eGospodarka.pl
eGospodarka.pl poleca

eGospodarka.plPrawoGrupypl.soc.prawoZabójstwo dzika
Ilość wypowiedzi w tym wątku: 93

  • 61. Data: 2025-11-16 13:11:19
    Temat: Re: Zabójstwo dzika
    Od: Robert Tomasik <r...@g...pl>

    W dniu 16.11.2025 o 10:51, Shrek pisze:
    > No własnie - załóżmy że ja albo ty idziemy do lasu ze sznucerem z
    > noktowizją i strzelamy do wszystkiego co grzeje. Nieumyślne, czy z
    > zamiarem ewentualnym - obstawiam że nasze tłumaczenia że nie godziliśmy
    > się że możemy kogoś zabić byłyby odebrane sceptycznie? A od myśliwego
    > można wymagać więcej, bo przynajmniej w teorii to profesjonalista.

    Czepiam się - dla sportu - by Ci pokazać, jak jest wkurzające Twoje
    czepialstwo. Co to "sznucer"? No i w jakim zakresie myśliwy z nim jest
    profesjonalistą? No i noktowizor akurat z temperaturą ma luźny związek.
    On sobie podczerwienią oświetla teren. Ale to było tylko dla podgrzania
    dyskusji :-)

    Teraz merytorycznie. Myśliwi mają swoje tzw. prawidła, czyli chyba nie
    do końca opisane zasady prowadzenia strzelania. Jest tam szereg zasad.
    Zasad, które od stuleci mają minimalizować zagrożenie. Tylko te prawidła
    mają swoje ograniczenia.

    W XIX wieku myśliwy zasadniczo miał otwarte przyrządy celownicze, a
    obszary leśne były bezludne. Uznano, że 100 metrów, to jesteś w stanie
    ogarnąć wzrokiem. Kluczowym jest, byś miał tzw pokrycie dla strzału,
    czyli albo górkę za celem,, albo strzelał z drzewa, ambony, balkonu,
    wzgórza ku dołowi. Masz widzieć dokładnie strefę, w którą może uderzyć
    pocisk. Czy to gwarantuje bezpieczeństwo?

    Wypadki się zdarzają, zdarzały i zdarzać będą. Pocisk może zrykoszetować
    od źdźbła trawy i polecieć w nieprzewidywalnym kierunku. Mam swój
    karabin wyborowy i zdarza mi się strzelać z ziemi leżeć do tarcz
    odległych o wieleset metrów. Problemem są krzaczki, których w celowniku
    optycznym nie widzę, bo są poza głębia ostrości. Na 50 metrach trawka
    może pocisk 7,62 x 54R przestawić o 5 cm. Trawka często sterczy dalej,
    bo tylko otarła pocisk i go wytrąciła z równowagi.

    Pocisk zabijając dzika może zrykoszetować od kości i polecieć w
    nieprzewidywalnym kierunku. Dlatego myśliwi używają amunicji
    grzybkującej, by zminimalizować takie zdarzenia. ale ona jest droga.
    Czasem używa się takich FJM. Ja na strzelnicy strzelam z FJMów. Tania
    wojskowa amunicja jest do kupienia po 1 zł/szt. Dobra FJM w okolicach 3
    zł (w tym kalibrze), zaś ta droga to i kilkanaście złotych kosztuje.
    Myśliwy strzela jeden strzał do jednego byka,a ma na rok odstrzał na
    jednego byka. To go stać. Dla mnie typowa seria doi tarczy, to 10
    strzałów. To jest różnica, czy kosztuje 10, 30 czy 150 zł.

    Nie wiem, czy bywasz w lesie nocą. Ja tak i to nie w celach myśliwskich.
    znam miejsca, z których w termowizji widać "setki" zwierząt nocą.
    Zwierzyna wyłazi na pola. Tylko o ile w lornetce z powiedzmy 500 metrów
    możesz sobie oglądać jelenia, w noktowizji o ile jest lepsza też, to z
    termowizorami jest problem, że te o wyższych rozdzielczościach jeszcze
    kilka lat temu były strasznie drogie. Mam nadzieję, ze Tobie się to samo
    wyświetli, co mnie: https://www.facebook.com/watch/?v=1152304152493241.

    Popatrz, co widzi się. A to lornetka termowizyjna. Parametry celowników
    są znacznie gorsze. Tu one są w stadzie. Raczej nie spodziewał bym sie
    miedzy nimi grzybiarza. Ale jak jest jeden?

    Przy czym uważam, ze jak nie mam pewności, to po prostu nie pociągam za
    spust i tyle. Większość tak uważa. Ale czasem kogoś ponosi wyobraźnia.

    --
    (~) Robert Tomasik


  • 62. Data: 2025-11-16 13:17:49
    Temat: Re: Zabójstwo dzika
    Od: Kviat <k...@n...dla.spamu.pl>

    W dniu 16.11.2025 o 11:22, Robert Tomasik pisze:

    > No właśnie chodzi o to, że jeśli uznamy, że pieszy widzi idiotę
    > "nadlatującego",

    A jeśli uznamy, że nie widzi... bo np. ma słaby wzrok, albo w ogóle nie
    widzi? To co wtedy?

    > to pieszy w swoim dobrze pojętym interesie ma mu pod
    > koła nie wchodzić.

    Kierowca w swoim dobrze pojętym interesie ma nie zapierdalać i ma
    obowiązek widzieć.

    > To też już tu kilka razy dyskutowaliśmy w kontekście,

    I nadal niczego nie zrozumiałeś.

    > co oznacza zakaz wchodzenia bezpośrednio przed jadący pojazd.

    A co oznacza zakaz zapierdalania po mieście, obowiązek dostosowania
    prędkości do warunków i zachowanie szczególnej ostrożności przed
    przejściem dla pieszych?

    > To "bezpośrednio przed" po prostu zależy od prędkości pojazdu.

    No właśnie.
    To czego jeszcze nie rozumiesz?
    To nie pieszy wszedł "bezpośrednio przed". To kierowca zapierdalał.

    > Na pewno nie wolno wejść w odległości krótszej od drogi awaryjnego hamowania.

    Na pewno to nie wolno zapierdalać po mieście, bo pieszy nie musi mieć
    radaru i kalkulatora w głowie i znać współczynniki tarcia gumy o asfalt
    z rozróżnieniem na mokry i suchy.

    > Dlatego przepisy zabraniają przejść dla pieszych bez kierowania przy prędkości
    > powyżej 50 km/h.

    Dlatego przepisy zabraniają zapierdalania po mieście.
    I dlatego piesi wchodzący na przejścia i na przejściach mają pierwszeństwo.

    > A piesi wchodzących bez patrzenia "za siebie" na przejście,

    Że co?

    > bo mają pierwszeństwo widuję
    > regularnie.

    A ja regularnie widzę, że piesi rozglądają się przed przejściem i
    uważają. Takich co nie uważają widuję bardzo rzadko.

    Ty to w ogóle jesteś jakimś szczególnym przypadkiem.
    Cokolwiek by nie napisać, o szukaniu ludzi w lesie, o zabezpieczaniu i
    wyciąganiu danych z dysków, o błędach serwerów, o wojennym prawie
    międzynarodowym, o prawie morskim, o imigrantach przekraczających
    granicę, o lewych dokumentach, o działaniu AED... cokolwiek, to albo
    regularnie masz do czynienia z takimi przypadkami, albo się na tym znasz
    jak mało kto.
    Człowiek orkiestra normalnie.

    > Przepis w obecnym brzmieniu odpowiada za masę ofiar po
    > stronie pieszych.

    Bredzisz.
    Od zmiany przepisów ilość ofiar wzrasta, czy spada?

    I jak to się dzieje, że w zdecydowanej większości takich przypadków to
    wina kierowców, a nie pieszych?
    To nie przepisy odpowiadają za te ofiary, tylko kierowcy mający w dupie
    przepisy.

    Powrotu do zdrowia życzę.
    Piotr




  • 63. Data: 2025-11-16 13:20:00
    Temat: Re: Zabójstwo dzika
    Od: Robert Tomasik <r...@g...pl>

    W dniu 16.11.2025 o 10:07, Shrek pisze:
    >
    >>> Więc tacy idioci powinni siedzieć.
    >> A sądzisz, że z jakich powodów ich znam?
    > Przyszło mi do głowy że siedzisz w środowisku strzeleckim i tam też tacy
    > istnieją;)

    To też. To tak, jak w życiu. Jak mądremu zwrócisz uwagę, to Ci
    podziękuje. Jak głupiemu, to będzie myślał, że mu krzywdę robisz. Jak
    zaczniesz tłumaczyć - przykładowo - że pasuje po serii choć rzucić okiem
    do komory, czy pusta, to ograniczasz jego prawa, bo on wie, ze jest
    pusta, skoro zamek w tylnym położeniu. Jak postrzeli w stopę stojącą
    obok osobę, to Ty się go czepiałeś, bo on wiedział. No teraz się
    pomylił, ale po co sprawdzać, skoro on wie.

    Ja ponad 40 tat (pierwsze zawody wojewódzkie LOK wygrałem w 1982 roku)
    plątam, po strzelnicach. Wiesz ilu debili widziałem? Kiedyś zwracałem
    uwagę, strofowałem. Teraz zrobiłem się koleżeński - wychodzę, odwracam
    się, zabieram towarzyszące mi osoby do bezpiecznej strefy. To prowadzący
    strzelanie odpowiada za bezpieczeństwo.
    --
    (~) Robert Tomasik


  • 64. Data: 2025-11-16 13:20:42
    Temat: Re: Zabójstwo dzika
    Od: Robert Tomasik <r...@g...pl>

    W dniu 16.11.2025 o 10:10, A. Filip pisze:
    >>>>> Nie schodzącego a zeszniętego - znaczy widział jak schodził a
    >>>>> potem strzelił. Kupy się to nie trzyma, chyba że rzeczywiście
    >>>>> świadomie strzlił w kierunku "kolegi".
    >>>> Znam takich idiotów.
    >>> Więc tacy idioci powinni siedzieć.
    >> A sądzisz, że z jakich powodów ich znam?
    > Mają adwokatów nie tak "inteligentnych inaczej" jak oni sami czy
    > oczerniasz służby mundurowe? ?

    Rozjaśnisz, co sugerujesz?

    --
    (~) Robert Tomasik


  • 65. Data: 2025-11-16 13:21:36
    Temat: Re: Zabójstwo dzika
    Od: Robert Tomasik <r...@g...pl>

    W dniu 16.11.2025 o 10:09, Shrek pisze:
    >> Tylko tu pozostaje kwestia świadomości, ze tam gdzieś jest człowiek.
    >> To tak, jakbyś na strzelnicy zaczął strzelać, zanim się upewnisz, ze
    >> wszyscy sędziowie zeszli z zaklejenia przestrzelin na zawodach. W
    >> sporcie jest zasada, że wyznaczony sędzia schodzi ostatni i melduje
    >> prowadzącemu strzelanie, że wszyscy zeszli.
    >
    > W sumie dobry przykład. Ale jakby ktoś jednak strzelił to raczej
    > nieumyślne spowodowanie a nie zabójstwo z zamiarem ewentualnym. Kurcze -
    > płynna jest granica.

    Płynna właśnie, a niektórzy próbują na siłę do tego dorabiać jakieś
    teorie spiskowe.

    --
    (~) Robert Tomasik


  • 66. Data: 2025-11-16 13:27:56
    Temat: Re: Zabójstwo dzika
    Od: Shrek <...@w...pl>

    W dniu 16.11.2025 o 13:11, Robert Tomasik pisze:

    > Czepiam się - dla sportu - by Ci pokazać, jak jest wkurzające Twoje
    > czepialstwo. Co to "sznucer"?

    Masz rację - czepisz się dla sportu:P

    > No i w jakim zakresie myśliwy z nim jest
    > profesjonalistą?

    Jest przeszkolony, jest zrzeszony w stowarzyszeniu "profesjonalistów",
    wydaje mi się że ma jakiś papier stwierdzający że mu wolno polować i wie
    co robi.

    > No i noktowizor akurat z temperaturą ma luźny związek.

    Mniej więcej tak luźny jak luneta ze światłem:P

    > On sobie podczerwienią oświetla teren. Ale to było tylko dla podgrzania
    > dyskusji :-)

    Taa. Na 100 metrów:P
    > Teraz merytorycznie. Myśliwi mają swoje tzw. prawidła, czyli chyba nie
    > do końca opisane zasady prowadzenia strzelania. Jest tam szereg zasad.
    > Zasad, które od stuleci mają minimalizować zagrożenie. Tylko te prawidła
    > mają swoje ograniczenia.

    No ale nie o to pytałem, a czy jakbym ja sobie poszedł postrzelać w
    lesie do niezidentyfikowanych celów to byłby to zamiar ewentualny. A
    jeśli tak to dlaczego w przypadku myśliwego (który jak zauważasz ma
    wiedzę i zasady znacznie lepsze niż ja żeby tego nie robić) miałaby to
    być okolicznośc łagodząca.
    > Wypadki się zdarzają, zdarzały i zdarzać będą. Pocisk może zrykoszetować
    > od źdźbła trawy i polecieć w nieprzewidywalnym kierunku.

    Ale to nie jest przypadek "pomyliłem z dzikiem", więc nie róbmy pewexu.

    > wyświetli, co mnie: https://www.facebook.com/watch/?v=1152304152493241.
    >
    > Popatrz, co widzi się. A to lornetka termowizyjna. Parametry celowników
    > są znacznie gorsze. Tu one są w stadzie. Raczej nie spodziewał bym sie
    > miedzy nimi grzybiarza. Ale jak jest jeden?

    To byłoby co najmniej dziwne, gdyby jelenie miały to w dupie...
    > Przy czym uważam, ze jak nie mam pewności, to po prostu nie pociągam za
    > spust i tyle. Większość tak uważa. Ale czasem kogoś ponosi wyobraźnia.

    I o to się rozchodzi - nie widać dzika, tylko chuj wie co to nie mylimy
    z dzikiem, tylko (nie)strzelamy do chuj wie czego.

    --
    Shrek

    Czy wiesz, że "***** ***" czytane od tyłu daje "??? ?????"?
    PS - i konfederację!


  • 67. Data: 2025-11-16 13:29:23
    Temat: Re: Zabójstwo dzika
    Od: Shrek <...@w...pl>

    W dniu 16.11.2025 o 13:21, Robert Tomasik pisze:

    >> W sumie dobry przykład. Ale jakby ktoś jednak strzelił to raczej
    >> nieumyślne spowodowanie a nie zabójstwo z zamiarem ewentualnym. Kurcze
    >> - płynna jest granica.
    >
    > Płynna właśnie, a niektórzy próbują na siłę do tego dorabiać jakieś
    > teorie spiskowe.

    A gdzie widzisz u mnie tą teorię spiskową?


    --
    Shrek

    Czy wiesz, że "***** ***" czytane od tyłu daje "??? ?????"?
    PS - i konfederację!


  • 68. Data: 2025-11-16 13:31:43
    Temat: Re: Zabójstwo dzika
    Od: Robert Tomasik <r...@g...pl>

    W dniu 16.11.2025 o 12:11, Kviat pisze:
    >>>> In concreto raczej nie, bowiem "Był wyposażony w celownik
    >>>> termowizyjny, z którego korzystał, a nadto wiedział, że
    >>>> pokrzywdzony zszedł ze swojej ambony i kieruje się w jego
    >>>> stronę".
    >>> To, że wiedział, to nie znaczy, że śledził całe jego schodzenie
    >>> i iście przez pole przez celownik termowizyjny.
    >> Bez wątpienia masz racje. Ale trafiony nei żyje, więc raczej
    >> trudno podejrzewać, że od niego pochodzi informacja o schodzeniu z
    >> pobliskiej ambony.
    > Po chuj zgadujesz? Wiesz, byłeś tam, że sobie stwierdzasz, że
    > trudno podejrzewać?

    Faktycznie. Trzeba osobiście udać się na miejsce przestępstwa i obejrzeć
    zwłoki, by się domyślić, że zastrzelony raczej nie poinformował
    Prokuratora, ze uprzednio schodził z pobliskiej ambony.

    > Skoro tobie wolno, to i ja mogę sobie zgadywać, że poinformował
    > przez krótkofalówkę, albo błyskając latarką, albo chuj wie jak oni
    > się tam informują.

    Oczywiście. Ale po śmierci? Był taki skecz z Laskowikiem, jak rozmawiał
    z facetem z grobu. On z grobu zadzwonił do Prokuratora. ale czekaj! Tam
    w materiale nie było, ze im komórki zabezpieczono? To chyba akurat nie
    miał w trumnie komórki. Faktycznie intrygujące.

    Ja, to nawet zaczynam podejrzewać, że powołano w charakterze biegłego
    medium i mamy w aktach dowód z eksperymentu procesowego polegającego na
    odczytaniu wiadomości z podskakującego talerzyka. >
    >> Sądzisz, ze tam jeszcze była trzecia osoba, która to później
    >> dziennikarzom opowiedziała?
    > Po chuj zgadujesz? Nie ma to kompletnie znaczenia dla istoty sprawy.

    Ma, ale Ty tego nie dostrzegasz.
    >
    >> Ja sie odnoszę do tego, co jest w artykule. >
    > No to swoje podejrzenia z dupy zachowaj dla siebie.
    >
    Bo? Ty ich nei ogarniasz i narusza to Twoją równowagę psychiczną? Jóź
    wiele razy zauważałem, że mądrzy muszą uważać, by swoją mądrością
    idiotów nie urażać.

    >> Powinni. Tylko jak trafi dzika, toi trochę trudno mu udowodnić, ze
    >> nie wiedział, ze to dzik.
    > I właśnie dlatego ta zabawa powinna być zdelegalizowana.

    Wiesz ile rzeczy by trzeba zdelegalizować?
    --
    (~) Robert Tomasik


  • 69. Data: 2025-11-16 13:33:25
    Temat: Re: Zabójstwo dzika
    Od: Robert Tomasik <r...@g...pl>

    W dniu 16.11.2025 o 12:40, Kviat pisze:
    >> Gubisz się w tym, co ja uważam. Uznałem za zabójstwo opisaną w tym
    >> konkretnym, podlinkowanym przez Ciebie sytuację, że myśliwy
    >> obserwował, ze dzik zszedł z ambony i szedł w jego kierunku.
    > Wymyśliłeś to sobie i teraz na siłę chcesz tym zainteresować innych.
    > Pokaż palcem gdzie jest napisane, że obserwował tego drugiego jak
    > schodzi z ambony i idzie w jego kierunku.

    ze dwie gałęzie wyżej sam piszesz, że przez krótkofalówkę o tym
    informował prokuraturę. To do którego fragmentu się odnosiłeś, skoro
    twierdzisz, ze tam nic takiego nie ma?
    --
    (~) Robert Tomasik


  • 70. Data: 2025-11-16 13:38:14
    Temat: Re: Zabójstwo dzika
    Od: Kviat <k...@n...dla.spamu.pl>

    W dniu 15.11.2025 o 23:12, Marcin Debowski pisze:


    > Mógł coś upuścić w
    > jakiejś nierówności terenu, szukać pochylony i już jest dzik wypisz
    > wymaluj.

    No nie.
    Pochylony człowiek, to pochylony człowiek.
    A wypisz wymaluj dzik, to jest dzik.
    A plama w celowniku, to plama w celowniku.

    Myśliwy nie ma prawa się pomylić. Ma wiedzieć, że to dzik zanim strzeli.
    Ma wiedzieć do czego strzela.
    Jeżeli nie wiedział, czy to dzik, czy pochylony człowiek, to nie wolno
    mu strzelać. Jeśli się "pomylił", to ewidentnie nie wiedział do czego
    strzela, a nie że się pomylił.
    A jeśli się "nie pomylił", to ewidentnie miał szczęście, że to nie był
    człowiek, skoro nie wiedział do czego strzela.

    Jak nie wie na 100% czy to dzik, to niech zlezie z ambony i pójdzie go
    najpierw pogłaskać, albo niech po prostu nie strzela.
    Ale strzela, bo przecież nie może być tak, żeby się kumple śmiali, że z
    polowania bez dzika wrócił.

    Pozdrawiam
    Piotr

strony : 1 ... 6 . [ 7 ] . 8 ... 10


Szukaj w grupach

Szukaj w grupach

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1