okolicy nie ma CCTV to obowiązek
    patrolu skierowanego na miejsce zdarzenia. Nie zawsze przejrzenie, bo
    czasem nie ma dostępu. Czasem trafisz na "konstytucjonaliste" i on wie,
    że Policja nie ma prawa przeglądać. To chyba Ci bardzo źli tak nie
    robią. Ja często zamiast ryzykować, że gdzieś "wetnie" nagranie, to na
    wszelki wypadek ważny filmik zabezpieczam poprzez nagranie monitora,
    albo fotki sprawcy.

    Oczywiście dowodem jest nagranie, ale czasem nie ma technicznej
    możliwości tego zabezpieczenia. Bo nie ma osoby umiejącej to zrobić. Bo
    nie nosi się płyt i pendivów po kieszeniach. Jak nagranie zginie, to
    mamy, co mamy. Przesłuchuje się policjanta i dołącza to nagranie jako
    dowód w sprawie. Przeważnie prościej oczywiście uzyskać nagranie.

    W piątek zdarzyło mi się, że ofiara opisała napastnika jako gościa w
    szarym swetrze łysawego, a na nagraniu to łysy facet w marynarce lub
    bluzie (jakość nagrania taka sobie) i w krótkich spodenkach. Nagranie
    zabezpieczymy w poniedziałek, ale jak już w poniedziałek ktoś pójdzie do
    dwóch sąsiednich obiektów (były zamknięte) i może znajdzie lepsze
    nagranie sprawcy, to będzie miał dokładny czas oraz wiedział, czego szukać.

    Przyznam, że Twoja uwaga, iż to tylko mądrzy policjanci robią wzbudza we
    mnie strach. U nas nadzorujący Ci bez tego albo notatki, że kamer nie ma
    materiałów nie weźmie. Jak weźmie, to następnego dnia zbierze burę od
    Komendanta. Dyżurny, jak wychwyci ten brak, to dysponuje kolejne siły,
    by to sprawdzili. Może nie być nagrania, ale notatka, czy są kamery musi
    być. Natomiast - nie wiem, czy wiesz - że zabezpieczanie filmików często
    pozbawia nas wielu cennych dowodów. Powinno się to robić inaczej i wiele
    lepszych rejestratorów ma taką opcje, a ludzie zabezpieczają avi albo
    mp4 z niewiedzy oraz lenistwa.

    > Wtedy akurat jest problem, bo nie wiadomo czy w zasadzie można im
    > pokazać, ale jak się podpisze od ręki na wniosku (nie wszyscy chcą) o
    > udostępnienie nagrania to jak jest komu to się pokazuje. Więc skoro chcą
    > zobaczyć to znaczy że jednak do czegoś im potrzebne.
    Tych problemów jest więcej, ale nie będę publicznie tego walcował, bo
    zaraz jakiś idiota się czepi szczegółów. Zdarzyło mi się w ważnej
    sprawie celem uniknięcia zatarcia dowodu (właściciel sklepu formatował
    dysk, by zatrzeć nagrania obciążające jego i jego kolegów) odciąć nożem
    rejestrator od sieci elektrycznej. Dysk się nie sformatował i zostało
    nagranie, na którym skazano sprawców. Właściciela sklepu za zacieranie
    dowodów.

    Pomówiono mnie o spowodowanie zagrożenia pożarem (iskry się posypały
    ostro z przecinanego kabla) i zniszczenie cennego kabla. Dostałem sporą
    premię. :-)
    --
    (~) Robert Tomasik

Podziel się

Poleć ten post znajomemu poleć

Wydrukuj ten post drukuj


Następne wpisy z tego wątku

Najnowsze wątki z tej grupy


Najnowsze wątki

Szukaj w grupach

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1