eGospodarka.pl
eGospodarka.pl poleca

eGospodarka.plPrawoGrupypl.soc.prawoMord na Bliskim Wschodzie trwaRe: Mord na Bliskim Wschodzie trwa
  • Data: 2025-07-11 09:10:02
    Temat: Re: Mord na Bliskim Wschodzie trwa
    Od: "J.F" <j...@p...onet.pl> szukaj wiadomości tego autora
    [ pokaż wszystkie nagłówki ]

    On Fri, 11 Jul 2025 01:17:41 GMT, Marcin Debowski wrote:
    > On 2025-07-10, J.F <j...@p...onet.pl> wrote:
    >> On Thu, 10 Jul 2025 00:12:16 GMT, Marcin Debowski wrote:
    >>> On 2025-07-09, J.F <j...@p...onet.pl> wrote:
    >>>> On Tue, 08 Jul 2025 23:02:28 GMT, Marcin Debowski wrote:
    >>>>> On 2025-07-08, Shrek <...@w...pl> wrote:

    >>>>>> W dniu 8.07.2025 o 18:44, J.F pisze:
    >>>>>> Bo za PRLu czy miałeś dzieci czy nie to było szaro i nudno, to w sumie
    >>>>>> naturalne że większość dzieci miała. Teraz wypadałoby żeby był salon,
    >>>>>> sypialnia dla rodziców i po pokoju dla dziecka jak ma komfort nie
    >>>>>> spadać. Czyli z dwupokojowego mieszkania robi ci się czteropokojowe. Z
    >>>>>> powiedzmy 50 metrów 85 metrów czyli w przypadku warszawy jakieś 350
    >>>>>> tysięcy...
    >>>>>>
    >>>>>>> Nie wiem czy to dobra analiza, ale:
    >>>>>>> -glupotą byłoby "robić dzieci" jak się nie ma mieszkania,
    >>>>>>
    >>>>>> E tam - za PRLu robili.
    >>>>>
    >>>>> MZ ma to tylko odrobinę wspólnego z warunkami bytowymi, a bardzo dużo z
    >>>>> przemianami pokoleniowymi. Obecne pokolenia wymagają innego standardu bo
    >>>>> samo parcie na dziecko się im mocno zmniejszyło.
    >>>>
    >>>> Ja tam nie wiem, czy to parcie na dziecko było, czy raczej "wpadka".
    >>>>
    >>>> Parcie, jako efekt instynktu macierzyńskiego, to by chyba tak łatwo
    >>>> nie znikło.
    >>>
    >>> Parcie społeczne, rodzinne, srodowiskowe. Normą było mieć dzieci.
    >>> Sławetne "kto ci na starość szklankę poda".
    >>
    >> Jak najbardziej aktualne i dzisiaj.
    >> Normą było mieć dzieci ... ale czy to jakies parcie?
    >
    > Wydaje się, że szczególnie u kobiet takie było. Istniał i nadal
    > istnieje, choć w duzo mniejszym stopniu, parcie i na ożenek i na dzieci.

    Ale czy to "społeczne parcie", czy własne kobiet?
    >
    >> No może babcie się pytały "a narzeczonego masz? Kiedy ślub?
    >> Kiedy dzieci?".
    > I nadal pewnie pytaja, tylko wydaje się, że intensywność, wraz z wymianą
    > pokoleniową, dość istotnie zmalała. Obecnie to jest to raczej tematem
    > memów. Jakby to było zjawisko tak powszechne jak za perlu, to MZ by nie
    > było.

    No i tak się zastanawiam, ile w tym jeszcze wpływu "grzechu współżycia
    bez ślubu", tzn nie grzechu, ale jednak młodzi sie dobierają,
    żyją wspólnie długo ... ale ciągle mogą mieć uczucie, że ten partner
    to jakis niepewny. I warto się wstrzymać z dziecmi.

    > Coraz więcej kobiet nie akceptuje również bylejakości związków. Wola być
    > same niz się męczyc z partnerem, który im nie odpowiada.

    Czyli jednak nie ma tego "wewnętrznego parcia".
    Wyginiemy :-)

    > Paradoksalnie,
    > wczesniej to także dokładało się do powodu posiadania dziecka, bo raz,
    > przeciez dziecko scala małżeństwo (tu napisze na wszelki wypadek, że to
    > ironia),

    A niekoniecznie taka ironia.

    > dwa, że istnieje potrzeba bliskości. Zmniejszyły sie też lęki
    > bytowe (bez męża nie poradze sobie w życiu). To wszystko się mniej lub
    > bardziej bezposrednio przekłada na dzietność.

    Za to doszło inna obawa - z dzieckiem bez męża sobie nie poradzę ...

    >> No cóż, jeśli ludzie nie mają wymrzeć, to dzieci muszą mieć.
    > A nie mają wymrzeć? :)

    Hm ...

    >>> strona potrzeby stabliności, bo przeciez obecny rynek pracy, nawet w EU,
    >>> duzo mniej wybacza niż za prlu. Pójdziesz na macierzyński, niby wszystko
    >>> rózowo, prawo chroni, ale chyba nie sądzisz, że dowolny pracodawca jest
    >>> z tego powodu happy? A konkurecja nie spi. Przy najblizszej prawnej
    >>> okazji wywalą, nie przedłużą, nie awansują, wypadasz z zycia pracowego,
    >>> tracisz kontrolę. Jest strach.
    >>
    >> Ale trzeba też przyznać, że dziecko wymaga intensywnej opieki przez
    >> jakies 2 lata, a potem mniej intensywnej, ale ciągle stałej przez
    >> kolejne 3-4.
    >> I kto ma za to zapłacić - pracodawca? Mąż? Państwo?
    >
    > Mąż nie jest żadnym płatnikiem. Są z tym dzieckiem razem jako rodzina.
    > Powinno zapłacić państwo, tak jak płaci za publiczne słuzby na zasadzie
    > uśrednionych kosztów zbiorowych.

    Zakładając, że to "Państwu" zależy na dzieciach, to niby tak.
    Ale przez wieki Państwo nie płaciło, a dzieci było dużo :-)

    A "Państwu" zależy, bo naobiecało emerytury, a teraz nie ma komu
    płacic :-)

    > Bykowe nie specjalnie przystaje MZ do
    > obecnych czasów. Już prędziej ulgi pdatkowe dla rodzin.

    Bedzie trzeba, to wprowadzą bykowe.
    Albo nie wprowadzą, bo wystarczy podnieść PIT i wprowadzic ulgi na
    dzieci - na to samo wyjdzie, a jednak głosów więcej :-)

    J.

Podziel się

Poleć ten post znajomemu poleć

Wydrukuj ten post drukuj


Następne wpisy z tego wątku

Najnowsze wątki z tej grupy


Najnowsze wątki

Szukaj w grupach

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1