eGospodarka.pl
eGospodarka.pl poleca

eGospodarka.plPrawoGrupypl.soc.prawośrodki przymusu bezpośredniegoRe: środki przymusu bezpośredniego
  • Data: 2025-10-12 04:22:23
    Temat: Re: środki przymusu bezpośredniego
    Od: Marcin Debowski <a...@I...zoho.com> szukaj wiadomości tego autora
    [ pokaż wszystkie nagłówki ]

    On 2025-10-11, Robert Tomasik <r...@g...pl> wrote:
    > W dniu 11.10.2025 o 00:45, Marcin Debowski pisze:
    >>> Robertowi chyba chodzi o to, że wypadałby matkę przesłuchać,
    >>> aby wiedzieć co wcześniej robiła i gdzie jeździła.
    >> Uhm. Jest np. trup bez kogoś, komu można dla jego dobra, to już nie wiadomo,
    >> które kamery sprawdzić.
    >
    > Można przeglądać wszystkie okoliczne i zabezpieczać na wszelki wypadek
    > wszystko, gdzie ją widać - bo może się przyda. Jak kamery są w miarę
    > gestu, to przynajmniej widzisz, skąd przyszła i gdzie poszła. Idziesz
    > dalej. Zdarzyło mi się zabezpiecza blisko 70 nagrań, i z żadnego z nich
    > nie dało się odczytać tablicy widocznego na nich samochodu. Bo kamera
    > albo w miarę ładnie łapała samochód z boku (a tam jak wiadomo tablic nie
    > ma) albo wzdłuż chodnika z przodu, ale wówczas z daleka i nie da się
    > numerów odczytać.
    >
    > Ale w pewnym momencie dochodzisz do granicy monitorowanej strefy i bez
    > wiedzy od samej osoby ciężko trochę wymyślić, gdzie dalej szukać. Można

    Jakoś się w tej strefie znalazła. A skoro może kłamać, to jej podpowiedź
    nie jest wiele więcej warta, niż Twoje wnioskowanie na podstawie oceny
    miesca, czy tego co opisałeś poniżej. De facto sprowadza się więc takie
    odpytywanie do próby złapania tej osoby na kłamstwie lub postawienia jej
    w sytuacji, gdzie jej zachowanie wzbudzi podejrzenia (zapalą się
    czerwone lampki).

    > się podeprzeć wiedzą o geopozycjonowaniu telefonu, albo wiedzą o
    > zwyczajach danej osoby. Jak pracuje w określonym miejscu - przykładowo -
    > to poszukać w podobny sposób tam kamer. Czasem w sposób oczywisty można
    > te "kropki" połączyć. Jak ktoś z Tarnowa do Krakowa - przykładowo -
    > jedzie samochodem, to sprawdzić kamery na autostradzie i równolegle
    > biegnącej krajówce.
    >
    > No i tu, jak jest możliwość, to warto podejrzeć się zeznaniami kogoś,
    > kto wie. Tylko in concreto ... :-)

    Masz jakiś napad z tym in concreto :)

    Ogólnie to MZ zależy, jakie informacje chce się zdobyć. Tu, wydaje się,
    powinna wystarczyć kamera przy markecie o ile tylko dokumentuje czas na
    jaki zostawiła dziecko i co się dzało z samochodem na parkingu. Bo już
    co robiła przed przyjazdem, to czy z jej pomocą czy bez, niekoniecznie
    takie dane z monitorigu coś dadzą. No chyba, że z materiał z parkingu
    jest albo nieczytelny, albo np. nie wynika z niego, że dziecko po
    przyjeździe jeszcze żyło. Masz na pewno więcej dośwadczenia, ale MZ
    podejście "po nitce do kłebka" wydaje się, powinno zwykle wystarczyć.

    >>> Hm, czy w niektórych wypadkach ta odmowa nie wyjdzie jej na złe?
    >>> No ale to już jej wina będzie ?
    >>> W innych przypadkach może jej zaszkodzic ... i tu ma prawo odmowy.
    >> A tu jest akurat dokładnie jak z paczką, tylko kaliber inny. W jej
    >> interesie jest uprawdopdobnienie, że nie zrobiła nic złego, czyli
    >> wykazywanie, że czegoś nie zrobia.
    >
    > Jest w jej interesie, o ile to przypadkowe niewywiązanie się z umowy -
    > to Ci umknęło :-) Tylko tu nie chodzi o zwalczanie osób, którym z powodu

    Wychodzę z takiego założenia, że jak działa z premedytacją i jest
    niegłupi/a to się w głupi sposób nie wkopie. Jeśli zaplanowała całą
    akcję, to nie katrupiła dzieciaka pod kamerą. Jeśli oszukał, to będzie
    przygotowany aby rzecz uwiarygodnić, lub odmówi zeznań, bądź w ogóle do
    niego nie dotrzecie. Dlatego MZ bez względu na okoliczności i
    rzeczywiste motywy, postępowinie i efekt jest podobne - można coś
    uprawdopodobnić lub upewnić się, że coś tu śmierdzi (warto dalej
    podrążyć).

    > przypadków losowych, niegramotności (wysyłka przesyłką nierejestrowaną),
    > błędu czy innych zdarzeń losowych niewywiązały się z umowy. Oszust po
    > prostu odmówi pod jakimkolwiek pozorem wyjaśnień, bo ma takie prawo i
    > nie musi wyjaśniać czemu. Skutek uporu we wszczynaniu postępowań jest
    > taki, że Policja "marnuje" czas na wyjaśnianie nieistotnych z punktu
    > widzenia zagrożenia przestępstwami zdarzeń, a tą metodą oszusta nie
    > złapiesz.

    Tak, ale istotą MZ nie jest tu tyle, że go nie złapiesz, bo jakbyście
    podrązyli, w tym operacyjnie, to byście go jednak zapewne złapali i z
    wystarczającym materiałem do skazania (albo wykazali, że nie ma jednak
    oszustwa). To jest wyłącznie kwestia zasobów, możliwości zadysponowania
    środków do pracy nad każdym takim przypadkiem. Jakby to nieciekawie nie
    wyglądało z punktu widzenia osoby oszukanej, to czyjaś śmierc ma jednak
    nieporównywalnie większy priorytet niż przewał na 1000zł za ajfona. Co
    do zasady, albo jak mówią, in concreto, to jest jednak jeden pies. Ta
    sama logika koniecznego postępowania. Ale tak jak naturalnym jest, że
    kilku policjantów będzie pracować nad przypadkiem śmierci, tak dla owego
    ajfona to już naturalnym nie jest, biorąc pod uwagę dostępne środki.

    > Co więcej poszukaj po różnej maści forach - nawet tym. Ludzie pouczają
    > się nawzajem, ze najlepiej nic nie mówić. Jak paczki nie dostaniesz, to
    > najlepiej lecieć na Policję i niech ta się "buja" z tematem. To jak

    Ludzie mają wiarę, że skuteczne postraszenie policją, gdzie za
    sukuteczne uznaje się, że policja zadzwoni do sprzedawcy, czyni cuda. I
    pewnie czyni, ale u tych co nie chcieli oszukać, lub łona-bi oszustów,
    dopiero co zdobywających stosowne umiejętności.

    > błyskanie na drodze światłami celem ostrzeżenia o patrolu. Jadącym
    > zgodnie z przepisania, niekradzionymi pojazdami czy trzeźwym na niewiele
    > się to przyda.

    Nikt nie jeździ zgodnie z przepisami, więc występuje syndrom
    solidarności społecznej wobec wspólnego wroga :) Bo o skutkach ubocznych
    błyskania wszyscy w sumie raczej wiedzą, ale to nie jest ta grupa z
    którą się solidaryzują, a i wymówek można dać sporo.

    > zresztą sama Policja systemowo też trochę do tego dokłada. Nigdy tego
    > nie liczyłem, ale tak na oko 20% policjantów służby kryminalnej zajmuje
    > się obecnie zwalczaniem zagrożeń w Internecie. Pozostali przyjmą każde
    > zawiadomienie o przestępstwie, choćby najbardziej absurdalne. Bo zajmują
    > się zabójstwami, rozbojami. przestępstwami w ruchu drogowym i masą
    > innych rzeczy nie mających z tym zagadnieniem nic wspólnego. Skutek
    > praktyczny tego jest taki, że przychodzi człowiek i ktoś kompetentny to
    > bada i po kilkunastu minutach mu wyjaśnia, że to nie oszustwo i trzeba
    > iść do sądu cywilnego albo ubezpieczyciela (w tym wypadku najczęściej za
    > pośrednictwem platformy sprzedażowej).

    Ale pewności nie ma, że nie jest to oszustwo, bo na podstawie
    pojedyńczego zgłoszenia i pogadania w komisariacie być nie może.
    Należałoby jednak sprawdzić. Tyle, że jak jest takich spraw dużo, to
    jest to MZ niewykonalne. W stosunku do badania czyjejś śmierci, jest tu
    zupełnie inny wymagany poziom uwiarygodnienia, bo jest to inny kaliber.
    Dodatkowo statystyka jest też taka jak opisujesz: pewnie na 300
    przypadków, ze 299 to niewywiązanie się z umowy. Ale to nie znaczy, że
    dla konkretnego przypadku macie pewność. Tak więc ponownie, to jest
    dokładnie to samo. Po prostu różne rzeczy mają różną wagę i na różnych
    etapach można powiedzieć, tyle nam już tyle wystarczy, aby stwierdzić,
    że to na oszustwo nie wygląda. Ale też nie wystarczy, aby zakończyć tak
    sprawę czyjejś śmierci.

    --
    Marcin

Podziel się

Poleć ten post znajomemu poleć

Wydrukuj ten post drukuj


Następne wpisy z tego wątku

Najnowsze wątki z tej grupy


Najnowsze wątki

Szukaj w grupach

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1