eGospodarka.pl
eGospodarka.pl poleca

eGospodarka.plPrawoGrupypl.soc.prawoPrzejechałbym babę...Re: Przejechałbym babę...
  • Data: 2025-07-27 16:24:34
    Temat: Re: Przejechałbym babę...
    Od: Robert Tomasik <r...@g...pl> szukaj wiadomości tego autora
    [ pokaż wszystkie nagłówki ]

    W dniu 27.07.2025 o 13:57, Shrek pisze:
    >> Wszystko wskazuje na to, że masz rację. Ale jak następnego dnia
    >> wypłynęło nagranie, to policjanci, którzy działali na miejscu zapewne
    >> już zajmowali się innymi sprawami. Po za tym ogarnij, że tymczasowe
    >> aresztowanie, to dość specyficzna forma.
    > Już pal sześć to aresztowanie - gdyby nie cała reszta to można by to
    > jakoś bronić. Oni typowali kierowcę kianki a rzecznik pytany o drugi
    > samochód zapadła się pod ziemie, choć jest jak dupa od srania żeby na
    > takie wątpliowści składane oficjalnie od dziennikarzy odpowiadać.

    Nie. Dziennikarz nie jest stroną postępowania. Rzecznik prasowy w ogóle
    nie ma dostępu do materiałów. Dlatego są rzecznicy, że ja bezpośrednio
    udzielając informacji będąc na miejscu w to zaangażowany mógłbym
    niechcący powiedzieć coś. Już tu wiele razy pisałem. Jeśli coś wiem od
    strony służbowej, to nie piszę nic. Bo nie chce mi się sprawdzać, czy
    coś opublikowano, czy nie. Tu nie ma żadnej chęci ukrywania, czy
    mataczenia. I ma to również czasem takie działanie, że w pewnym momencie
    przestaję pisać - bo przykładowo po czasie dostaję komunikat.

    >> Weź tę Twoją sytuację. Powiedzmy, że jednak by się ta kobieta wywaliła
    >> i był wypadek. Czy uznałbyś za właściwe zabranie Ci prawa jazdy w
    >> oczekiwaniu, że może jakaś przypadkowa osoba nagrała zdarzenie
    > Akurat ta przypadkowa osoba z nagraniem to ja, więc by się znalazła od
    > razu:P BTW - za każdy wypadek z miejsca zabierają prawko, czy tylko za
    > te "ciekawsze"?

    Musiałbym zapytać. Ja jeżdżę tylko na trupy, oraz jakieś katastrofy
    drogowe. Prawa jazdy nigdy nie zabierałem. Jak już muszę, to przyjeżdża
    odpowiednia osoba mająca stosowną wiedzę i podejmuje tę decyzję.

    >> Teraz narasta zresztą nowy problem. Jak świadek się zatrzyma i zgramy
    >> filmik z rejestratora, to szanse na manipulacje są niewielkie. Jak
    >> przyjdzie po miesiącu, a w dodatku filmik nie jest z miejsca
    >> zdarzenia, tylko kilka kilometrów wcześniej, to jaką masz pewność, że
    >> to nie jest jakaś manipulacja?
    > Biegli. Ale jak patrzę co ejaj potrafi, to coraz wiekszy problem z tym
    > będzie.

    Będzie i dlatego do różnych rewelacji trzeba podchodzić bardzo
    ostrożnie. Dawniej tylko manipulowali nagraniami poprzez wycinanie.
    Policjant osłaniał się przed uderzeniem, to trafiał do sieci filmik, ze
    odpycha "świadka", a ten upada - to tak przykładowo, bo nie twierdzę, że
    wszystkie filmiki są zmanipulowane. Teraz masz filmik i nie wiesz, jak
    Ci to świadek przynosi zmontowane, czy to prawda.

    >> Podstawowa rzecz. Sprawdzenie, czy w okolicy nie ma CCTV to obowiązek
    >> patrolu skierowanego na miejsce zdarzenia.
    > Zapisany gdzieś, czy tak ogólnie na zdrowy rozsądek?

    Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Nauczyli mnie robienia rozpoznania
    na miejscu zdarzenia i pisania notatki w latach 90-tych, jak zaczynałem
    ten fragment życiorysu. Wówczas kamer nie było. Rozpytywało się
    wszystkich, których okna wychodziły na kierunek zdarzenia i jak kogoś
    nie było, to w notatce było napisane, kogo nie ma - by dzielnicowy
    "poprawił". Z czasem nastały kamery, to jeśli wypytujemy mieszkańców, to
    obejrzenie kamery wydaje się oczywiste.

    Oczywiście wiele zależy od charakteru zdarzenia. Bo musi mieć taki
    charakter, że ktoś coś mógł widzieć / słyszeć. No i też jest kwestia
    wagi zdarzenia. Jak ukradli flaszkę z Biedronki, to nie będziesz
    mieszkańców ulicy wypytywał, czy nie widzieli biegnącego z flaszką. Ale
    bywa, że jakaś jednostka przyaktywizuje i Ci z sąsiedniego województwa
    przysyłają fotki złodzieja paprotki spod sklepu, bo może rozpozna któryś
    z policjantów. A wysyłają wydrukowane klatki faksem. Ale obowiazek jest
    spełniony.>
    >> Nie zawsze przejrzenie, bo czasem nie ma dostępu. Czasem trafisz na
    >> "konstytucjonaliste"  i on wie, że Policja nie ma prawa przeglądać.
    > Ma prawo, tylko ma złożyć wniosek. Z niewiadomych powodów... zdarzają
    > się i tacy co nie chcą się pod wnioskiem podpisać. Wygląda na to że z
    > powodu tego że dostają do łapy gotowy druk, a nie chcą się podpisać pod
    > niczym czego sami nie napisali. Był taki jeden... co przepisał odręcznie
    > i dopiero wtedy podpisał;)

    Ludzie są różni. Druk jest Twój. Nikt wszystkich ustaw nie zna. Tam
    pewnie są jakieś podstawy prawne. Czort wie, kto to wymyślił i czy nie
    Chat GPT. Potem będzie afera, że policjant powołuje się na nieistniejące
    ustawy. Wiesz, złośliwców nie brak na tym świecie. Podrzucenie butelek
    piwa w miejscu stacjonowania patrolu, jakieś głupie ujęcie zaparkowanego
    na chodniku pod Burgerem radiowozu. Ja wystarczająco długo robię, by
    wiele widzieć i nie dziwić się niczemu. Ale wiem, że najczęściej z
    faktycznym problemem ma to mało wspólnego - choć niestety idiotów też
    nie brak.>
    > To chyba Ci bardzo źli tak nie
    >> robią. Ja często zamiast ryzykować, że gdzieś "wetnie" nagranie, to na
    >> wszelki wypadek ważny filmik zabezpieczam poprzez nagranie monitora,
    >> albo fotki sprawcy.
    > Chwali się - a często wymagają od ciebie papieru o dostęp, czy wystarczy
    > mundur i pokazują - z ciekawości pytam jak to u innych wygląda.

    Nie mam munduru :-) W zasadzie mam, ale bez większego wysiłku bym
    napisał, kiedy w nim byłem. Ostatnio przed COVID. Na pewno za
    monitoringami w nim nie chodzę. Jestem na tyle tu u mnie rozpoznawalny,
    również przez to, że uczę strzelać i walki wręcz, że mało kiedy wyjmuję
    legitymację. Przecież do monitoringu zazwyczaj ma dostęp ochrona, a
    ochroniarze to byłą mundurówka albo ludzie powiązanie ze sportami walki
    - również przeważnie. Ale trafiają się oporni. :-) Rejestrator od ściany
    odcinałem raz w życiu. Jeszcze raz odcinałem dyski twarde w serwerowni z
    monitoringiem. Ale to nie był mój pomysł, a jakbyś to powiedział rozkaz.
    Kretyński, ale nie chciało mi się "kopać z idiotą". Bo to było 164 TB i
    nie było takich nośników, które by to pomieściły. Pan zabierze dysku
    HDD. A, że to jest serwer? Ale w zeszłym roku wziąłeś premie za
    odczytanie dysku wyrwanego z rejestratora, t o an epwno się da. Do dziś
    się nie dało. Do dziś na szkoleniach i spotkania się z tego śmiejemy.
    Opisze to za chwilę.

    Najczęściej przeglądamy i jak coś jest to się robi papier. Ale nie wiem
    o czym Ty piszesz, bo ja wyciągam protokół zatrzymania rzeczy i na
    pokwitowanie na podstawie legitymacji służbowej zabezpieczam nośnik z
    nagraniem. Jak jest kłopot, to robię oględziny i aparatem nagrywa się
    interesującą nas scenę.

    Niektórzy administratorzy mają taki "wniosek o udostępnienie danych",
    ale tam się wpisuje swoje dane i chyba l.dz. oraz numery kamer i czas.
    Na to nie zabezpieczysz dowodów. Ale to wystarczy do napisania notatki,
    że przejrzałem i w tym czasie ruchoma kamera patrzyła w inną stronę,
    więc nie ma sensu zabezpieczać nagrania. Ale u mnie we wsi jak dotąd
    spotkałem to chyba tylko w jednym urzędzie. Prościej napisać, że
    obejrzał operator i kamera patrzy gdzie indziej. Że przeważnie ja
    również, to osobna sprawa. Mogłem zamknąć oczy.>
    >> Przeważnie prościej oczywiście uzyskać nagranie.
    > Powiem tak - jak się zgłosi patrol na miejscu albo nie odezwie się
    > wcześniej sam zainterwsowany to zwykle dzwonią po trzech miesiącach
    > potwierdzić że już nie ma. Ale... często się dziwią, że nagranie
    > zabezpieczono bez wniosku z ich strony i jest;)
    Ja to już tu chyba opisywałem. Kilka lat temu było u nas poważne
    zdarzenie kryminalne. Chodziliśmy z kumplem i zabezpieczaliśmy nagrania
    obejmujące sprawcę. Mieliśmy ich ponad 70. Na niektórych poruszał się
    samochodem terenowym - dość charakterystycznym - więc jak nawet gdzieś w
    tle był, to zabieraliśmy nagranie. Na żadnym nie dało się odczytać
    tablic. Bo albo kamera z bliska łapała, ale samochód z boku. Albo jak
    była wzdłuż chodnika, to samochód był daleko i nie dało się numeru odczytać.

    Potem zrobiłem tzw. ścieżkę, czyli w programie po współrzędnych GPS i
    czasie nagrania ustaliłem sobie, jak on chodził / jeździł. Wyszło mi, że
    najprawdopodobniej samochód musiał mieć na takim parkingu kościelnym -
    strzeżonym. Poszliśmy tam z miesiąc później. Wiedzieliśmy, ze nie ma
    kamer, bo mamy wykaz kamer aktualizowany przez dzielnicowych - taka
    tabelka w EXCELu. Ale wymyśliłem, że jak płatny, to może kartą zapłacił,
    albo fakturę wziął? No i pytamy parkingowego o takiego terenowego, a on
    sięga na biurko i daje mi taki skrawek kartki z numerem rejestracyjnym.
    Pytam skąd!?

    Proste. Oni tam mają taką "wartownię", że nie zamykają bramy, bowiem 99%
    ludzi ma wykupione abonamenty i wjeżdżają i wyjeżdżaj sami. Mało kto z
    tego parkingu korzysta, bo choć niedaleko centrum, to pod skarpą i nie
    ma ulic - są strome schody. Jak ktoś jedzie do centrum, to szuka miejsca
    w centrum. Tam trzeba "pół miasta" objechać, by wjechać na ten parking.
    Schodami do Rynku minuty.

    Terenówka wjechała, jak parkingowy był w ubikacji. Facet poszedł
    schodami z parkingu do góry. Parkingowy wyszedłszy z ubikacji
    stwierdził, że "obcy w rewirze". Obawiając się, że przy wyjeździe facet
    "ucieknie" poszedł i na skrawku papieru zapisał numer. Rzucił go na
    biurko. Facet wyjeżdżając zatrzymał się. Zapłacił i pojechał. Kartka
    została. Gościa złapaliśmy. Był z Warszawy i jakby nie to, to w życiu
    byśmy do niego nie dotarli. >
    >> Przyznam, że Twoja uwaga, iż to tylko mądrzy policjanci robią wzbudza
    >> we mnie strach.
    > Nie pisałem że mądrzy a że lepsi;)
    >> U nas nadzorujący Ci bez tego albo notatki, że kamer nie ma materiałów
    >> nie weźmie.
    > U nas często proszą o zabezpieczenie, ba czasami na piśmie wnioskują i
    > nie odbierają. Domyślam się że w międzyczasie następuje umorzenie.

    Albo mają sprawcę, przyznał się, poddał dobrowolnie karze, to po co nam
    nagranie? Zwłaszcza w mniej poważnej sprawie.>
    >> Natomiast - nie wiem, czy wiesz - że zabezpieczanie filmików często
    >> pozbawia nas wielu cennych dowodów.
    > Na pewno mniej niż jak się nadgra, bo nikt nie zabezpieczy;)
    >> Powinno się to robić inaczej i wiele lepszych rejestratorów ma taką
    >> opcje, a ludzie zabezpieczają avi albo mp4 z niewiedzy oraz lenistwa.
    >
    > Nagrania idą tak jak je rejestrator zgra w kodeku jakim zapisze, czyli
    > data i czas (często letni w zimę) i znak wodny jeśli jest - nikt się nie
    > bawi w kopię cyfrową dysków. Więcej nie będę pisał jak to się w praktyce
    > odbywa, ale nigdy nie spotkałem się z prośbą o specyficzne
    > zabezpieczenie kopii. A jakby to było powszechne to z pewnością bym
    > wiedział. Może jakby była sprawa o zabójstwo głowy państwa to by cały
    > rejestrator zawinęli jako dowód;)

    Nie. Rejestrator taki fachowy nie zapisuje w ogóle filmu. Profesjonalne
    rejestratory są tak skonstruowane, że zapisują każdą klatkę osobno.
    Jakby wybuchło coś, to będziesz miał na dysku klatkę z 1/20 sekundy
    przed wybuchem. O ile przetrwa dysk, to będziesz miał klatkę. Tak klatka
    najczęściej ma o wiele większą rozdzielczość, niż film.

    Te samochodowe zapisują z tych samych powodów filmiki w sekwencjach
    kilkudzięsieciosekundowych. Tu nic nie ugrasz kombinując. Ale
    stacjonarne :-) Jest o co walczyc, choć nie zawsze, bo to od
    konfiguracji zależy.

    Obejrzyj sobie panel służący do zgrywania. Najczęściej poza
    wykorzystywaną opcją zgrania do powszechnego formatu, albo teraz już
    rzadszymi obecnie do dziwnego formatu wraz z programem do oglądania tego
    jest opcja zrzucenia jpg. Upierdliwe to i większość ludzi to pomija. Jak
    mu każesz filmik zrobić, to on zmniejsza rozdzielczość. JPG ma
    maksymalną. TIFa nie widziałem.

    Jak kiedyś sprawcy zorientowawszy się, że w biurze jest monitoring i ich
    nagrał ukradli rejestrator, to potem w lesie wyrwali dysk i go wyrzucili
    - zabrali rejestrator, albo go nasi nie znaleźli. Nie pytaj, czemu tak,
    bo też nie rozumiem, ale włąmywacze najczęściej nie są mistrzami
    intelektu - bo ci robią wałki w cyberprzestrzeni.

    Dostałem dysk HDD. Bez rejestratora tego nie odczytasz, bo to jakiś
    dziwny format. Ale program AUTOPSY potrafi cuda. Zrobiłem obraz dysku.
    Wyciągnął klatki. Na każdej klatce był tzw. stempel czasu, czyli tam
    masz w rogu datę i godzinę. Wiedzieliśmy mniej więcej, kiedy było
    włamanie. Wyciągnąłem te klatki, bo on odczytuje OCRem. Robiłem to dwa
    tygodnie na urlopie zaległym,, który dostałem w listopadzie. :-)

    Wracając do Ciebie. Przetestuj sobie. Zgraj klatki (tylko krótki czas,
    bo objętość duża) i porównaj z filmikiem. Weź z filmiku wyciąg klatki,
    bo są takie programy. Porównaj jakość. Często odczytasz tablice na jpg,
    a mp4 już nie. Czasem ma to znaczenie, a czasem nie. Ja już wiele razy
    miałem z tego sukces.

    >> Tych problemów jest więcej, ale nie będę publicznie tego walcował, bo
    >> zaraz jakiś idiota się czepi szczegółów. Zdarzyło mi się w ważnej
    >> sprawie celem uniknięcia zatarcia dowodu (właściciel sklepu formatował
    >> dysk, by zatrzeć nagrania obciążające jego i jego kolegów) odciąć
    >> nożem rejestrator od sieci elektrycznej.
    > To nie prościej wtyczkę wyciagnąć? ?

    Bez wątpienia. Tylko rejestrator był na półce pod sufitem, facet "machał
    łapami" i przywoływał "prawa konstytucyjne" a kabel wychodził gdzieś z
    za regału. Następnym razem odsunę regał :-)>
    >> Pomówiono mnie o spowodowanie zagrożenia pożarem (iskry się posypały
    >> ostro z przecinanego kabla) i zniszczenie cennego kabla. Dostałem
    >> sporą premię. ?
    > Taa. Iskry... Przecież to jest b16 zabezpieczone i nie zasilane
    > bezpośrednio z trafoka;)
    Weź nóż i przegnij dynamicznie przedłużacz. Zobaczysz. Poświęć w imię
    naszej przyjaźni jeden. Stań sobie na gumowym dywaniku, albo tnij
    szybko. :-)
    --
    (~) Robert Tomasik

Podziel się

Poleć ten post znajomemu poleć

Wydrukuj ten post drukuj


Następne wpisy z tego wątku

Najnowsze wątki z tej grupy


Najnowsze wątki

Szukaj w grupach

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1