-
11. Data: 2025-07-27 11:06:52
Temat: Re: Przejechałbym babę...
Od: Shrek <...@w...pl>
W dniu 27.07.2025 o 10:48, io pisze:
> To nie byłeś winny tylko odpowiedzialny.
Byłbym winny - przy cofaniu mam zapewnić żeby zrobić to bezpiecznie. Ja
bym był winny, baba by co najwyżej mandat zarobiła. Przynajmniej do
pierwszej instancji.
--
Shrek
Czy wiesz, że "***** ***" czytane od tyłu daje "??? ?????"?
PS - i konfederację!
-
12. Data: 2025-07-27 13:23:18
Temat: Re: Przejechałbym babę...
Od: Robert Tomasik <r...@g...pl>
W dniu 27.07.2025 o 11:04, Shrek pisze:
> Pytanie na ile masz się spodziewać niespodziewanego. Pieszy na chodniku
> przez który przejeżdzasz - jasne. Pieszy na jedni w miejscu
> niedozwolonym - może. Patrzysz nie ma w bliskiej okolicy, czy masz
> domniemywać, że ci biegiem wpadnie z drugiej strony...
Ale to na miejscu czasem jest trudne do ustalenia. W tym problem. Po za
tym jak kierującym będzie policjant, żołnierz, prokurator, sędzia, czy
ksiądz, to zaraz jakiś idiota wyskoczy z argumentem, że nie wzięto
innych możliwości pod uwagę. Ja jak będzie "cień" możliwości, ze jednak
ponosi winę, to z "ostrożności procesowej" się "go zamknie". Sceptykom
"Piotr" nakaże udowodnienie, że nie było inaczej.
Jak będzie polityk albo adwokat, to nie każdy podejmie kontrowersyjną
decyzję. Przejrzyj sieć, bo przykładów reperkusji w podobnych sprawach
jest masa. Ktoś, kto jakiejś ważnej polityk nie wpuścił na pas
graniczny. Jakiś policjant, który chciał ukarać osobę duchowną. Nie chce
mi się wywlekać tych szczegółów, bo to bez sensu. W każdej z nich może
być "drugie dno", a mundurowy faktycznie ponosić winę. >
>> Nagranie z rajdu BMW "wypłynęło" chyba kilka dni po tragedii.
> Następnego dnia już było. No i w rejest wypadków typowali winę kianki.
Wszystko wskazuje na to, że masz rację. Ale jak następnego dnia
wypłynęło nagranie, to policjanci, którzy działali na miejscu zapewne
już zajmowali się innymi sprawami. Po za tym ogarnij, że tymczasowe
aresztowanie, to dość specyficzna forma. Wypadków drogowych jest masa i
nikt nie zatrzymuje wszystkich kierujących pojazdami w aresztach w
oczekiwaniu, że kilka dni później wycieknie do sieci obciążające ich
nagranie. Albo, że uciekną do Emiratów Arabskich. I co mu to dało?
Najpierw sam na własny koszt się tam uwięził bez możliwości powrotu do
Polski, a teraz i tak siedzi. Dodatkowo podejrzewam, ze gdyby nie ta
ucieczka, to jako osoba niekarana oraz wobec faktu, że tu nie da się
wykluczyć tezy, że kierujący KIA się przyczynił do zdarzenia mógłby
liczyć na stosunkowo łagodny wyrok.
Weź tę Twoją sytuację. Powiedzmy, że jednak by się ta kobieta wywaliła i
był wypadek. Czy uznałbyś za właściwe zabranie Ci prawa jazdy w
oczekiwaniu, że może jakaś przypadkowa osoba nagrała zdarzenie i okaże
się, żeś celowo w nią wjechał. Ile powinniśmy czekać? Tydzień. A jak za
dwa miesiące ktoś to przyniesie? Może Cię aresztować, bo a nuż wycieknie
nagranie, żeś celowo w nią wjechał (to już nie wypadek, a usiłowanie
zabójstwa), a Ty obawiając się ujawnienia prawdy uciekniesz na Saharę i
będziesz się przez kolejne pół wieku żywił skorpionami.
Teraz narasta zresztą nowy problem. Jak świadek się zatrzyma i zgramy
filmik z rejestratora, to szanse na manipulacje są niewielkie. Jak
przyjdzie po miesiącu, a w dodatku filmik nie jest z miejsca zdarzenia,
tylko kilka kilometrów wcześniej, to jaką masz pewność, że to nie jest
jakaś manipulacja? Robią filmiki z gadającymi brednie politykami.
Zrobienie takiego, co to na nim BMW jedzie 300 km/h uważasz za
całkowicie nieprawdopodobne?
Kilka dni później są jeszcze monitoringi autostradowe i można ściągnąć z
okolicy. Popatrzyć, czy te samochody na Twoim nagraniu tam jechały - jak
w polu widzenia są inne. To nie są proste sprawy, a "Piotr" zaraz
wyskoczy z argumentem, że mam udowodnić, iż nagranie jest zmanipulowane.
Z obawy przed jego wyskokami mam nie zwracać uwagi na te możliwości. To
wszystko wymaga oceny, zbadania. Jak oskarżony nagranie zakwestionuje,
to można je do biegłego celem zbadania wysłać.
>> Pomyśl o tej Twojej sprawie. Zatrzymał byś się, ale ona idąc by się
>> wystraszyła i wywaliła łamiąc rękę - wypadek, bo obrażenia powyżej
>> 7dni, gdyż ręka w tydzień się nie zrośnie. Przyjeżdża Policja.
>> Zatrzymują Ci prawo jazdy. OK! Masz nagranie z kamery, ale tego na
>> miejscu nikt nie oceni.
> W sumie czemu? Taka sama albo i lepsza przesłanka jak każda inna. W
> zaufaniu powiem ci że wiem, że co lepsi policjanci przychodzą na miejscu
> i pytają czy można od ręki zobaczyć nagranie z kamery przemysłowej.
Podstawowa rzecz. Sprawdzenie, czy w okolicy nie ma CCTV to obowiązek
patrolu skierowanego na miejsce zdarzenia. Nie zawsze przejrzenie, bo
czasem nie ma dostępu. Czasem trafisz na "konstytucjonaliste" i on wie,
że Policja nie ma prawa przeglądać. To chyba Ci bardzo źli tak nie
robią. Ja często zamiast ryzykować, że gdzieś "wetnie" nagranie, to na
wszelki wypadek ważny filmik zabezpieczam poprzez nagranie monitora,
albo fotki sprawcy.
Oczywiście dowodem jest nagranie, ale czasem nie ma technicznej
możliwości tego zabezpieczenia. Bo nie ma osoby umiejącej to zrobić. Bo
nie nosi się płyt i pendivów po kieszeniach. Jak nagranie zginie, to
mamy, co mamy. Przesłuchuje się policjanta i dołącza to nagranie jako
dowód w sprawie. Przeważnie prościej oczywiście uzyskać nagranie.
W piątek zdarzyło mi się, że ofiara opisała napastnika jako gościa w
szarym swetrze łysawego, a na nagraniu to łysy facet w marynarce lub
bluzie (jakość nagrania taka sobie) i w krótkich spodenkach. Nagranie
zabezpieczymy w poniedziałek, ale jak już w poniedziałek ktoś pójdzie do
dwóch sąsiednich obiektów (były zamknięte) i może znajdzie lepsze
nagranie sprawcy, to będzie miał dokładny czas oraz wiedział, czego szukać.
Przyznam, że Twoja uwaga, iż to tylko mądrzy policjanci robią wzbudza we
mnie strach. U nas nadzorujący Ci bez tego albo notatki, że kamer nie ma
materiałów nie weźmie. Jak weźmie, to następnego dnia zbierze burę od
Komendanta. Dyżurny, jak wychwyci ten brak, to dysponuje kolejne siły,
by to sprawdzili. Może nie być nagrania, ale notatka, czy są kamery musi
być. Natomiast - nie wiem, czy wiesz - że zabezpieczanie filmików często
pozbawia nas wielu cennych dowodów. Powinno się to robić inaczej i wiele
lepszych rejestratorów ma taką opcje, a ludzie zabezpieczają avi albo
mp4 z niewiedzy oraz lenistwa.
> Wtedy akurat jest problem, bo nie wiadomo czy w zasadzie można im
> pokazać, ale jak się podpisze od ręki na wniosku (nie wszyscy chcą) o
> udostępnienie nagrania to jak jest komu to się pokazuje. Więc skoro chcą
> zobaczyć to znaczy że jednak do czegoś im potrzebne.
Tych problemów jest więcej, ale nie będę publicznie tego walcował, bo
zaraz jakiś idiota się czepi szczegółów. Zdarzyło mi się w ważnej
sprawie celem uniknięcia zatarcia dowodu (właściciel sklepu formatował
dysk, by zatrzeć nagrania obciążające jego i jego kolegów) odciąć nożem
rejestrator od sieci elektrycznej. Dysk się nie sformatował i zostało
nagranie, na którym skazano sprawców. Właściciela sklepu za zacieranie
dowodów.
Pomówiono mnie o spowodowanie zagrożenia pożarem (iskry się posypały
ostro z przecinanego kabla) i zniszczenie cennego kabla. Dostałem sporą
premię. :-)
--
(~) Robert Tomasik
-
13. Data: 2025-07-27 13:25:17
Temat: Re: Przejechałbym babę...
Od: Robert Tomasik <r...@g...pl>
W dniu 27.07.2025 o 11:05, Shrek pisze:
>
>> Cofający pojazd ma światło wsteczne białe.
> Którego z boku nie widać...
Albo nie wiedziała, co to oznacza.>
>> To jest podobny mechanizm, jak wchodzący na przejście dla pieszych,
>> bo mają pierwszeństwo.
> Tu akurat przebiegała w miejscu niedozwolonym.
Tam jej przejeżdżać też nie wolno :-)
Tak przy okazji i obok tematu. Wiesz, że nawet jakby Cię uniewinniono,
to ona by dostała odszkodowanie z Twojego OC najprawdopodobniej?
--
(~) Robert Tomasik
-
14. Data: 2025-07-27 13:57:14
Temat: Re: Przejechałbym babę...
Od: Shrek <...@w...pl>
W dniu 27.07.2025 o 13:23, Robert Tomasik pisze:
>> Pytanie na ile masz się spodziewać niespodziewanego. Pieszy na
>> chodniku przez który przejeżdzasz - jasne. Pieszy na jedni w miejscu
>> niedozwolonym - może. Patrzysz nie ma w bliskiej okolicy, czy masz
>> domniemywać, że ci biegiem wpadnie z drugiej strony...
>
> Ale to na miejscu czasem jest trudne do ustalenia.
Tu akurat by nie by
>>> Nagranie z rajdu BMW "wypłynęło" chyba kilka dni po tragedii.
>> Następnego dnia już było. No i w rejest wypadków typowali winę kianki.
> Wszystko wskazuje na to, że masz rację. Ale jak następnego dnia
> wypłynęło nagranie, to policjanci, którzy działali na miejscu zapewne
> już zajmowali się innymi sprawami. Po za tym ogarnij, że tymczasowe
> aresztowanie, to dość specyficzna forma.
Już pal sześć to aresztowanie - gdyby nie cała reszta to można by to
jakoś bronić. Oni typowali kierowcę kianki a rzecznik pytany o drugi
samochód zapadła się pod ziemie, choć jest jak dupa od srania żeby na
takie wątpliowści składane oficjalnie od dziennikarzy odpowiadać.
> Weź tę Twoją sytuację. Powiedzmy, że jednak by się ta kobieta wywaliła i
> był wypadek. Czy uznałbyś za właściwe zabranie Ci prawa jazdy w
> oczekiwaniu, że może jakaś przypadkowa osoba nagrała zdarzenie
Akurat ta przypadkowa osoba z nagraniem to ja, więc by się znalazła od
razu:P BTW - za każdy wypadek z miejsca zabierają prawko, czy tylko za
te "ciekawsze"?
> Teraz narasta zresztą nowy problem. Jak świadek się zatrzyma i zgramy
> filmik z rejestratora, to szanse na manipulacje są niewielkie. Jak
> przyjdzie po miesiącu, a w dodatku filmik nie jest z miejsca zdarzenia,
> tylko kilka kilometrów wcześniej, to jaką masz pewność, że to nie jest
> jakaś manipulacja?
Biegli. Ale jak patrzę co ejaj potrafi, to coraz wiekszy problem z tym
będzie.
>> W sumie czemu? Taka sama albo i lepsza przesłanka jak każda inna. W
>> zaufaniu powiem ci że wiem, że co lepsi policjanci przychodzą na
>> miejscu i pytają czy można od ręki zobaczyć nagranie z kamery
>> przemysłowej.
>
> Podstawowa rzecz. Sprawdzenie, czy w okolicy nie ma CCTV to obowiązek
> patrolu skierowanego na miejsce zdarzenia.
Zapisany gdzieś, czy tak ogólnie na zdrowy rozsądek?
> Nie zawsze przejrzenie, bo
> czasem nie ma dostępu. Czasem trafisz na "konstytucjonaliste" i on wie,
> że Policja nie ma prawa przeglądać.
Ma prawo, tylko ma złożyć wniosek. Z niewiadomych powodów... zdarzają
się i tacy co nie chcą się pod wnioskiem podpisać. Wygląda na to że z
powodu tego że dostają do łapy gotowy druk, a nie chcą się podpisać pod
niczym czego sami nie napisali. Był taki jeden... co przepisał odręcznie
i dopiero wtedy podpisał;)
To chyba Ci bardzo źli tak nie
> robią. Ja często zamiast ryzykować, że gdzieś "wetnie" nagranie, to na
> wszelki wypadek ważny filmik zabezpieczam poprzez nagranie monitora,
> albo fotki sprawcy.
Chwali się - a często wymagają od ciebie papieru o dostęp, czy wystarczy
mundur i pokazują - z ciekawości pytam jak to u innych wygląda.
> Przeważnie prościej oczywiście uzyskać nagranie.
Powiem tak - jak się zgłosi patrol na miejscu albo nie odezwie się
wcześniej sam zainterwsowany to zwykle dzwonią po trzech miesiącach
potwierdzić że już nie ma. Ale... często się dziwią, że nagranie
zabezpieczono bez wniosku z ich strony i jest;)
> Przyznam, że Twoja uwaga, iż to tylko mądrzy policjanci robią wzbudza we
> mnie strach.
Nie pisałem że mądrzy a że lepsi;)
> U nas nadzorujący Ci bez tego albo notatki, że kamer nie ma
> materiałów nie weźmie.
U nas często proszą o zabezpieczenie, ba czasami na piśmie wnioskują i
nie odbierają. Domyślam się że w międzyczasie następuje umorzenie.
> Natomiast - nie wiem, czy wiesz - że zabezpieczanie filmików często
> pozbawia nas wielu cennych dowodów.
Na pewno mniej niż jak się nadgra, bo nikt nie zabezpieczy;)
> Powinno się to robić inaczej i wiele
> lepszych rejestratorów ma taką opcje, a ludzie zabezpieczają avi albo
> mp4 z niewiedzy oraz lenistwa.
Nagrania idą tak jak je rejestrator zgra w kodeku jakim zapisze, czyli
data i czas (często letni w zimę) i znak wodny jeśli jest - nikt się nie
bawi w kopię cyfrową dysków. Więcej nie będę pisał jak to się w praktyce
odbywa, ale nigdy nie spotkałem się z prośbą o specyficzne
zabezpieczenie kopii. A jakby to było powszechne to z pewnością bym
wiedział. Może jakby była sprawa o zabójstwo głowy państwa to by cały
rejestrator zawinęli jako dowód;)
> Tych problemów jest więcej, ale nie będę publicznie tego walcował, bo
> zaraz jakiś idiota się czepi szczegółów. Zdarzyło mi się w ważnej
> sprawie celem uniknięcia zatarcia dowodu (właściciel sklepu formatował
> dysk, by zatrzeć nagrania obciążające jego i jego kolegów) odciąć nożem
> rejestrator od sieci elektrycznej.
To nie prościej wtyczkę wyciagnąć? ;)
> Pomówiono mnie o spowodowanie zagrożenia pożarem (iskry się posypały
> ostro z przecinanego kabla) i zniszczenie cennego kabla. Dostałem sporą
> premię. :-)
Taa. Iskry... Przecież to jest b16 zabezpieczone i nie zasilane
bezpośrednio z trafoka;)
--
Shrek
Czy wiesz, że "***** ***" czytane od tyłu daje "??? ?????"?
PS - i konfederację!
-
15. Data: 2025-07-27 14:17:53
Temat: Re: Przejechałbym babę...
Od: Shrek <...@w...pl>
W dniu 27.07.2025 o 13:25, Robert Tomasik pisze:
>>> Cofający pojazd ma światło wsteczne białe.
>> Którego z boku nie widać...
>
> Albo nie wiedziała, co to oznacza.>
Też bym się nie zdziwił, obstawiam że aktywnego prawa jazdy nie miała i
po prostu założyła że po jezdni to samochody jeżdzą do przodu tylko. A i
masz rację - on wcześniej widziała samochód z tyłu, ale prawdę mówiąc
nie zdziwiłbym się jak białego światełka z tyłu w słoneczny dzień nie
widać. Prawdę mówiąc wątpię czy patrzyła na mój samochód czy tylko nic
nie jedzie na "głównej".
Chciałem jeszcze napisać że ja bym tak nie zrobił i podświadomie wyczuł
że będzie zawrotka tyłem, ale po zastanowieniu się... tak nie napiszę.
Tak po prostu wygląda zbieg niesprzyjających okoliczności...
> Tak przy okazji i obok tematu. Wiesz, że nawet jakby Cię uniewinniono,
> to ona by dostała odszkodowanie z Twojego OC najprawdopodobniej?
Rozwiniesz? Na zasadzie ryzyka? Nie wydaje mi się, skoro w przypadkach
gdy "winna" jest osoba niepoczytalna są problemy z odszkodowaniem bo ona
niewinna jest.
--
Shrek
Czy wiesz, że "***** ***" czytane od tyłu daje "??? ?????"?
PS - i konfederację!
-
16. Data: 2025-07-27 15:06:56
Temat: Re: Przejechałbym babę...
Od: Robert Tomasik <r...@g...pl>
W dniu 27.07.2025 o 14:17, Shrek pisze:
>> Tak przy okazji i obok tematu. Wiesz, że nawet jakby Cię uniewinniono,
>> to ona by dostała odszkodowanie z Twojego OC najprawdopodobniej?
> Rozwiniesz? Na zasadzie ryzyka? Nie wydaje mi się, skoro w przypadkach
> gdy "winna" jest osoba niepoczytalna są problemy z odszkodowaniem bo ona
> niewinna jest.
Odszkodowanie wypłaca się na podstawie art. 436 kc. Ten artykuł odwołuje
się do poprzedniego 435. Tam mamy: "(...) ponosi odpowiedzialność za
szkodę na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez (...), chyba
że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy
poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności.
Winę przechodząc przez drogę w miejscu niewyznaczonym zapewne ponosi,
ale czy wyłączną? Ty masz sprawdzić, czy tam nikogo nie ma. Sąd karny
mógłby uznać, że winy nie ponosisz, ale cywilny niekoniecznie.
To jest analogiczna sytuacja, jak z tym BMW i KIA. BMW jechało bardzo
szybko, ale KIA nadal nie powinna mu zajechać drogi. Oczywiście,
gdybyśmy sądzili KIA, to kierujący mógłby podnieść, że na autostradzie
mógł się spodziewać szybko jadącego, ale bez przesady. I sąd by go
pewnie uniewinnił, nawet gdyby to do sądu dotarło - bo uważam, ze
należałoby nie kierować aktu oskarżenia. Ale cywilnie trudno nie
dostrzec tego, że zmieniając pas ruchu przyczynił się do zdarzenia. Nie
chcę tu na nowo dyskusji, kto jest winny. Chodzi mi o zrozumienie samej
zasady. BMW najprawdopodobniej z OC KIA da się naprawić. KIA z OC BMW też.
--
(~) Robert Tomasik
-
17. Data: 2025-07-27 15:17:22
Temat: Re: Przejechałbym babę...
Od: Shrek <...@w...pl>
W dniu 27.07.2025 o 15:06, Robert Tomasik pisze:
> Odszkodowanie wypłaca się na podstawie art. 436 kc. Ten artykuł odwołuje
> się do poprzedniego 435. Tam mamy: "(...) ponosi odpowiedzialność za
> szkodę na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez (...), chyba
> że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy
> poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności.
>
> Winę przechodząc przez drogę w miejscu niewyznaczonym zapewne ponosi,
> ale czy wyłączną? Ty masz sprawdzić, czy tam nikogo nie ma. Sąd karny
> mógłby uznać, że winy nie ponosisz, ale cywilny niekoniecznie.
Ale też niekoniecznie musiałby uznać moją.
> To jest analogiczna sytuacja, jak z tym BMW i KIA. BMW jechało bardzo
> szybko, ale KIA nadal nie powinna mu zajechać drogi.
Daj już spokój tej kii zajeżdzającej drogę BMW. Ciekawostka - obecnie
jest wersja (według dziennikarzy poparta stanowiskiem prokuratury i
biegłymi) że BMW żadnego intencjonalanego manewru nie wykonało a po
prostu zepchnęła go na środkowy siła odśrodkowa. Jak dla mnie bzdura, bo
na szybkości policzyłem że dla promienia minalnego na autostradzie 4000m
i wspólczynnika tarcia 0,8 i prędkości 325km/h siła odśrodkowa jest 4
razy za mała. Co prawda hamował więc częśc przyczepności złużył na
hamowanie ale ten łuk też chyba większy promień miał.
--
Shrek
Czy wiesz, że "***** ***" czytane od tyłu daje "??? ?????"?
PS - i konfederację!
-
18. Data: 2025-07-27 16:24:34
Temat: Re: Przejechałbym babę...
Od: Robert Tomasik <r...@g...pl>
W dniu 27.07.2025 o 13:57, Shrek pisze:
>> Wszystko wskazuje na to, że masz rację. Ale jak następnego dnia
>> wypłynęło nagranie, to policjanci, którzy działali na miejscu zapewne
>> już zajmowali się innymi sprawami. Po za tym ogarnij, że tymczasowe
>> aresztowanie, to dość specyficzna forma.
> Już pal sześć to aresztowanie - gdyby nie cała reszta to można by to
> jakoś bronić. Oni typowali kierowcę kianki a rzecznik pytany o drugi
> samochód zapadła się pod ziemie, choć jest jak dupa od srania żeby na
> takie wątpliowści składane oficjalnie od dziennikarzy odpowiadać.
Nie. Dziennikarz nie jest stroną postępowania. Rzecznik prasowy w ogóle
nie ma dostępu do materiałów. Dlatego są rzecznicy, że ja bezpośrednio
udzielając informacji będąc na miejscu w to zaangażowany mógłbym
niechcący powiedzieć coś. Już tu wiele razy pisałem. Jeśli coś wiem od
strony służbowej, to nie piszę nic. Bo nie chce mi się sprawdzać, czy
coś opublikowano, czy nie. Tu nie ma żadnej chęci ukrywania, czy
mataczenia. I ma to również czasem takie działanie, że w pewnym momencie
przestaję pisać - bo przykładowo po czasie dostaję komunikat.
>> Weź tę Twoją sytuację. Powiedzmy, że jednak by się ta kobieta wywaliła
>> i był wypadek. Czy uznałbyś za właściwe zabranie Ci prawa jazdy w
>> oczekiwaniu, że może jakaś przypadkowa osoba nagrała zdarzenie
> Akurat ta przypadkowa osoba z nagraniem to ja, więc by się znalazła od
> razu:P BTW - za każdy wypadek z miejsca zabierają prawko, czy tylko za
> te "ciekawsze"?
Musiałbym zapytać. Ja jeżdżę tylko na trupy, oraz jakieś katastrofy
drogowe. Prawa jazdy nigdy nie zabierałem. Jak już muszę, to przyjeżdża
odpowiednia osoba mająca stosowną wiedzę i podejmuje tę decyzję.
>> Teraz narasta zresztą nowy problem. Jak świadek się zatrzyma i zgramy
>> filmik z rejestratora, to szanse na manipulacje są niewielkie. Jak
>> przyjdzie po miesiącu, a w dodatku filmik nie jest z miejsca
>> zdarzenia, tylko kilka kilometrów wcześniej, to jaką masz pewność, że
>> to nie jest jakaś manipulacja?
> Biegli. Ale jak patrzę co ejaj potrafi, to coraz wiekszy problem z tym
> będzie.
Będzie i dlatego do różnych rewelacji trzeba podchodzić bardzo
ostrożnie. Dawniej tylko manipulowali nagraniami poprzez wycinanie.
Policjant osłaniał się przed uderzeniem, to trafiał do sieci filmik, ze
odpycha "świadka", a ten upada - to tak przykładowo, bo nie twierdzę, że
wszystkie filmiki są zmanipulowane. Teraz masz filmik i nie wiesz, jak
Ci to świadek przynosi zmontowane, czy to prawda.
>> Podstawowa rzecz. Sprawdzenie, czy w okolicy nie ma CCTV to obowiązek
>> patrolu skierowanego na miejsce zdarzenia.
> Zapisany gdzieś, czy tak ogólnie na zdrowy rozsądek?
Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Nauczyli mnie robienia rozpoznania
na miejscu zdarzenia i pisania notatki w latach 90-tych, jak zaczynałem
ten fragment życiorysu. Wówczas kamer nie było. Rozpytywało się
wszystkich, których okna wychodziły na kierunek zdarzenia i jak kogoś
nie było, to w notatce było napisane, kogo nie ma - by dzielnicowy
"poprawił". Z czasem nastały kamery, to jeśli wypytujemy mieszkańców, to
obejrzenie kamery wydaje się oczywiste.
Oczywiście wiele zależy od charakteru zdarzenia. Bo musi mieć taki
charakter, że ktoś coś mógł widzieć / słyszeć. No i też jest kwestia
wagi zdarzenia. Jak ukradli flaszkę z Biedronki, to nie będziesz
mieszkańców ulicy wypytywał, czy nie widzieli biegnącego z flaszką. Ale
bywa, że jakaś jednostka przyaktywizuje i Ci z sąsiedniego województwa
przysyłają fotki złodzieja paprotki spod sklepu, bo może rozpozna któryś
z policjantów. A wysyłają wydrukowane klatki faksem. Ale obowiazek jest
spełniony.>
>> Nie zawsze przejrzenie, bo czasem nie ma dostępu. Czasem trafisz na
>> "konstytucjonaliste" i on wie, że Policja nie ma prawa przeglądać.
> Ma prawo, tylko ma złożyć wniosek. Z niewiadomych powodów... zdarzają
> się i tacy co nie chcą się pod wnioskiem podpisać. Wygląda na to że z
> powodu tego że dostają do łapy gotowy druk, a nie chcą się podpisać pod
> niczym czego sami nie napisali. Był taki jeden... co przepisał odręcznie
> i dopiero wtedy podpisał;)
Ludzie są różni. Druk jest Twój. Nikt wszystkich ustaw nie zna. Tam
pewnie są jakieś podstawy prawne. Czort wie, kto to wymyślił i czy nie
Chat GPT. Potem będzie afera, że policjant powołuje się na nieistniejące
ustawy. Wiesz, złośliwców nie brak na tym świecie. Podrzucenie butelek
piwa w miejscu stacjonowania patrolu, jakieś głupie ujęcie zaparkowanego
na chodniku pod Burgerem radiowozu. Ja wystarczająco długo robię, by
wiele widzieć i nie dziwić się niczemu. Ale wiem, że najczęściej z
faktycznym problemem ma to mało wspólnego - choć niestety idiotów też
nie brak.>
> To chyba Ci bardzo źli tak nie
>> robią. Ja często zamiast ryzykować, że gdzieś "wetnie" nagranie, to na
>> wszelki wypadek ważny filmik zabezpieczam poprzez nagranie monitora,
>> albo fotki sprawcy.
> Chwali się - a często wymagają od ciebie papieru o dostęp, czy wystarczy
> mundur i pokazują - z ciekawości pytam jak to u innych wygląda.
Nie mam munduru :-) W zasadzie mam, ale bez większego wysiłku bym
napisał, kiedy w nim byłem. Ostatnio przed COVID. Na pewno za
monitoringami w nim nie chodzę. Jestem na tyle tu u mnie rozpoznawalny,
również przez to, że uczę strzelać i walki wręcz, że mało kiedy wyjmuję
legitymację. Przecież do monitoringu zazwyczaj ma dostęp ochrona, a
ochroniarze to byłą mundurówka albo ludzie powiązanie ze sportami walki
- również przeważnie. Ale trafiają się oporni. :-) Rejestrator od ściany
odcinałem raz w życiu. Jeszcze raz odcinałem dyski twarde w serwerowni z
monitoringiem. Ale to nie był mój pomysł, a jakbyś to powiedział rozkaz.
Kretyński, ale nie chciało mi się "kopać z idiotą". Bo to było 164 TB i
nie było takich nośników, które by to pomieściły. Pan zabierze dysku
HDD. A, że to jest serwer? Ale w zeszłym roku wziąłeś premie za
odczytanie dysku wyrwanego z rejestratora, t o an epwno się da. Do dziś
się nie dało. Do dziś na szkoleniach i spotkania się z tego śmiejemy.
Opisze to za chwilę.
Najczęściej przeglądamy i jak coś jest to się robi papier. Ale nie wiem
o czym Ty piszesz, bo ja wyciągam protokół zatrzymania rzeczy i na
pokwitowanie na podstawie legitymacji służbowej zabezpieczam nośnik z
nagraniem. Jak jest kłopot, to robię oględziny i aparatem nagrywa się
interesującą nas scenę.
Niektórzy administratorzy mają taki "wniosek o udostępnienie danych",
ale tam się wpisuje swoje dane i chyba l.dz. oraz numery kamer i czas.
Na to nie zabezpieczysz dowodów. Ale to wystarczy do napisania notatki,
że przejrzałem i w tym czasie ruchoma kamera patrzyła w inną stronę,
więc nie ma sensu zabezpieczać nagrania. Ale u mnie we wsi jak dotąd
spotkałem to chyba tylko w jednym urzędzie. Prościej napisać, że
obejrzał operator i kamera patrzy gdzie indziej. Że przeważnie ja
również, to osobna sprawa. Mogłem zamknąć oczy.>
>> Przeważnie prościej oczywiście uzyskać nagranie.
> Powiem tak - jak się zgłosi patrol na miejscu albo nie odezwie się
> wcześniej sam zainterwsowany to zwykle dzwonią po trzech miesiącach
> potwierdzić że już nie ma. Ale... często się dziwią, że nagranie
> zabezpieczono bez wniosku z ich strony i jest;)
Ja to już tu chyba opisywałem. Kilka lat temu było u nas poważne
zdarzenie kryminalne. Chodziliśmy z kumplem i zabezpieczaliśmy nagrania
obejmujące sprawcę. Mieliśmy ich ponad 70. Na niektórych poruszał się
samochodem terenowym - dość charakterystycznym - więc jak nawet gdzieś w
tle był, to zabieraliśmy nagranie. Na żadnym nie dało się odczytać
tablic. Bo albo kamera z bliska łapała, ale samochód z boku. Albo jak
była wzdłuż chodnika, to samochód był daleko i nie dało się numeru odczytać.
Potem zrobiłem tzw. ścieżkę, czyli w programie po współrzędnych GPS i
czasie nagrania ustaliłem sobie, jak on chodził / jeździł. Wyszło mi, że
najprawdopodobniej samochód musiał mieć na takim parkingu kościelnym -
strzeżonym. Poszliśmy tam z miesiąc później. Wiedzieliśmy, ze nie ma
kamer, bo mamy wykaz kamer aktualizowany przez dzielnicowych - taka
tabelka w EXCELu. Ale wymyśliłem, że jak płatny, to może kartą zapłacił,
albo fakturę wziął? No i pytamy parkingowego o takiego terenowego, a on
sięga na biurko i daje mi taki skrawek kartki z numerem rejestracyjnym.
Pytam skąd!?
Proste. Oni tam mają taką "wartownię", że nie zamykają bramy, bowiem 99%
ludzi ma wykupione abonamenty i wjeżdżają i wyjeżdżaj sami. Mało kto z
tego parkingu korzysta, bo choć niedaleko centrum, to pod skarpą i nie
ma ulic - są strome schody. Jak ktoś jedzie do centrum, to szuka miejsca
w centrum. Tam trzeba "pół miasta" objechać, by wjechać na ten parking.
Schodami do Rynku minuty.
Terenówka wjechała, jak parkingowy był w ubikacji. Facet poszedł
schodami z parkingu do góry. Parkingowy wyszedłszy z ubikacji
stwierdził, że "obcy w rewirze". Obawiając się, że przy wyjeździe facet
"ucieknie" poszedł i na skrawku papieru zapisał numer. Rzucił go na
biurko. Facet wyjeżdżając zatrzymał się. Zapłacił i pojechał. Kartka
została. Gościa złapaliśmy. Był z Warszawy i jakby nie to, to w życiu
byśmy do niego nie dotarli. >
>> Przyznam, że Twoja uwaga, iż to tylko mądrzy policjanci robią wzbudza
>> we mnie strach.
> Nie pisałem że mądrzy a że lepsi;)
>> U nas nadzorujący Ci bez tego albo notatki, że kamer nie ma materiałów
>> nie weźmie.
> U nas często proszą o zabezpieczenie, ba czasami na piśmie wnioskują i
> nie odbierają. Domyślam się że w międzyczasie następuje umorzenie.
Albo mają sprawcę, przyznał się, poddał dobrowolnie karze, to po co nam
nagranie? Zwłaszcza w mniej poważnej sprawie.>
>> Natomiast - nie wiem, czy wiesz - że zabezpieczanie filmików często
>> pozbawia nas wielu cennych dowodów.
> Na pewno mniej niż jak się nadgra, bo nikt nie zabezpieczy;)
>> Powinno się to robić inaczej i wiele lepszych rejestratorów ma taką
>> opcje, a ludzie zabezpieczają avi albo mp4 z niewiedzy oraz lenistwa.
>
> Nagrania idą tak jak je rejestrator zgra w kodeku jakim zapisze, czyli
> data i czas (często letni w zimę) i znak wodny jeśli jest - nikt się nie
> bawi w kopię cyfrową dysków. Więcej nie będę pisał jak to się w praktyce
> odbywa, ale nigdy nie spotkałem się z prośbą o specyficzne
> zabezpieczenie kopii. A jakby to było powszechne to z pewnością bym
> wiedział. Może jakby była sprawa o zabójstwo głowy państwa to by cały
> rejestrator zawinęli jako dowód;)
Nie. Rejestrator taki fachowy nie zapisuje w ogóle filmu. Profesjonalne
rejestratory są tak skonstruowane, że zapisują każdą klatkę osobno.
Jakby wybuchło coś, to będziesz miał na dysku klatkę z 1/20 sekundy
przed wybuchem. O ile przetrwa dysk, to będziesz miał klatkę. Tak klatka
najczęściej ma o wiele większą rozdzielczość, niż film.
Te samochodowe zapisują z tych samych powodów filmiki w sekwencjach
kilkudzięsieciosekundowych. Tu nic nie ugrasz kombinując. Ale
stacjonarne :-) Jest o co walczyc, choć nie zawsze, bo to od
konfiguracji zależy.
Obejrzyj sobie panel służący do zgrywania. Najczęściej poza
wykorzystywaną opcją zgrania do powszechnego formatu, albo teraz już
rzadszymi obecnie do dziwnego formatu wraz z programem do oglądania tego
jest opcja zrzucenia jpg. Upierdliwe to i większość ludzi to pomija. Jak
mu każesz filmik zrobić, to on zmniejsza rozdzielczość. JPG ma
maksymalną. TIFa nie widziałem.
Jak kiedyś sprawcy zorientowawszy się, że w biurze jest monitoring i ich
nagrał ukradli rejestrator, to potem w lesie wyrwali dysk i go wyrzucili
- zabrali rejestrator, albo go nasi nie znaleźli. Nie pytaj, czemu tak,
bo też nie rozumiem, ale włąmywacze najczęściej nie są mistrzami
intelektu - bo ci robią wałki w cyberprzestrzeni.
Dostałem dysk HDD. Bez rejestratora tego nie odczytasz, bo to jakiś
dziwny format. Ale program AUTOPSY potrafi cuda. Zrobiłem obraz dysku.
Wyciągnął klatki. Na każdej klatce był tzw. stempel czasu, czyli tam
masz w rogu datę i godzinę. Wiedzieliśmy mniej więcej, kiedy było
włamanie. Wyciągnąłem te klatki, bo on odczytuje OCRem. Robiłem to dwa
tygodnie na urlopie zaległym,, który dostałem w listopadzie. :-)
Wracając do Ciebie. Przetestuj sobie. Zgraj klatki (tylko krótki czas,
bo objętość duża) i porównaj z filmikiem. Weź z filmiku wyciąg klatki,
bo są takie programy. Porównaj jakość. Często odczytasz tablice na jpg,
a mp4 już nie. Czasem ma to znaczenie, a czasem nie. Ja już wiele razy
miałem z tego sukces.
>> Tych problemów jest więcej, ale nie będę publicznie tego walcował, bo
>> zaraz jakiś idiota się czepi szczegółów. Zdarzyło mi się w ważnej
>> sprawie celem uniknięcia zatarcia dowodu (właściciel sklepu formatował
>> dysk, by zatrzeć nagrania obciążające jego i jego kolegów) odciąć
>> nożem rejestrator od sieci elektrycznej.
> To nie prościej wtyczkę wyciagnąć? ?
Bez wątpienia. Tylko rejestrator był na półce pod sufitem, facet "machał
łapami" i przywoływał "prawa konstytucyjne" a kabel wychodził gdzieś z
za regału. Następnym razem odsunę regał :-)>
>> Pomówiono mnie o spowodowanie zagrożenia pożarem (iskry się posypały
>> ostro z przecinanego kabla) i zniszczenie cennego kabla. Dostałem
>> sporą premię. ?
> Taa. Iskry... Przecież to jest b16 zabezpieczone i nie zasilane
> bezpośrednio z trafoka;)
Weź nóż i przegnij dynamicznie przedłużacz. Zobaczysz. Poświęć w imię
naszej przyjaźni jeden. Stań sobie na gumowym dywaniku, albo tnij
szybko. :-)
--
(~) Robert Tomasik
-
19. Data: 2025-07-27 18:02:18
Temat: Re: Przejechałbym babę...
Od: Shrek <...@w...pl>
W dniu 27.07.2025 o 16:24, Robert Tomasik pisze:
>> a rzecznik pytany o drugi
>> samochód zapadła się pod ziemie, choć jest jak dupa od srania żeby na
>> takie wątpliowści składane oficjalnie od dziennikarzy odpowiadać.
>
> Nie. Dziennikarz nie jest stroną postępowania. Rzecznik prasowy w ogóle
> nie ma dostępu do materiałów.
Twierdzisz że rzecznik _prasowy_ jest od tego żeby spierdalać przed
prasą, która zadaje pytania dotyczące notatek na stronie policji? ;)
> Policjant osłaniał się przed uderzeniem, to trafiał do sieci filmik, ze
> odpycha "świadka", a ten upada - to tak przykładowo, bo nie twierdzę, że
> wszystkie filmiki są zmanipulowane.
No lepiej już nie drąż, bo za każdym jednym razem jak występowała
"znacząca różnica zdań" między policją a pismakami w znaczących sprawach
to okazywało się że to jednak oni mieli rację:P
>> Zapisany gdzieś, czy tak ogólnie na zdrowy rozsądek?
>
> Nigdy się nad tym nie zastanawiałem.
Jak nie zapisane w jakimś zarządzeniu no to wiesz...
>> Ma prawo, tylko ma złożyć wniosek. Z niewiadomych powodów... zdarzają
>> się i tacy co nie chcą się pod wnioskiem podpisać. Wygląda na to że z
>> powodu tego że dostają do łapy gotowy druk, a nie chcą się podpisać
>> pod niczym czego sami nie napisali. Był taki jeden... co przepisał
>> odręcznie i dopiero wtedy podpisał;)
>
> Ludzie są różni. Druk jest Twój. Nikt wszystkich ustaw nie zna. Tam
> pewnie są jakieś podstawy prawne.
Daj spokój - rozmawiamy o poważnej instytucji;) Zresztą - jak chce to
niech napisze po swojemu. Ważne jest żeby znał podstawę prawną (no ale
powinien skoro twierdzisz że te kamery sprawdzają zawsze) no i się
podpisał czytelnie. Te druki mają dla waszej wygody, żeby od ręki wam
pokazać na monitorze i "zamówić" nagranie.
> Przecież do monitoringu zazwyczaj ma dostęp ochrona, a
> ochroniarze to byłą mundurówka albo ludzie powiązanie ze sportami walki
> - również przeważnie.
Ochroniarze u was mają dostęp do nagrań? Uuuu.
> Do dziś
> się nie dało. Do dziś na szkoleniach i spotkania się z tego śmiejemy.
Bardzo śmieszne. A kto za to zapłacił?
> Najczęściej przeglądamy i jak coś jest to się robi papier. Ale nie wiem
> o czym Ty piszesz, bo ja wyciągam protokół zatrzymania rzeczy i na
> pokwitowanie na podstawie legitymacji służbowej zabezpieczam nośnik z
> nagraniem.
Jaki nośnik - chyba nie dysk z rejestratora;)
> Niektórzy administratorzy mają taki "wniosek o udostępnienie danych",
> ale tam się wpisuje swoje dane i chyba l.dz. oraz numery kamer i czas.
No tak to "u nas" działa. Policja takie przysyła, dla wygody
skopiowaliśmy treść i wydrukowaliśmy żeby w razie potrzeby policjant od
ręki podpisał i albo zabezpieczamy i przychodzą później (o ile) albo jak
pilne i chcą od ręki to na płytkę jak się zmieści i za pokwitowaniem.
Penów nie wkładamy do USB.
> Bo albo kamera z bliska łapała, ale samochód z boku. Albo jak
> była wzdłuż chodnika, to samochód był daleko i nie dało się numeru
> odczytać.
Różnie bywa... Ale to nie dlatego dzwonią po trzech miesiącach, bo
przecież nie wiedzą czy coś tam widać czy nie.
>> U nas często proszą o zabezpieczenie, ba czasami na piśmie wnioskują i
>> nie odbierają. Domyślam się że w międzyczasie następuje umorzenie.
>
> Albo mają sprawcę, przyznał się, poddał dobrowolnie karze, to po co nam
> nagranie? Zwłaszcza w mniej poważnej sprawie.>
A może poszli do lasu albo umorzyli z powodu niewykrycia sprawcy:P
> Nie. Rejestrator taki fachowy nie zapisuje w ogóle filmu. Profesjonalne
> rejestratory są tak skonstruowane, że zapisują każdą klatkę osobno.
Nie skomentuję. Albo skomentuje - rejestratory zapisują dane po prostu w
kodeku. x264 albo obecnie x265. Czasem w H zamiast w x. Dokładnie tak
samo jak filmy na torrentach. Coś słuszałeś chyba o zasadzie działania
kodeków gdzie rzeczywiście są "klatki referencyjne" czy jakoś tak,
natomiast kompletną bzdurą i zaprzeczeniem całej idei kodeków jest że
rzekomo każda klatka jest zapisywana osobno. Tak można dodatkowo również
ustawić żeby co ileś sekund było robione zdjęcie - podejrzewam po
jakości, ze jest robione w zwykłych jpeg lub w najnowszych wersjach w
HVEC. Ale to nie ma nic albo bardzo niewiele wspólnego (w sensie z tej
samej kamery i na tym samym dysku;) z materiałem video.
> Jakby wybuchło coś, to będziesz miał na dysku klatkę z 1/20 sekundy
> przed wybuchem. O ile przetrwa dysk, to będziesz miał klatkę. Tak klatka
> najczęściej ma o wiele większą rozdzielczość, niż film.
Taa. To w końcu rejestruje ten film czy są zapisywane same oddzielne
klatki, które potem są wyświetlane jako film z niewiedomych powodów
gorszej jakości niż klatki;)
> Te samochodowe zapisują z tych samych powodów filmiki w sekwencjach
> kilkudzięsieciosekundowych. Tu nic nie ugrasz kombinując.
Ugrasz, ugrasz... A jak sam nie potrafisz to wrzuć na wykop to ci już
znajdą rejestrację, i od razu sprawdzą w rejestrze ubezpieczeń czy się
zgadza z samochodem:P
> Obejrzyj sobie panel służący do zgrywania. Najczęściej poza
> wykorzystywaną opcją zgrania do powszechnego formatu, albo teraz już
> rzadszymi obecnie do dziwnego formatu wraz z programem do oglądania tego
> jest opcja zrzucenia jpg. Upierdliwe to i większość ludzi to pomija. Jak
> mu każesz filmik zrobić, to on zmniejsza rozdzielczość. JPG ma
> maksymalną. TIFa nie widziałem.
Bajki opowiadasz. Strumień wideo jest oddzielnie (często kilka różnej
jakości co wykorzystuje się przy pre i postalarmach z detekcji ruchu,
zdarzeń ejaj albo po prostu z zewnętrznych systemów) a "zdjęcia" są
kodowane raczej odzielnie, bo mają odzielne ustawienia.
> Wracając do Ciebie. Przetestuj sobie. Zgraj klatki (tylko krótki czas,
> bo objętość duża) i porównaj z filmikiem. Weź z filmiku wyciąg klatki,
> bo są takie programy. Porównaj jakość. Często odczytasz tablice na jpg,
> a mp4 już nie. Czasem ma to znaczenie, a czasem nie. Ja już wiele razy
> miałem z tego sukces.
Zaraz - ty piszesz że ta sama klatka będzie inna w zależności od tego
czy zapiszesz ją jako mp4 czy jpeg?
>> Taa. Iskry... Przecież to jest b16 zabezpieczone i nie zasilane
>> bezpośrednio z trafoka;)
> Weź nóż i przegnij dynamicznie przedłużacz. Zobaczysz. Poświęć w imię
> naszej przyjaźni jeden. Stań sobie na gumowym dywaniku, albo tnij
> szybko. :-)
Elektryka prąd nie tyka:P Weź nie ściemniaj praktykom - będzie błysk,
niezbyt głośny trzask i tyle.
--
Shrek
Czy wiesz, że "***** ***" czytane od tyłu daje "??? ?????"?
PS - i konfederację!
-
20. Data: 2025-07-27 18:03:22
Temat: Re: Przejechałbym babę...
Od: Robert Tomasik <r...@g...pl>
W dniu 27.07.2025 o 15:17, Shrek pisze:
> Ciekawostka - obecnie jest wersja (według dziennikarzy poparta
> stanowiskiem prokuratury i biegłymi) że BMW żadnego intencjonalanego
> manewru nie wykonało a po prostu zepchnęła go na środkowy siła
> odśrodkowa. Jak dla mnie bzdura, bo na szybkości policzyłem że dla
> promienia minalnego na autostradzie 4000m i wspólczynnika tarcia 0,8 i
> prędkości 325km/h siła odśrodkowa jest 4 razy za mała. Co prawda
> hamował więc częśc przyczepności złużył na hamowanie ale ten łuk też
> chyba większy promień miał.
Intrygujące. Ale promień łuku na autostradzie chyba nie ma znaczenia. To
nie o to chodzi. Ja Twoja relację tak rozumiem, że BMW jechało szybko
prawym skrajnym pasem. Na tym pasie coś jechało. Omijał i z powodu
prędkości nie zmieścił się na środkowym uderzając w jadący lewym pasem
KIA. Ma to sens oraz uzasadnia, dlaczego w takim wypadku prędkość ma
znaczenie.
--
(~) Robert Tomasik


do góry
5 Najlepszych Programów do Księgowości w Chmurze - Ranking i Porównanie [2025]