eGospodarka.pl
eGospodarka.pl poleca

eGospodarka.plPrawoGrupypl.soc.prawoZabójstwo dzikaRe: Zabójstwo dzika
  • Data: 2025-11-16 00:24:19
    Temat: Re: Zabójstwo dzika
    Od: Robert Tomasik <r...@g...pl> szukaj wiadomości tego autora
    [ pokaż wszystkie nagłówki ]

    W dniu 15.11.2025 o 21:15, Shrek pisze:

    >>> Normalnym następstwem strzelenia do "dzika" też nie jest śmierć
    >>> człowieka. A jednak uznajesz że to jest zabójtwo, a omijanie z
    >>> predkością autostradową pojazdu zatrzymujacego się w celu
    >>> przepuszczenia piszych nie. Widzę tu niekonsekwencję wiec pytam.
    >> Gubisz się w tym, co ja uważam. Uznałem za zabójstwo opisaną w tym
    >> konkretnym, podlinkowanym przez Ciebie sytuację, że myśliwy
    >> obserwował, ze dzik zszedł z ambony i szedł w jego kierunku. Jeśli
    >> myśliwy faktycznie brał pod uwagę, ze to mógł być dzik, to jest to po
    >> prostu niedorzeczne.
    > Mniej więcej takie samo prawdopodobieństwo jak że samochód zatrzymał się
    > przed przejściem żeby przepuścić pieszych ale nie było pieszych.

    To akurat jest prawdopodobne, często widuję takich idiotów. Bo kogoś
    wysadzają przykładowo, albo skręca w prawo przy krawężniku i zatrzymuje
    się, by mnie przepuścić, a to wymusza na mnie hamowanie, bo nie widzę,
    czy na przesłoniętej przez niego przestrzeni nie ma pieszego.

    >> Zamiar ewentualny, to nie to samo, co nieumyślny.
    > Nie. Ale to twój pomysł że muszę wymyślić przestępstowo nieumyślne. BTW
    > -takie przecież są.

    Tak. Przyznaję. Mój. Bo każdą niejasność tłumaczy się na korzyść
    oskarżonego, a trudno udowodnić czasem, ze miał zamiar kogoś zabić.
    >
    >> Tego się nie stosuje zamienne. Tu mamy zamiar ewentualny, bo co prawda
    >> nie wiedział, do kogo strzela, ale strzelał do człowieka i to
    >> wiedział, albo powinien brać pod uwagę.
    > Dokładnie tak samo jak omijając z prędkością autostradową auto które
    > zatrzymało się przed przejściem.

    Uparłeś się na coś, co jest bez sensu. Wyobraź sobie aleje w mieście.
    Jadą dwa samochody. Dopuszczalna jest 50 km/h. Jeden 70 km/h, a drugi
    140 km/h. I nagle ten jadący wolniej hamuje. Żeby się zatrzymać do zera,
    to on musi zacząć hamować tak około 50 metrów wcześniej. Teraz pytanie,
    gdzie jest ten jadący szybciej. Jeśli do niego dojeżdża, to widzi
    hamujący samochód, ale nie wie, że on hamuje przed przejściem. Może
    chcieć skręci9ć w poprzeczną ulicę - przykładowo, albo postanowił
    zwolnić, bo uznał, ze trzeba przestrzegać przepisów. Ale jak w tym
    momencie jest już prawie na jego wysokości, to po pierwsze nie widzi
    jego świateł STOP, a po drugie i tak nie zdoła się zatrzymać, bo on
    potrzebuje 150 metrów.

    Z tego, cop pamiętam sąd zwrócił uwagę, że pieszy - choć ma
    pierwszeństwo - też bezpośrednio pod wjeżdżający pojazd wchodzić nie
    powinien. Bo nie powinien i podzielam to stanowisko. Chyba w zeszły
    weekend jadąc przez miasto zobaczyłem dwóch gostków na placu, którzy się
    zachowywali dwuznacznie. Zwolniłem pewnie do 3 km/h i powolutku jadąc
    ich obserwowałem. Bo9 nie chciałem na nich wyskakiwać, jak trenują walki
    wschodu,. ale jakby jeden z nich potrzebował pomocy, to by wypadało. I
    nagle przez prawą szybę widzę dziadka, który zaskoczony moim samochodem
    o mało mi nie wszedł w prawe tylne drzwi. Był na przejściu, ale wlazł na
    nie, jak ja już prawdopodobnie byłem na pasach. Po prostu nie
    obserwowałem prawego chodnika, jak już byłem na pasach.


    --
    (~) Robert Tomasik

Podziel się

Poleć ten post znajomemu poleć

Wydrukuj ten post drukuj


Następne wpisy z tego wątku

Najnowsze wątki z tej grupy


Najnowsze wątki

Szukaj w grupach

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1