eGospodarka.pl
eGospodarka.pl poleca

eGospodarka.plPrawoGrupypl.soc.prawoMigracje i przestępczośćRe: Migracje i przestępczość
  • Data: 2025-05-18 12:34:52
    Temat: Re: Migracje i przestępczość
    Od: Kviat <k...@n...dla.spamu.pl> szukaj wiadomości tego autora
    [ pokaż wszystkie nagłówki ]

    W dniu 18.05.2025 o 09:34, Shrek pisze:
    > W dniu 18.05.2025 o 03:01, Marcin Debowski pisze:
    >
    >>> Jest ok, czy rasizm?
    >>
    >> Kryptorasizm :)
    >>
    >> No dobrze, ale co chcesz tym osiągnąć?
    >
    > Tutaj - obnażenie hipokryzji ludzi kviata który twierdzi że migracje
    > zmniejszają przestępczość

    Tam, gdzie zrozumiano, że to nie migracja jest przyczyną.

    > - skoro tak to nie ma żadnego problemu

    Ależ problem jest. Ale nie migracja jest przyczyną.

    > A jakby go rzeczywiście wprowadzić - po prostu trzymanie przestępczości
    > wynikającej z migracji w ryzach.

    Można też spróbować trzymać przestępczość w ryzach ograniczając powody
    przestępczości.

    >> Ograniczyć przestępczość stwarzając pozory, że się kogoś wpuszcza? Bo
    >> jak chcesz tylko ograniczyc przestępczość to wpuszczaj po PKB/łep, lub
    >> innym wskaźniku makroekonomicznym związanym z biedą i brakiem edukacji.
    >> Pewnie będzie lepsza korelacja niż z obywatelstwem/narodowością.
    >
    > No ale to wprost w zasadzie zakazujesz mogracji, bo 99% to właśnie takie
    > kraje. A i nie oszukujmy się - ci co ich sprowadzają właśnie takich
    > potrzebują.

    To do kogo masz pretensje?

    > Zresztą zaczynamy dyskusje a dlaczego takich nie, może jakby
    > im dać dobrą pracę i darmowe studia...

    Ta dyskusja już trwa od dawna. Przyczyny są znane.
    Tyle, że ci sami, którzy uważają, że za pracę nie należy się godne
    wynagrodzenie, które wystarcza normalne życie i kształcenie, to
    równocześnie płaczą, że to migracja powoduje wzrost przestępczości,
    bo... jak będą normalnie płacić za pracę, to zbankrutują.
    I nie widzą w tym sprzeczności.
    I to nie jest tak, że nie wiedzą o co chodzi. Doskonale wiedzą i dlatego
    ludziom w głowach mieszają. Że beżowi są leniwi, bo są beżowi i dlatego
    beżowym nie można normalnie płacić, bo są beżowi, czyli leniwi.
    I tym podobne bzdury. I ludzie, jak widać, to łykają.

    > Nie bardzo - nie mam wobec nich żadnych obowiązków (no może z wyjątkiem
    > Ukrainców - tam rzeczywiście jest wojna,

    Ja wobec ciebie też nie mam żadnych obowiązków (u nas nie ma wojny).
    Więc mi tam bez różnicy wobec kogo nie mam obowiązków.

    Abyś dobrze zrozumiał: skoro już płacę podatki na czyjeś darmowe studia,
    to jest mi bez różnicy, czy student jest biały, czy beżowy.
    Czuję taką samą więź (a ściślej - brak więzi) do randomowego studenta,
    jak do randomowego sąsiada, niezależnie jakiego koloru ma skórę i skąd
    pochodzi.

    To, że jakiś randowmowy konfederasta, czy pisowiec mówi w tym samym
    języku co ja i chodzi na klęczkach do Częstochowy, nijak nie powoduje,
    że czuję z nim jakąś specjalną większą więź, niż z randomowym imigrantem.
    Nie uważam, że ta mistyczna "więź" jest wystarczającym powodem żeby
    jednym ludziom płacić za taką samą pracę mniej i traktować ich jak
    szmaciarzy - zasób taniej siły roboczej dla bogatych, bo inaczej
    zbankrutują, a innym więcej "bo mamy wobec nich jakieś obowiązki".
    Nie uważam, że jakiś biały random, naciągający staruszki na garnki za
    tysiące, lecznicze kołdry za tysiące, czy wyłudzający mieszkania
    zasługuje bardziej na darmowe studia dla swoich dzieci z moich podatków,
    tylko dlatego, że mówi w tym samym języku co ja i ma podobny odcień skóry.
    Nie uważam, że jednych pracujących, całkowicie obcych dla mnie ludzi,
    powinno być stać na spłatę kredytu za mieszkanie "bo mamy wobec nich
    jakieś obowiązki", a innych nie, tylko dlatego, że są beżowi.

    > Mogę pomóc jak mi się to opłaca,

    Spadek przestępczości zawsze się opłaca.
    (tak, wiem, jf zaraz wyskoczy, że przestępcom się nie opłaca)

    > ewentualnie jak chcę być dobry i niewiele stracę. Jak mam płacić za to
    > bezpieczeństwem (albo choćby poczuciem bezpieczeństwa) albo jakimiś
    > dodatkowymi prawami czy autonomiami wynikającymi z ich kultury, to po
    > prostu nie i już.

    Mam tak samo. Dlatego te prawa powinny być takie same dla wszystkich.
    I mam też problem z podziałem na "ich kultura jest zła, bo jest zła, bo
    nie jest nasza", a "nasza kultura jest dobra, bo jest dobra, bo jest nasza".
    Spora część tej "naszej" kultury jest mi tak samo obca jak "tamtej"
    kultury. Czuję z nią taką samą więź - czyli żadną.

    > Prawa i dobro obywateli Polski jest po prostu
    > nadrzędne i tyle.

    No widzisz. A ja uważam, że prawa człowieka są nadrzędne i tyle.
    Już dawno wyrosłem z XIXwiecznego narodowego nacjonalizmu, czy lepszości
    jednego narodu od drugiego. Historia pokazuje, że to ślepa uliczka i
    jedno z głównych źródeł konfliktów.

    >> A co będzie jak wystąpi kolejny masowy kryzys
    >> humanitarny?
    >
    > Ale to nie był kryzys humanitarny a emigracja ekonomiczna.

    Czyli to samo, co od tysięcy lat.
    Tyle, że trochę się zmieniło, bo w krótkim czasie ludzi zrobiło się
    "trochę" więcej, a dzięki technologi zwiększyła się mobilność i
    odległości radykalnie się "zmniejszyły".

    > Z tymi od rzeczywistych azyli jesteśmy sobie w stanie poradzić - aż tak wiele ich
    > nie ma.

    No właśnie. A z resztą sobie nie radzimy.
    I to nie jest tak, że przyczyny nie są znane.
    Nie ma woli żeby coś z tym sensownego zrobić.

    W zamian mamy leczenie syfa pudrem - broń boże nie zmieniać niczego,
    wybudujmy mury z wieżyczkami na granicy i wciskajmy ludziom brednie, że
    beżowi są leniwi, bo są beżowi, a migracja zwiększa przestępczość.
    Z drugiej strony - wpuszczać wszystkich jak leci (skoro i tak nie da się
    ich zatrzymać), potrzebujemy taniej siły roboczej pracującej na bogaczy,
    ale broń boże nie zmieniać niczego, bo przecież bogaci zbankrutują.

    I tak to się kręci. Bo ani jedno, ani drugie nie jest rozwiązaniem.
    I będzie się kręciło, dopóki znowu coś w końcu pierdolnie i będzie
    szukanie winnych.
    Po wszystkim kilku mądrych ludzi się zbierze, wpadną na całkiem nowy
    pomysł (sic!) stworzenia czegoś w rodzaju UE (jak po IIWŚ...) żeby już
    nigdy więcej to się nie powtórzyło - tyle, że na trochę większą skalę,
    bo czasy i technologia się zmieniły. Postawią bardzo kontrowersyjne i
    niesamowicie odkrywcze tezy, że być może, że bardzo prawdopodobne jest
    to, że przyczyną pierdolnięcia było gigantyczna nierówność ekonomiczna,
    że jednak większa integracja ekonomiczna, unifikacja podatków na szerszą
    skalę niż papierowe granice, wyższe obciążenie bogaczy kosztami
    ponoszonymi przez państwo nie jest takim głupim pomysłem...
    A trzy pokolenia później będą udawali, że nie pamiętają o co chodzi i że
    potrzebna jest tania (i leniwa) siła robocza, która przecież musi
    pracować na bogatych, bo inaczej zbankrutują, a imigracja zwiększa
    przestępczość, więc trzeba będzie budować mury z wieżyczkami na
    granicach (tyle, że jeszcze dłuższe i wyższe niż dzisiaj)...

    O ile wcześniej AI nie pozamiata tego bałaganu.

    A szury miały rację.
    Piotr

Podziel się

Poleć ten post znajomemu poleć

Wydrukuj ten post drukuj


Następne wpisy z tego wątku

Najnowsze wątki z tej grupy


Najnowsze wątki

Szukaj w grupach

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1