eGospodarka.pl
eGospodarka.pl poleca

eGospodarka.plPrawoGrupypl.soc.prawoPrzejechałbym babę...
Ilość wypowiedzi w tym wątku: 87

  • 11. Data: 2025-07-27 11:06:52
    Temat: Re: Przejechałbym babę...
    Od: Shrek <...@w...pl>

    W dniu 27.07.2025 o 10:48, io pisze:

    > To nie byłeś winny tylko odpowiedzialny.

    Byłbym winny - przy cofaniu mam zapewnić żeby zrobić to bezpiecznie. Ja
    bym był winny, baba by co najwyżej mandat zarobiła. Przynajmniej do
    pierwszej instancji.

    --
    Shrek

    Czy wiesz, że "***** ***" czytane od tyłu daje "??? ?????"?
    PS - i konfederację!


  • 12. Data: 2025-07-27 13:23:18
    Temat: Re: Przejechałbym babę...
    Od: Robert Tomasik <r...@g...pl>

    W dniu 27.07.2025 o 11:04, Shrek pisze:

    > Pytanie na ile masz się spodziewać niespodziewanego. Pieszy na chodniku
    > przez który przejeżdzasz - jasne. Pieszy na jedni w miejscu
    > niedozwolonym - może. Patrzysz nie ma w bliskiej okolicy, czy masz
    > domniemywać, że ci biegiem wpadnie z drugiej strony...

    Ale to na miejscu czasem jest trudne do ustalenia. W tym problem. Po za
    tym jak kierującym będzie policjant, żołnierz, prokurator, sędzia, czy
    ksiądz, to zaraz jakiś idiota wyskoczy z argumentem, że nie wzięto
    innych możliwości pod uwagę. Ja jak będzie "cień" możliwości, ze jednak
    ponosi winę, to z "ostrożności procesowej" się "go zamknie". Sceptykom
    "Piotr" nakaże udowodnienie, że nie było inaczej.

    Jak będzie polityk albo adwokat, to nie każdy podejmie kontrowersyjną
    decyzję. Przejrzyj sieć, bo przykładów reperkusji w podobnych sprawach
    jest masa. Ktoś, kto jakiejś ważnej polityk nie wpuścił na pas
    graniczny. Jakiś policjant, który chciał ukarać osobę duchowną. Nie chce
    mi się wywlekać tych szczegółów, bo to bez sensu. W każdej z nich może
    być "drugie dno", a mundurowy faktycznie ponosić winę. >
    >> Nagranie z rajdu BMW "wypłynęło" chyba kilka dni po tragedii.
    > Następnego dnia już było. No i w rejest wypadków typowali winę kianki.
    Wszystko wskazuje na to, że masz rację. Ale jak następnego dnia
    wypłynęło nagranie, to policjanci, którzy działali na miejscu zapewne
    już zajmowali się innymi sprawami. Po za tym ogarnij, że tymczasowe
    aresztowanie, to dość specyficzna forma. Wypadków drogowych jest masa i
    nikt nie zatrzymuje wszystkich kierujących pojazdami w aresztach w
    oczekiwaniu, że kilka dni później wycieknie do sieci obciążające ich
    nagranie. Albo, że uciekną do Emiratów Arabskich. I co mu to dało?
    Najpierw sam na własny koszt się tam uwięził bez możliwości powrotu do
    Polski, a teraz i tak siedzi. Dodatkowo podejrzewam, ze gdyby nie ta
    ucieczka, to jako osoba niekarana oraz wobec faktu, że tu nie da się
    wykluczyć tezy, że kierujący KIA się przyczynił do zdarzenia mógłby
    liczyć na stosunkowo łagodny wyrok.

    Weź tę Twoją sytuację. Powiedzmy, że jednak by się ta kobieta wywaliła i
    był wypadek. Czy uznałbyś za właściwe zabranie Ci prawa jazdy w
    oczekiwaniu, że może jakaś przypadkowa osoba nagrała zdarzenie i okaże
    się, żeś celowo w nią wjechał. Ile powinniśmy czekać? Tydzień. A jak za
    dwa miesiące ktoś to przyniesie? Może Cię aresztować, bo a nuż wycieknie
    nagranie, żeś celowo w nią wjechał (to już nie wypadek, a usiłowanie
    zabójstwa), a Ty obawiając się ujawnienia prawdy uciekniesz na Saharę i
    będziesz się przez kolejne pół wieku żywił skorpionami.

    Teraz narasta zresztą nowy problem. Jak świadek się zatrzyma i zgramy
    filmik z rejestratora, to szanse na manipulacje są niewielkie. Jak
    przyjdzie po miesiącu, a w dodatku filmik nie jest z miejsca zdarzenia,
    tylko kilka kilometrów wcześniej, to jaką masz pewność, że to nie jest
    jakaś manipulacja? Robią filmiki z gadającymi brednie politykami.
    Zrobienie takiego, co to na nim BMW jedzie 300 km/h uważasz za
    całkowicie nieprawdopodobne?

    Kilka dni później są jeszcze monitoringi autostradowe i można ściągnąć z
    okolicy. Popatrzyć, czy te samochody na Twoim nagraniu tam jechały - jak
    w polu widzenia są inne. To nie są proste sprawy, a "Piotr" zaraz
    wyskoczy z argumentem, że mam udowodnić, iż nagranie jest zmanipulowane.
    Z obawy przed jego wyskokami mam nie zwracać uwagi na te możliwości. To
    wszystko wymaga oceny, zbadania. Jak oskarżony nagranie zakwestionuje,
    to można je do biegłego celem zbadania wysłać.

    >> Pomyśl o tej Twojej sprawie. Zatrzymał byś się, ale ona idąc by się
    >> wystraszyła i wywaliła łamiąc rękę - wypadek, bo obrażenia powyżej
    >> 7dni, gdyż ręka w tydzień się nie zrośnie. Przyjeżdża Policja.
    >> Zatrzymują Ci prawo jazdy. OK! Masz nagranie z kamery, ale tego na
    >> miejscu nikt nie oceni.
    > W sumie czemu? Taka sama albo i lepsza przesłanka jak każda inna. W
    > zaufaniu powiem ci że wiem, że co lepsi policjanci przychodzą na miejscu
    > i pytają czy można od ręki zobaczyć nagranie z kamery przemysłowej.

    Podstawowa rzecz. Sprawdzenie, czy w okolicy nie ma CCTV to obowiązek
    patrolu skierowanego na miejsce zdarzenia. Nie zawsze przejrzenie, bo
    czasem nie ma dostępu. Czasem trafisz na "konstytucjonaliste" i on wie,
    że Policja nie ma prawa przeglądać. To chyba Ci bardzo źli tak nie
    robią. Ja często zamiast ryzykować, że gdzieś "wetnie" nagranie, to na
    wszelki wypadek ważny filmik zabezpieczam poprzez nagranie monitora,
    albo fotki sprawcy.

    Oczywiście dowodem jest nagranie, ale czasem nie ma technicznej
    możliwości tego zabezpieczenia. Bo nie ma osoby umiejącej to zrobić. Bo
    nie nosi się płyt i pendivów po kieszeniach. Jak nagranie zginie, to
    mamy, co mamy. Przesłuchuje się policjanta i dołącza to nagranie jako
    dowód w sprawie. Przeważnie prościej oczywiście uzyskać nagranie.

    W piątek zdarzyło mi się, że ofiara opisała napastnika jako gościa w
    szarym swetrze łysawego, a na nagraniu to łysy facet w marynarce lub
    bluzie (jakość nagrania taka sobie) i w krótkich spodenkach. Nagranie
    zabezpieczymy w poniedziałek, ale jak już w poniedziałek ktoś pójdzie do
    dwóch sąsiednich obiektów (były zamknięte) i może znajdzie lepsze
    nagranie sprawcy, to będzie miał dokładny czas oraz wiedział, czego szukać.

    Przyznam, że Twoja uwaga, iż to tylko mądrzy policjanci robią wzbudza we
    mnie strach. U nas nadzorujący Ci bez tego albo notatki, że kamer nie ma
    materiałów nie weźmie. Jak weźmie, to następnego dnia zbierze burę od
    Komendanta. Dyżurny, jak wychwyci ten brak, to dysponuje kolejne siły,
    by to sprawdzili. Może nie być nagrania, ale notatka, czy są kamery musi
    być. Natomiast - nie wiem, czy wiesz - że zabezpieczanie filmików często
    pozbawia nas wielu cennych dowodów. Powinno się to robić inaczej i wiele
    lepszych rejestratorów ma taką opcje, a ludzie zabezpieczają avi albo
    mp4 z niewiedzy oraz lenistwa.

    > Wtedy akurat jest problem, bo nie wiadomo czy w zasadzie można im
    > pokazać, ale jak się podpisze od ręki na wniosku (nie wszyscy chcą) o
    > udostępnienie nagrania to jak jest komu to się pokazuje. Więc skoro chcą
    > zobaczyć to znaczy że jednak do czegoś im potrzebne.
    Tych problemów jest więcej, ale nie będę publicznie tego walcował, bo
    zaraz jakiś idiota się czepi szczegółów. Zdarzyło mi się w ważnej
    sprawie celem uniknięcia zatarcia dowodu (właściciel sklepu formatował
    dysk, by zatrzeć nagrania obciążające jego i jego kolegów) odciąć nożem
    rejestrator od sieci elektrycznej. Dysk się nie sformatował i zostało
    nagranie, na którym skazano sprawców. Właściciela sklepu za zacieranie
    dowodów.

    Pomówiono mnie o spowodowanie zagrożenia pożarem (iskry się posypały
    ostro z przecinanego kabla) i zniszczenie cennego kabla. Dostałem sporą
    premię. :-)
    --
    (~) Robert Tomasik


  • 13. Data: 2025-07-27 13:25:17
    Temat: Re: Przejechałbym babę...
    Od: Robert Tomasik <r...@g...pl>

    W dniu 27.07.2025 o 11:05, Shrek pisze:
    >
    >> Cofający pojazd ma światło wsteczne białe.
    > Którego z boku nie widać...

    Albo nie wiedziała, co to oznacza.>
    >>  To jest podobny mechanizm, jak wchodzący na przejście dla pieszych,
    >> bo mają pierwszeństwo.
    > Tu akurat przebiegała w miejscu niedozwolonym.

    Tam jej przejeżdżać też nie wolno :-)

    Tak przy okazji i obok tematu. Wiesz, że nawet jakby Cię uniewinniono,
    to ona by dostała odszkodowanie z Twojego OC najprawdopodobniej?
    --
    (~) Robert Tomasik


  • 14. Data: 2025-07-27 13:57:14
    Temat: Re: Przejechałbym babę...
    Od: Shrek <...@w...pl>

    W dniu 27.07.2025 o 13:23, Robert Tomasik pisze:

    >> Pytanie na ile masz się spodziewać niespodziewanego. Pieszy na
    >> chodniku przez który przejeżdzasz - jasne. Pieszy na jedni w miejscu
    >> niedozwolonym - może. Patrzysz nie ma w bliskiej okolicy, czy masz
    >> domniemywać, że ci biegiem wpadnie z drugiej strony...
    >
    > Ale to na miejscu czasem jest trudne do ustalenia.

    Tu akurat by nie by

    >>> Nagranie z rajdu BMW "wypłynęło" chyba kilka dni po tragedii.
    >> Następnego dnia już było. No i w rejest wypadków typowali winę kianki.
    > Wszystko wskazuje na to, że masz rację. Ale jak następnego dnia
    > wypłynęło nagranie, to policjanci, którzy działali na miejscu zapewne
    > już zajmowali się innymi sprawami. Po za tym ogarnij, że tymczasowe
    > aresztowanie, to dość specyficzna forma.

    Już pal sześć to aresztowanie - gdyby nie cała reszta to można by to
    jakoś bronić. Oni typowali kierowcę kianki a rzecznik pytany o drugi
    samochód zapadła się pod ziemie, choć jest jak dupa od srania żeby na
    takie wątpliowści składane oficjalnie od dziennikarzy odpowiadać.
    > Weź tę Twoją sytuację. Powiedzmy, że jednak by się ta kobieta wywaliła i
    > był wypadek. Czy uznałbyś za właściwe zabranie Ci prawa jazdy w
    > oczekiwaniu, że może jakaś przypadkowa osoba nagrała zdarzenie

    Akurat ta przypadkowa osoba z nagraniem to ja, więc by się znalazła od
    razu:P BTW - za każdy wypadek z miejsca zabierają prawko, czy tylko za
    te "ciekawsze"?
    > Teraz narasta zresztą nowy problem. Jak świadek się zatrzyma i zgramy
    > filmik z rejestratora, to szanse na manipulacje są niewielkie. Jak
    > przyjdzie po miesiącu, a w dodatku filmik nie jest z miejsca zdarzenia,
    > tylko kilka kilometrów wcześniej, to jaką masz pewność, że to nie jest
    > jakaś manipulacja?

    Biegli. Ale jak patrzę co ejaj potrafi, to coraz wiekszy problem z tym
    będzie.
    >> W sumie czemu? Taka sama albo i lepsza przesłanka jak każda inna. W
    >> zaufaniu powiem ci że wiem, że co lepsi policjanci przychodzą na
    >> miejscu i pytają czy można od ręki zobaczyć nagranie z kamery
    >> przemysłowej.
    >
    > Podstawowa rzecz. Sprawdzenie, czy w okolicy nie ma CCTV to obowiązek
    > patrolu skierowanego na miejsce zdarzenia.

    Zapisany gdzieś, czy tak ogólnie na zdrowy rozsądek?

    > Nie zawsze przejrzenie, bo
    > czasem nie ma dostępu. Czasem trafisz na "konstytucjonaliste"  i on wie,
    > że Policja nie ma prawa przeglądać.

    Ma prawo, tylko ma złożyć wniosek. Z niewiadomych powodów... zdarzają
    się i tacy co nie chcą się pod wnioskiem podpisać. Wygląda na to że z
    powodu tego że dostają do łapy gotowy druk, a nie chcą się podpisać pod
    niczym czego sami nie napisali. Był taki jeden... co przepisał odręcznie
    i dopiero wtedy podpisał;)

    To chyba Ci bardzo źli tak nie
    > robią. Ja często zamiast ryzykować, że gdzieś "wetnie" nagranie, to na
    > wszelki wypadek ważny filmik zabezpieczam poprzez nagranie monitora,
    > albo fotki sprawcy.

    Chwali się - a często wymagają od ciebie papieru o dostęp, czy wystarczy
    mundur i pokazują - z ciekawości pytam jak to u innych wygląda.

    > Przeważnie prościej oczywiście uzyskać nagranie.

    Powiem tak - jak się zgłosi patrol na miejscu albo nie odezwie się
    wcześniej sam zainterwsowany to zwykle dzwonią po trzech miesiącach
    potwierdzić że już nie ma. Ale... często się dziwią, że nagranie
    zabezpieczono bez wniosku z ich strony i jest;)

    > Przyznam, że Twoja uwaga, iż to tylko mądrzy policjanci robią wzbudza we
    > mnie strach.

    Nie pisałem że mądrzy a że lepsi;)

    > U nas nadzorujący Ci bez tego albo notatki, że kamer nie ma
    > materiałów nie weźmie.

    U nas często proszą o zabezpieczenie, ba czasami na piśmie wnioskują i
    nie odbierają. Domyślam się że w międzyczasie następuje umorzenie.

    > Natomiast - nie wiem, czy wiesz - że zabezpieczanie filmików często
    > pozbawia nas wielu cennych dowodów.

    Na pewno mniej niż jak się nadgra, bo nikt nie zabezpieczy;)

    > Powinno się to robić inaczej i wiele
    > lepszych rejestratorów ma taką opcje, a ludzie zabezpieczają avi albo
    > mp4 z niewiedzy oraz lenistwa.

    Nagrania idą tak jak je rejestrator zgra w kodeku jakim zapisze, czyli
    data i czas (często letni w zimę) i znak wodny jeśli jest - nikt się nie
    bawi w kopię cyfrową dysków. Więcej nie będę pisał jak to się w praktyce
    odbywa, ale nigdy nie spotkałem się z prośbą o specyficzne
    zabezpieczenie kopii. A jakby to było powszechne to z pewnością bym
    wiedział. Może jakby była sprawa o zabójstwo głowy państwa to by cały
    rejestrator zawinęli jako dowód;)
    > Tych problemów jest więcej, ale nie będę publicznie tego walcował, bo
    > zaraz jakiś idiota się czepi szczegółów. Zdarzyło mi się w ważnej
    > sprawie celem uniknięcia zatarcia dowodu (właściciel sklepu formatował
    > dysk, by zatrzeć nagrania obciążające jego i jego kolegów) odciąć nożem
    > rejestrator od sieci elektrycznej.

    To nie prościej wtyczkę wyciagnąć? ;)

    > Pomówiono mnie o spowodowanie zagrożenia pożarem (iskry się posypały
    > ostro z przecinanego kabla) i zniszczenie cennego kabla. Dostałem sporą
    > premię. :-)

    Taa. Iskry... Przecież to jest b16 zabezpieczone i nie zasilane
    bezpośrednio z trafoka;)

    --
    Shrek

    Czy wiesz, że "***** ***" czytane od tyłu daje "??? ?????"?
    PS - i konfederację!


  • 15. Data: 2025-07-27 14:17:53
    Temat: Re: Przejechałbym babę...
    Od: Shrek <...@w...pl>

    W dniu 27.07.2025 o 13:25, Robert Tomasik pisze:

    >>> Cofający pojazd ma światło wsteczne białe.
    >> Którego z boku nie widać...
    >
    > Albo nie wiedziała, co to oznacza.>

    Też bym się nie zdziwił, obstawiam że aktywnego prawa jazdy nie miała i
    po prostu założyła że po jezdni to samochody jeżdzą do przodu tylko. A i
    masz rację - on wcześniej widziała samochód z tyłu, ale prawdę mówiąc
    nie zdziwiłbym się jak białego światełka z tyłu w słoneczny dzień nie
    widać. Prawdę mówiąc wątpię czy patrzyła na mój samochód czy tylko nic
    nie jedzie na "głównej".

    Chciałem jeszcze napisać że ja bym tak nie zrobił i podświadomie wyczuł
    że będzie zawrotka tyłem, ale po zastanowieniu się... tak nie napiszę.
    Tak po prostu wygląda zbieg niesprzyjających okoliczności...
    > Tak przy okazji i obok tematu. Wiesz, że nawet jakby Cię uniewinniono,
    > to ona by dostała odszkodowanie z Twojego OC najprawdopodobniej?
    Rozwiniesz? Na zasadzie ryzyka? Nie wydaje mi się, skoro w przypadkach
    gdy "winna" jest osoba niepoczytalna są problemy z odszkodowaniem bo ona
    niewinna jest.

    --
    Shrek

    Czy wiesz, że "***** ***" czytane od tyłu daje "??? ?????"?
    PS - i konfederację!


  • 16. Data: 2025-07-27 15:06:56
    Temat: Re: Przejechałbym babę...
    Od: Robert Tomasik <r...@g...pl>

    W dniu 27.07.2025 o 14:17, Shrek pisze:
    >> Tak przy okazji i obok tematu. Wiesz, że nawet jakby Cię uniewinniono,
    >> to ona by dostała odszkodowanie z Twojego OC najprawdopodobniej?
    > Rozwiniesz? Na zasadzie ryzyka? Nie wydaje mi się, skoro w przypadkach
    > gdy "winna" jest osoba niepoczytalna są problemy z odszkodowaniem bo ona
    > niewinna jest.

    Odszkodowanie wypłaca się na podstawie art. 436 kc. Ten artykuł odwołuje
    się do poprzedniego 435. Tam mamy: "(...) ponosi odpowiedzialność za
    szkodę na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez (...), chyba
    że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy
    poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności.

    Winę przechodząc przez drogę w miejscu niewyznaczonym zapewne ponosi,
    ale czy wyłączną? Ty masz sprawdzić, czy tam nikogo nie ma. Sąd karny
    mógłby uznać, że winy nie ponosisz, ale cywilny niekoniecznie.

    To jest analogiczna sytuacja, jak z tym BMW i KIA. BMW jechało bardzo
    szybko, ale KIA nadal nie powinna mu zajechać drogi. Oczywiście,
    gdybyśmy sądzili KIA, to kierujący mógłby podnieść, że na autostradzie
    mógł się spodziewać szybko jadącego, ale bez przesady. I sąd by go
    pewnie uniewinnił, nawet gdyby to do sądu dotarło - bo uważam, ze
    należałoby nie kierować aktu oskarżenia. Ale cywilnie trudno nie
    dostrzec tego, że zmieniając pas ruchu przyczynił się do zdarzenia. Nie
    chcę tu na nowo dyskusji, kto jest winny. Chodzi mi o zrozumienie samej
    zasady. BMW najprawdopodobniej z OC KIA da się naprawić. KIA z OC BMW też.

    --
    (~) Robert Tomasik


  • 17. Data: 2025-07-27 15:17:22
    Temat: Re: Przejechałbym babę...
    Od: Shrek <...@w...pl>

    W dniu 27.07.2025 o 15:06, Robert Tomasik pisze:

    > Odszkodowanie wypłaca się na podstawie art. 436 kc. Ten artykuł odwołuje
    > się do poprzedniego 435. Tam mamy: "(...) ponosi odpowiedzialność za
    > szkodę na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez (...), chyba
    > że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy
    > poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności.
    >
    > Winę przechodząc przez drogę w miejscu niewyznaczonym zapewne ponosi,
    > ale czy wyłączną? Ty masz sprawdzić, czy tam nikogo nie ma. Sąd karny
    > mógłby uznać, że winy nie ponosisz, ale cywilny niekoniecznie.

    Ale też niekoniecznie musiałby uznać moją.

    > To jest analogiczna sytuacja, jak z tym BMW i KIA. BMW jechało bardzo
    > szybko, ale KIA nadal nie powinna mu zajechać drogi.

    Daj już spokój tej kii zajeżdzającej drogę BMW. Ciekawostka - obecnie
    jest wersja (według dziennikarzy poparta stanowiskiem prokuratury i
    biegłymi) że BMW żadnego intencjonalanego manewru nie wykonało a po
    prostu zepchnęła go na środkowy siła odśrodkowa. Jak dla mnie bzdura, bo
    na szybkości policzyłem że dla promienia minalnego na autostradzie 4000m
    i wspólczynnika tarcia 0,8 i prędkości 325km/h siła odśrodkowa jest 4
    razy za mała. Co prawda hamował więc częśc przyczepności złużył na
    hamowanie ale ten łuk też chyba większy promień miał.

    --
    Shrek

    Czy wiesz, że "***** ***" czytane od tyłu daje "??? ?????"?
    PS - i konfederację!


  • 18. Data: 2025-07-27 16:24:34
    Temat: Re: Przejechałbym babę...
    Od: Robert Tomasik <r...@g...pl>

    W dniu 27.07.2025 o 13:57, Shrek pisze:
    >> Wszystko wskazuje na to, że masz rację. Ale jak następnego dnia
    >> wypłynęło nagranie, to policjanci, którzy działali na miejscu zapewne
    >> już zajmowali się innymi sprawami. Po za tym ogarnij, że tymczasowe
    >> aresztowanie, to dość specyficzna forma.
    > Już pal sześć to aresztowanie - gdyby nie cała reszta to można by to
    > jakoś bronić. Oni typowali kierowcę kianki a rzecznik pytany o drugi
    > samochód zapadła się pod ziemie, choć jest jak dupa od srania żeby na
    > takie wątpliowści składane oficjalnie od dziennikarzy odpowiadać.

    Nie. Dziennikarz nie jest stroną postępowania. Rzecznik prasowy w ogóle
    nie ma dostępu do materiałów. Dlatego są rzecznicy, że ja bezpośrednio
    udzielając informacji będąc na miejscu w to zaangażowany mógłbym
    niechcący powiedzieć coś. Już tu wiele razy pisałem. Jeśli coś wiem od
    strony służbowej, to nie piszę nic. Bo nie chce mi się sprawdzać, czy
    coś opublikowano, czy nie. Tu nie ma żadnej chęci ukrywania, czy
    mataczenia. I ma to również czasem takie działanie, że w pewnym momencie
    przestaję pisać - bo przykładowo po czasie dostaję komunikat.

    >> Weź tę Twoją sytuację. Powiedzmy, że jednak by się ta kobieta wywaliła
    >> i był wypadek. Czy uznałbyś za właściwe zabranie Ci prawa jazdy w
    >> oczekiwaniu, że może jakaś przypadkowa osoba nagrała zdarzenie
    > Akurat ta przypadkowa osoba z nagraniem to ja, więc by się znalazła od
    > razu:P BTW - za każdy wypadek z miejsca zabierają prawko, czy tylko za
    > te "ciekawsze"?

    Musiałbym zapytać. Ja jeżdżę tylko na trupy, oraz jakieś katastrofy
    drogowe. Prawa jazdy nigdy nie zabierałem. Jak już muszę, to przyjeżdża
    odpowiednia osoba mająca stosowną wiedzę i podejmuje tę decyzję.

    >> Teraz narasta zresztą nowy problem. Jak świadek się zatrzyma i zgramy
    >> filmik z rejestratora, to szanse na manipulacje są niewielkie. Jak
    >> przyjdzie po miesiącu, a w dodatku filmik nie jest z miejsca
    >> zdarzenia, tylko kilka kilometrów wcześniej, to jaką masz pewność, że
    >> to nie jest jakaś manipulacja?
    > Biegli. Ale jak patrzę co ejaj potrafi, to coraz wiekszy problem z tym
    > będzie.

    Będzie i dlatego do różnych rewelacji trzeba podchodzić bardzo
    ostrożnie. Dawniej tylko manipulowali nagraniami poprzez wycinanie.
    Policjant osłaniał się przed uderzeniem, to trafiał do sieci filmik, ze
    odpycha "świadka", a ten upada - to tak przykładowo, bo nie twierdzę, że
    wszystkie filmiki są zmanipulowane. Teraz masz filmik i nie wiesz, jak
    Ci to świadek przynosi zmontowane, czy to prawda.

    >> Podstawowa rzecz. Sprawdzenie, czy w okolicy nie ma CCTV to obowiązek
    >> patrolu skierowanego na miejsce zdarzenia.
    > Zapisany gdzieś, czy tak ogólnie na zdrowy rozsądek?

    Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Nauczyli mnie robienia rozpoznania
    na miejscu zdarzenia i pisania notatki w latach 90-tych, jak zaczynałem
    ten fragment życiorysu. Wówczas kamer nie było. Rozpytywało się
    wszystkich, których okna wychodziły na kierunek zdarzenia i jak kogoś
    nie było, to w notatce było napisane, kogo nie ma - by dzielnicowy
    "poprawił". Z czasem nastały kamery, to jeśli wypytujemy mieszkańców, to
    obejrzenie kamery wydaje się oczywiste.

    Oczywiście wiele zależy od charakteru zdarzenia. Bo musi mieć taki
    charakter, że ktoś coś mógł widzieć / słyszeć. No i też jest kwestia
    wagi zdarzenia. Jak ukradli flaszkę z Biedronki, to nie będziesz
    mieszkańców ulicy wypytywał, czy nie widzieli biegnącego z flaszką. Ale
    bywa, że jakaś jednostka przyaktywizuje i Ci z sąsiedniego województwa
    przysyłają fotki złodzieja paprotki spod sklepu, bo może rozpozna któryś
    z policjantów. A wysyłają wydrukowane klatki faksem. Ale obowiazek jest
    spełniony.>
    >> Nie zawsze przejrzenie, bo czasem nie ma dostępu. Czasem trafisz na
    >> "konstytucjonaliste"  i on wie, że Policja nie ma prawa przeglądać.
    > Ma prawo, tylko ma złożyć wniosek. Z niewiadomych powodów... zdarzają
    > się i tacy co nie chcą się pod wnioskiem podpisać. Wygląda na to że z
    > powodu tego że dostają do łapy gotowy druk, a nie chcą się podpisać pod
    > niczym czego sami nie napisali. Był taki jeden... co przepisał odręcznie
    > i dopiero wtedy podpisał;)

    Ludzie są różni. Druk jest Twój. Nikt wszystkich ustaw nie zna. Tam
    pewnie są jakieś podstawy prawne. Czort wie, kto to wymyślił i czy nie
    Chat GPT. Potem będzie afera, że policjant powołuje się na nieistniejące
    ustawy. Wiesz, złośliwców nie brak na tym świecie. Podrzucenie butelek
    piwa w miejscu stacjonowania patrolu, jakieś głupie ujęcie zaparkowanego
    na chodniku pod Burgerem radiowozu. Ja wystarczająco długo robię, by
    wiele widzieć i nie dziwić się niczemu. Ale wiem, że najczęściej z
    faktycznym problemem ma to mało wspólnego - choć niestety idiotów też
    nie brak.>
    > To chyba Ci bardzo źli tak nie
    >> robią. Ja często zamiast ryzykować, że gdzieś "wetnie" nagranie, to na
    >> wszelki wypadek ważny filmik zabezpieczam poprzez nagranie monitora,
    >> albo fotki sprawcy.
    > Chwali się - a często wymagają od ciebie papieru o dostęp, czy wystarczy
    > mundur i pokazują - z ciekawości pytam jak to u innych wygląda.

    Nie mam munduru :-) W zasadzie mam, ale bez większego wysiłku bym
    napisał, kiedy w nim byłem. Ostatnio przed COVID. Na pewno za
    monitoringami w nim nie chodzę. Jestem na tyle tu u mnie rozpoznawalny,
    również przez to, że uczę strzelać i walki wręcz, że mało kiedy wyjmuję
    legitymację. Przecież do monitoringu zazwyczaj ma dostęp ochrona, a
    ochroniarze to byłą mundurówka albo ludzie powiązanie ze sportami walki
    - również przeważnie. Ale trafiają się oporni. :-) Rejestrator od ściany
    odcinałem raz w życiu. Jeszcze raz odcinałem dyski twarde w serwerowni z
    monitoringiem. Ale to nie był mój pomysł, a jakbyś to powiedział rozkaz.
    Kretyński, ale nie chciało mi się "kopać z idiotą". Bo to było 164 TB i
    nie było takich nośników, które by to pomieściły. Pan zabierze dysku
    HDD. A, że to jest serwer? Ale w zeszłym roku wziąłeś premie za
    odczytanie dysku wyrwanego z rejestratora, t o an epwno się da. Do dziś
    się nie dało. Do dziś na szkoleniach i spotkania się z tego śmiejemy.
    Opisze to za chwilę.

    Najczęściej przeglądamy i jak coś jest to się robi papier. Ale nie wiem
    o czym Ty piszesz, bo ja wyciągam protokół zatrzymania rzeczy i na
    pokwitowanie na podstawie legitymacji służbowej zabezpieczam nośnik z
    nagraniem. Jak jest kłopot, to robię oględziny i aparatem nagrywa się
    interesującą nas scenę.

    Niektórzy administratorzy mają taki "wniosek o udostępnienie danych",
    ale tam się wpisuje swoje dane i chyba l.dz. oraz numery kamer i czas.
    Na to nie zabezpieczysz dowodów. Ale to wystarczy do napisania notatki,
    że przejrzałem i w tym czasie ruchoma kamera patrzyła w inną stronę,
    więc nie ma sensu zabezpieczać nagrania. Ale u mnie we wsi jak dotąd
    spotkałem to chyba tylko w jednym urzędzie. Prościej napisać, że
    obejrzał operator i kamera patrzy gdzie indziej. Że przeważnie ja
    również, to osobna sprawa. Mogłem zamknąć oczy.>
    >> Przeważnie prościej oczywiście uzyskać nagranie.
    > Powiem tak - jak się zgłosi patrol na miejscu albo nie odezwie się
    > wcześniej sam zainterwsowany to zwykle dzwonią po trzech miesiącach
    > potwierdzić że już nie ma. Ale... często się dziwią, że nagranie
    > zabezpieczono bez wniosku z ich strony i jest;)
    Ja to już tu chyba opisywałem. Kilka lat temu było u nas poważne
    zdarzenie kryminalne. Chodziliśmy z kumplem i zabezpieczaliśmy nagrania
    obejmujące sprawcę. Mieliśmy ich ponad 70. Na niektórych poruszał się
    samochodem terenowym - dość charakterystycznym - więc jak nawet gdzieś w
    tle był, to zabieraliśmy nagranie. Na żadnym nie dało się odczytać
    tablic. Bo albo kamera z bliska łapała, ale samochód z boku. Albo jak
    była wzdłuż chodnika, to samochód był daleko i nie dało się numeru odczytać.

    Potem zrobiłem tzw. ścieżkę, czyli w programie po współrzędnych GPS i
    czasie nagrania ustaliłem sobie, jak on chodził / jeździł. Wyszło mi, że
    najprawdopodobniej samochód musiał mieć na takim parkingu kościelnym -
    strzeżonym. Poszliśmy tam z miesiąc później. Wiedzieliśmy, ze nie ma
    kamer, bo mamy wykaz kamer aktualizowany przez dzielnicowych - taka
    tabelka w EXCELu. Ale wymyśliłem, że jak płatny, to może kartą zapłacił,
    albo fakturę wziął? No i pytamy parkingowego o takiego terenowego, a on
    sięga na biurko i daje mi taki skrawek kartki z numerem rejestracyjnym.
    Pytam skąd!?

    Proste. Oni tam mają taką "wartownię", że nie zamykają bramy, bowiem 99%
    ludzi ma wykupione abonamenty i wjeżdżają i wyjeżdżaj sami. Mało kto z
    tego parkingu korzysta, bo choć niedaleko centrum, to pod skarpą i nie
    ma ulic - są strome schody. Jak ktoś jedzie do centrum, to szuka miejsca
    w centrum. Tam trzeba "pół miasta" objechać, by wjechać na ten parking.
    Schodami do Rynku minuty.

    Terenówka wjechała, jak parkingowy był w ubikacji. Facet poszedł
    schodami z parkingu do góry. Parkingowy wyszedłszy z ubikacji
    stwierdził, że "obcy w rewirze". Obawiając się, że przy wyjeździe facet
    "ucieknie" poszedł i na skrawku papieru zapisał numer. Rzucił go na
    biurko. Facet wyjeżdżając zatrzymał się. Zapłacił i pojechał. Kartka
    została. Gościa złapaliśmy. Był z Warszawy i jakby nie to, to w życiu
    byśmy do niego nie dotarli. >
    >> Przyznam, że Twoja uwaga, iż to tylko mądrzy policjanci robią wzbudza
    >> we mnie strach.
    > Nie pisałem że mądrzy a że lepsi;)
    >> U nas nadzorujący Ci bez tego albo notatki, że kamer nie ma materiałów
    >> nie weźmie.
    > U nas często proszą o zabezpieczenie, ba czasami na piśmie wnioskują i
    > nie odbierają. Domyślam się że w międzyczasie następuje umorzenie.

    Albo mają sprawcę, przyznał się, poddał dobrowolnie karze, to po co nam
    nagranie? Zwłaszcza w mniej poważnej sprawie.>
    >> Natomiast - nie wiem, czy wiesz - że zabezpieczanie filmików często
    >> pozbawia nas wielu cennych dowodów.
    > Na pewno mniej niż jak się nadgra, bo nikt nie zabezpieczy;)
    >> Powinno się to robić inaczej i wiele lepszych rejestratorów ma taką
    >> opcje, a ludzie zabezpieczają avi albo mp4 z niewiedzy oraz lenistwa.
    >
    > Nagrania idą tak jak je rejestrator zgra w kodeku jakim zapisze, czyli
    > data i czas (często letni w zimę) i znak wodny jeśli jest - nikt się nie
    > bawi w kopię cyfrową dysków. Więcej nie będę pisał jak to się w praktyce
    > odbywa, ale nigdy nie spotkałem się z prośbą o specyficzne
    > zabezpieczenie kopii. A jakby to było powszechne to z pewnością bym
    > wiedział. Może jakby była sprawa o zabójstwo głowy państwa to by cały
    > rejestrator zawinęli jako dowód;)

    Nie. Rejestrator taki fachowy nie zapisuje w ogóle filmu. Profesjonalne
    rejestratory są tak skonstruowane, że zapisują każdą klatkę osobno.
    Jakby wybuchło coś, to będziesz miał na dysku klatkę z 1/20 sekundy
    przed wybuchem. O ile przetrwa dysk, to będziesz miał klatkę. Tak klatka
    najczęściej ma o wiele większą rozdzielczość, niż film.

    Te samochodowe zapisują z tych samych powodów filmiki w sekwencjach
    kilkudzięsieciosekundowych. Tu nic nie ugrasz kombinując. Ale
    stacjonarne :-) Jest o co walczyc, choć nie zawsze, bo to od
    konfiguracji zależy.

    Obejrzyj sobie panel służący do zgrywania. Najczęściej poza
    wykorzystywaną opcją zgrania do powszechnego formatu, albo teraz już
    rzadszymi obecnie do dziwnego formatu wraz z programem do oglądania tego
    jest opcja zrzucenia jpg. Upierdliwe to i większość ludzi to pomija. Jak
    mu każesz filmik zrobić, to on zmniejsza rozdzielczość. JPG ma
    maksymalną. TIFa nie widziałem.

    Jak kiedyś sprawcy zorientowawszy się, że w biurze jest monitoring i ich
    nagrał ukradli rejestrator, to potem w lesie wyrwali dysk i go wyrzucili
    - zabrali rejestrator, albo go nasi nie znaleźli. Nie pytaj, czemu tak,
    bo też nie rozumiem, ale włąmywacze najczęściej nie są mistrzami
    intelektu - bo ci robią wałki w cyberprzestrzeni.

    Dostałem dysk HDD. Bez rejestratora tego nie odczytasz, bo to jakiś
    dziwny format. Ale program AUTOPSY potrafi cuda. Zrobiłem obraz dysku.
    Wyciągnął klatki. Na każdej klatce był tzw. stempel czasu, czyli tam
    masz w rogu datę i godzinę. Wiedzieliśmy mniej więcej, kiedy było
    włamanie. Wyciągnąłem te klatki, bo on odczytuje OCRem. Robiłem to dwa
    tygodnie na urlopie zaległym,, który dostałem w listopadzie. :-)

    Wracając do Ciebie. Przetestuj sobie. Zgraj klatki (tylko krótki czas,
    bo objętość duża) i porównaj z filmikiem. Weź z filmiku wyciąg klatki,
    bo są takie programy. Porównaj jakość. Często odczytasz tablice na jpg,
    a mp4 już nie. Czasem ma to znaczenie, a czasem nie. Ja już wiele razy
    miałem z tego sukces.

    >> Tych problemów jest więcej, ale nie będę publicznie tego walcował, bo
    >> zaraz jakiś idiota się czepi szczegółów. Zdarzyło mi się w ważnej
    >> sprawie celem uniknięcia zatarcia dowodu (właściciel sklepu formatował
    >> dysk, by zatrzeć nagrania obciążające jego i jego kolegów) odciąć
    >> nożem rejestrator od sieci elektrycznej.
    > To nie prościej wtyczkę wyciagnąć? ?

    Bez wątpienia. Tylko rejestrator był na półce pod sufitem, facet "machał
    łapami" i przywoływał "prawa konstytucyjne" a kabel wychodził gdzieś z
    za regału. Następnym razem odsunę regał :-)>
    >> Pomówiono mnie o spowodowanie zagrożenia pożarem (iskry się posypały
    >> ostro z przecinanego kabla) i zniszczenie cennego kabla. Dostałem
    >> sporą premię. ?
    > Taa. Iskry... Przecież to jest b16 zabezpieczone i nie zasilane
    > bezpośrednio z trafoka;)
    Weź nóż i przegnij dynamicznie przedłużacz. Zobaczysz. Poświęć w imię
    naszej przyjaźni jeden. Stań sobie na gumowym dywaniku, albo tnij
    szybko. :-)
    --
    (~) Robert Tomasik


  • 19. Data: 2025-07-27 18:02:18
    Temat: Re: Przejechałbym babę...
    Od: Shrek <...@w...pl>

    W dniu 27.07.2025 o 16:24, Robert Tomasik pisze:

    >> a rzecznik pytany o drugi
    >> samochód zapadła się pod ziemie, choć jest jak dupa od srania żeby na
    >> takie wątpliowści składane oficjalnie od dziennikarzy odpowiadać.
    >
    > Nie. Dziennikarz nie jest stroną postępowania. Rzecznik prasowy w ogóle
    > nie ma dostępu do materiałów.

    Twierdzisz że rzecznik _prasowy_ jest od tego żeby spierdalać przed
    prasą, która zadaje pytania dotyczące notatek na stronie policji? ;)

    > Policjant osłaniał się przed uderzeniem, to trafiał do sieci filmik, ze
    > odpycha "świadka", a ten upada - to tak przykładowo, bo nie twierdzę, że
    > wszystkie filmiki są zmanipulowane.

    No lepiej już nie drąż, bo za każdym jednym razem jak występowała
    "znacząca różnica zdań" między policją a pismakami w znaczących sprawach
    to okazywało się że to jednak oni mieli rację:P

    >> Zapisany gdzieś, czy tak ogólnie na zdrowy rozsądek?
    >
    > Nigdy się nad tym nie zastanawiałem.

    Jak nie zapisane w jakimś zarządzeniu no to wiesz...

    >> Ma prawo, tylko ma złożyć wniosek. Z niewiadomych powodów... zdarzają
    >> się i tacy co nie chcą się pod wnioskiem podpisać. Wygląda na to że z
    >> powodu tego że dostają do łapy gotowy druk, a nie chcą się podpisać
    >> pod niczym czego sami nie napisali. Był taki jeden... co przepisał
    >> odręcznie i dopiero wtedy podpisał;)
    >
    > Ludzie są różni. Druk jest Twój. Nikt wszystkich ustaw nie zna. Tam
    > pewnie są jakieś podstawy prawne.

    Daj spokój - rozmawiamy o poważnej instytucji;) Zresztą - jak chce to
    niech napisze po swojemu. Ważne jest żeby znał podstawę prawną (no ale
    powinien skoro twierdzisz że te kamery sprawdzają zawsze) no i się
    podpisał czytelnie. Te druki mają dla waszej wygody, żeby od ręki wam
    pokazać na monitorze i "zamówić" nagranie.
    > Przecież do monitoringu zazwyczaj ma dostęp ochrona, a
    > ochroniarze to byłą mundurówka albo ludzie powiązanie ze sportami walki
    > - również przeważnie.

    Ochroniarze u was mają dostęp do nagrań? Uuuu.

    > Do dziś
    > się nie dało. Do dziś na szkoleniach i spotkania się z tego śmiejemy.

    Bardzo śmieszne. A kto za to zapłacił?

    > Najczęściej przeglądamy i jak coś jest to się robi papier. Ale nie wiem
    > o czym Ty piszesz, bo ja wyciągam protokół zatrzymania rzeczy i na
    > pokwitowanie na podstawie legitymacji służbowej zabezpieczam nośnik z
    > nagraniem.

    Jaki nośnik - chyba nie dysk z rejestratora;)

    > Niektórzy administratorzy mają taki "wniosek o udostępnienie danych",
    > ale tam się wpisuje swoje dane i chyba l.dz. oraz numery kamer i czas.

    No tak to "u nas" działa. Policja takie przysyła, dla wygody
    skopiowaliśmy treść i wydrukowaliśmy żeby w razie potrzeby policjant od
    ręki podpisał i albo zabezpieczamy i przychodzą później (o ile) albo jak
    pilne i chcą od ręki to na płytkę jak się zmieści i za pokwitowaniem.
    Penów nie wkładamy do USB.

    > Bo albo kamera z bliska łapała, ale samochód z boku. Albo jak
    > była wzdłuż chodnika, to samochód był daleko i nie dało się numeru
    > odczytać.

    Różnie bywa... Ale to nie dlatego dzwonią po trzech miesiącach, bo
    przecież nie wiedzą czy coś tam widać czy nie.

    >> U nas często proszą o zabezpieczenie, ba czasami na piśmie wnioskują i
    >> nie odbierają. Domyślam się że w międzyczasie następuje umorzenie.
    >
    > Albo mają sprawcę, przyznał się, poddał dobrowolnie karze, to po co nam
    > nagranie? Zwłaszcza w mniej poważnej sprawie.>

    A może poszli do lasu albo umorzyli z powodu niewykrycia sprawcy:P

    > Nie. Rejestrator taki fachowy nie zapisuje w ogóle filmu. Profesjonalne
    > rejestratory są tak skonstruowane, że zapisują każdą klatkę osobno.

    Nie skomentuję. Albo skomentuje - rejestratory zapisują dane po prostu w
    kodeku. x264 albo obecnie x265. Czasem w H zamiast w x. Dokładnie tak
    samo jak filmy na torrentach. Coś słuszałeś chyba o zasadzie działania
    kodeków gdzie rzeczywiście są "klatki referencyjne" czy jakoś tak,
    natomiast kompletną bzdurą i zaprzeczeniem całej idei kodeków jest że
    rzekomo każda klatka jest zapisywana osobno. Tak można dodatkowo również
    ustawić żeby co ileś sekund było robione zdjęcie - podejrzewam po
    jakości, ze jest robione w zwykłych jpeg lub w najnowszych wersjach w
    HVEC. Ale to nie ma nic albo bardzo niewiele wspólnego (w sensie z tej
    samej kamery i na tym samym dysku;) z materiałem video.

    > Jakby wybuchło coś, to będziesz miał na dysku klatkę z 1/20 sekundy
    > przed wybuchem. O ile przetrwa dysk, to będziesz miał klatkę. Tak klatka
    > najczęściej ma o wiele większą rozdzielczość, niż film.

    Taa. To w końcu rejestruje ten film czy są zapisywane same oddzielne
    klatki, które potem są wyświetlane jako film z niewiedomych powodów
    gorszej jakości niż klatki;)


    > Te samochodowe zapisują z tych samych powodów filmiki w sekwencjach
    > kilkudzięsieciosekundowych. Tu nic nie ugrasz kombinując.

    Ugrasz, ugrasz... A jak sam nie potrafisz to wrzuć na wykop to ci już
    znajdą rejestrację, i od razu sprawdzą w rejestrze ubezpieczeń czy się
    zgadza z samochodem:P
    > Obejrzyj sobie panel służący do zgrywania. Najczęściej poza
    > wykorzystywaną opcją zgrania do powszechnego formatu, albo teraz już
    > rzadszymi obecnie do dziwnego formatu wraz z programem do oglądania tego
    > jest opcja zrzucenia jpg. Upierdliwe to i większość ludzi to pomija. Jak
    > mu każesz filmik zrobić, to on zmniejsza rozdzielczość. JPG ma
    > maksymalną. TIFa nie widziałem.

    Bajki opowiadasz. Strumień wideo jest oddzielnie (często kilka różnej
    jakości co wykorzystuje się przy pre i postalarmach z detekcji ruchu,
    zdarzeń ejaj albo po prostu z zewnętrznych systemów) a "zdjęcia" są
    kodowane raczej odzielnie, bo mają odzielne ustawienia.

    > Wracając do Ciebie. Przetestuj sobie. Zgraj klatki (tylko krótki czas,
    > bo objętość duża) i porównaj z filmikiem. Weź z filmiku wyciąg klatki,
    > bo są takie programy. Porównaj jakość. Często odczytasz tablice na jpg,
    > a mp4 już nie. Czasem ma to znaczenie, a czasem nie. Ja już wiele razy
    > miałem z tego sukces.

    Zaraz - ty piszesz że ta sama klatka będzie inna w zależności od tego
    czy zapiszesz ją jako mp4 czy jpeg?
    >> Taa. Iskry... Przecież to jest b16 zabezpieczone i nie zasilane
    >> bezpośrednio z trafoka;)
    > Weź nóż i przegnij dynamicznie przedłużacz. Zobaczysz. Poświęć w imię
    > naszej przyjaźni jeden. Stań sobie na gumowym dywaniku, albo tnij
    > szybko. :-)
    Elektryka prąd nie tyka:P Weź nie ściemniaj praktykom - będzie błysk,
    niezbyt głośny trzask i tyle.

    --
    Shrek

    Czy wiesz, że "***** ***" czytane od tyłu daje "??? ?????"?
    PS - i konfederację!


  • 20. Data: 2025-07-27 18:03:22
    Temat: Re: Przejechałbym babę...
    Od: Robert Tomasik <r...@g...pl>

    W dniu 27.07.2025 o 15:17, Shrek pisze:
    > Ciekawostka - obecnie jest wersja (według dziennikarzy poparta
    > stanowiskiem prokuratury i biegłymi) że BMW żadnego intencjonalanego
    > manewru nie wykonało a po prostu zepchnęła go na środkowy siła
    > odśrodkowa. Jak dla mnie bzdura, bo na szybkości policzyłem że dla
    > promienia minalnego na autostradzie 4000m i wspólczynnika tarcia 0,8 i
    > prędkości 325km/h  siła odśrodkowa jest 4 razy za mała. Co prawda
    > hamował więc częśc przyczepności złużył na hamowanie ale ten łuk też
    > chyba większy promień miał.

    Intrygujące. Ale promień łuku na autostradzie chyba nie ma znaczenia. To
    nie o to chodzi. Ja Twoja relację tak rozumiem, że BMW jechało szybko
    prawym skrajnym pasem. Na tym pasie coś jechało. Omijał i z powodu
    prędkości nie zmieścił się na środkowym uderzając w jadący lewym pasem
    KIA. Ma to sens oraz uzasadnia, dlaczego w takim wypadku prędkość ma
    znaczenie.
    --
    (~) Robert Tomasik

strony : 1 . [ 2 ] . 3 ... 9


Szukaj w grupach

Szukaj w grupach

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1