eGospodarka.pl

eGospodarka.plPrawoGrupypl.soc.prawoKim był ojciec prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego - Zdzisław Kwaśniewski? › Kim był ojciec prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego - Zdzisław Kwaśniewski?
  • Data: 2005-11-30 23:24:13
    Temat: Kim był ojciec prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego - Zdzisław Kwaśniewski?
    Od: "jano" <j...@p...fm>
    [ pokaż wszystkie nagłówki ]

    Z portalu Afery Prawa (dostęp przez sms'a, 3 złote za 3 godziny albo 5 za
    dobę,
    naprawdę warto)

    Kim był ojciec prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego - Zdzisław Kwaśniewski?

    Prawdę ukrytą przez A. Kwaśniewskiego przed narodem polskim ujawnia Leszek
    Bubel
    w książce pt."Polski Holocaust"(wydanej w 2002 r. przez Goldpol w
    Warszawie),
    zawierającej w tytule pytanie: czy Kwaśniewski to Stoltzman? Z pracy tej
    dowiadujemy się o zbrodniczej przeszłości ojca urzędującego prezydenta.
    Książkę
    tę powinni przeczytać Polacy, aby zrozumieć lęk i ucieczkę A. Kwaśniewskiego
    od
    przeszłości, którą wyraża też jego hasło wyborcze: &#8221;Porzućmy
    przeszłość,
    wybierzmy przyszłość".
    Z zeznań świadków zdarzeń jasno wynika, że ojciec prezydenta- Izaak
    Stoltzman
    vel Zdzisław Kwaśniewski, był Żydem rosyjskim w stopniu pułkownika NKWD.
    Wcielony
    w Polaka do organizowania nadzoru UB na terenach Pomorza Zachodniego i
    Północnego. Pod koniec lat czterdziestych zmienia nazwisko na Kwaśniewski i
    przyjmuje imię Zdzisław. NKWD zaopatruje go w dyplom ukończenia medycyny w
    Poznaniu i niezbędne dokumenty dla uwiarygodnienia wykonywanego zawodu
    lekarza.
    Intryguje zatem pytanie: czy w owym czasie oszustwo to było możliwe?
    Odpowiedzi
    w tej sprawie usiłują udzielić wymienieni w tej książce świadkowie.
    NKWD-dzista Izaak Stolzman, m.in. oskarżony jest o : mordowanie oficerów
    polskich w Katyniu, patriotycznej ludności polskiej na Kresach Wschodnich
    oraz
    grabież i popełnianie zbrodni na Żydach w gettach w okresie okupacji
    niemieckiej
    Wileńszczyzny i Białorusi.
    Po wkroczeniu wojsk sowieckich do Polski, Stolzman- dowodzący oddziałem NKWD
    w
    latach 1945- 1947 - dopuszcza się zbrodni ludobójstwa na: jeńcach
    niemieckich,
    marynarzach szwedzkich, żołnierzach AK, NSZ i innych formacji zbrojnych.
    M.in.
    dokonuje egzekucji w okolicach Borne, Sulinowo (Gross Born), w nie
    istniejącej
    obecnie wsi Doderlage, w Berkniewie (Barkenbrucke) koło Bornego Sulimowa, po
    którym zostały szczątki fragmentów zniszczonych domów. Na terenie tym,
    będącym
    poligonem wojsk sowieckich, w okolicznych lasach grzebał swoje ofiary,
    których
    kości jeszcze obecnie są odnajdywane.
    Stolzman vel Kwaśniewski pod koniec lat 40 -tych i na początku 50 -tych, z
    rozkazu władz NKWD nadzorował i koordynował zbrodniczą działalność
    powiatowych i
    miejskich urzędów bezpieczeństwa publicznego w: Drawsku, Białogardzie,
    Szczecinku, Wałczu, Kołobrzegu, Połczynie, Jastrowie i Okonku. Uczestniczył
    również w zbrodniach UBP w Gdańsku, Słupsku, Szczecinie, Ustce, Koszalinie i
    Elblągu. Oprawca ten pozbawiał życia więźniów przez rozstrzeliwanie,
    wieszanie, a
    także gazowanie, jak np. w gdańskiej siedzibie NKWD i przez wstrzykiwanie
    trucizny, co było wyłączną jego specjalnością.
    Płk. I. Stolzman dał się też poznać w 1947 r. uczniom gimnazjum w Wałczu.
    &#8220;Nadzorował&#8221;on z ramienia UB sprawę założenia nielegalnej
    organizacji
    młodzieżowej na terenie Gimnazjum Ogólnokształcącego, której przywódcą
    konspiracyjnym był Bogdan Szczucki. Działalność tej grupy polegała m.in. na
    zdejmowaniu flag wywieszanych z okazji komunistycznych rocznic, rozrzucaniu
    ulotek, głośnym skandowaniu :&#8221;Precz z komuną!!!&#8221; lub
    &#8220;Pachołki Rosji&#8221;. Próbowali
    oni zwrócić uwagę na stalinowskie zbrodnie, których m.in. dopuszczał się
    Stoltzman.
    Poczynania Izaaka Stoltzmana vel Kwaśniewskiego były częścią działań
    sowieckich
    grup operacyjnych w likwidacji członków polskiego ruchu oporu. Były to grupy
    kontrwywiadu sowieckiego, działające na terenie Polski zawsze i przede
    wszystkim
    przez przydzielonych specjalnie agentów. Przypomnijmy : w czasie okupacji
    niemieckiej wywiad sowiecki rzucił na teren Polski tysiące swoich agentów,
    wśród
    których był Stolzman. Zadaniem ich było ustalenie osób oraz danych o polskim
    ruchu podziemnym po to, aby mieć adresy i nazwiska osób do likwidacji po
    wkroczeniu wojsk sowieckich. Byli oni nazywani &#8220;łowcami AK-owskich
    głów&#8221;.
    Izaak Stolzman vel Kwaśniewski podejmuje się zacierania swojej zbrodniczej
    działalności zamykając usta świadkom pod groźbą utraty życia. W roli lekarza
    zamieszkał w Białogardzie przy Ul. Bohaterów Stalingradu 10 (obecnie
    Dworcowej).
    Przepoczwarza się w katolika, co wynika z księgi zawartych małżeństw
    kościoła
    parafialnego w Białogardzie, w którym 6 lutego 1954 r. zawarł związek
    małżeński.
    Zdzisław Kwaśniewski, ur. w 1921 r. w ZSRR poślubił Aleksandrę Pałasz, ur.
    28
    grudnia 1929 r. w Wilnie, z zawodu pielęgniarkę. Z małżeństwa tego w domu
    przy
    ówczesnej ul. Bohaterów Stalingradu 10, urodził się 15 listopada 1954 r.
    obecny
    prezydent i jego siostra Małgorzata Sylwia, o której wiadomo tylko tyle, że
    jest
    w Szwajcarii dyrektorem banku. A. Kwaśniewski nie mówi o niej nic. W
    miejscowym
    kościele NMP nie ma ich metryki chrztu. Z dużym prawdopodobieństwem można
    przypuszczać, że nie zostali oni ochrzczeni.
    Ojciec A. Kwaśniewskiego zmarł w 1990r i bez rozgłosu został pochowany na
    cmentarzu żydowskim w Warszawie. Matkę pochowano w 1995r przed wyborami
    prezydenckimi. Miała ona pogrzeb katolicki na cmentarzu warszawskim, dzięki
    uzyskaniu zaświadczenia od proboszcza kościoła parafialnego w Białogardzie.
    Fakt
    ten A. Kwaśniewski, bez zachowania prywatności, sprytnie wykorzystał w
    kampanii
    prezydenckiej, by zyskać na wiarygodności jako katolik.
    Niewątpliwe zasługi Izaaka Stolzmana vel Kwaśniewskiego we wprowadzaniu
    systemu
    sowieckiego w Polsce i umacnianiu władzy komunistycznej nad narodem polskim
    stworzyły A. Kwaśniewskiemu od najmłodszych lat możliwość robienia
    błyskawicznej
    kariery. Nic więc dziwnego, że już w 1977 r., mając 23 lata, został
    wiceprzewodniczącym Zarządu Wojewódzkiego Socjalistycznego Związku Studentów
    Polskich w Gdańsku, wstępując wcześniej do PZPR. Następuje to w okresie
    totalitarnych rządów E. Gierka i Jaroszewicza, w sytuacji skrajnej stagnacji
    życia gospodarczego, po brutalnym rozbiciu robotników protestujących w
    Radomiu i
    Ursusie oraz po osławionych &#8220;ścieżkach zdrowia&#8221;w wydaniu SB i
    milicji.

    TOWARZYSZ STOLZMAN
    Autor: Jan Krawiec. ( uwaga "Gwiazdy Polarnej": autor nie jest byłym
    redaktorem
    naczelnym "Dziennika Związkowego".) Omal z krzesła nie spadłem, kiedy
    przeczytałem w Gwieździe Polarnej z dnia 17 lutego artykuł pod tytułem
    Dziecko
    ziem odzyskanych ! Jeśli dziecko, to PRL lub PZPR, ale nie Ziem Odzyskanych
    !

    Po pierwsze: Andrzej Krajewski pomija działalność Aleksandra Kwaśniewskiego
    jako
    członka Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, nie podaje nawet
    najmniejszej
    wzmianki o jego przynależności do organizacji, która służyła interesom nie
    polskim, ale Związku Radzieckiego.

    Po drugie: Andrzej Krajewski nie wspomina o polskiej atmosferze w ich domu
    rodzinnym i o działalności Zdzisława Kwaśniewskiego w Urzędzie
    Bezpieczeństwa
    PRL.
    Nic nie wspomina również Andrzej Krajewski o współpracy Zdzisława
    Kwaśniewskiego
    z placówkami NKWD, które znajdowały się w Gross-Born (Borne Sulinowo),
    Białogardzie i Ragiczu, jaka była jego rola w wyłapywaniu żołnierzy AK, NSZ
    i
    innych organizacji, ukrywających się na terenie Pomorza Zachodniego.
    Zanim przedarłem się, z narażeniem życia, do Niemiec Zachodnich, przez wiele
    lat
    żyłem w Białogardzie. Pamiętam dobrze, kto z ramienia NKWD kierował
    działalnością miejscowego Urzędu Bezpieczeństwa.
    Był nim właśnie Zdzisław Kwaśniewski, ojciec Aleksandra Kwaśniewskiego, choć
    wtedy nazywano go towarzyszem Stolzmanem. Tyle już czasu upłynęło od tych
    strasznych wydarzeń. Pamiętam tylko trzy nazwiska zamordowanych żołnierzy
    AK.
    Najdłużej ich przesłuchiwano i zrobiono im proces pokazowy, w którym wszyscy
    przyznali się do popełnionych win. Byli to: Jerzy Łozinski, Stanisław
    Subortowicz i Witold Milwid.
    Rozstrzelano ich w obecności towarzysza Stolzmana - Zdzisława
    Kwaśniewskiego.
    Towarzysz Stolzman z ramienia NKWD opiekował się równie procesami
    politycznymi
    młodzieży szkolnej.
    W Wałczu odbył się proces uczniów: Bogdana Szczuckiego, Mariana
    Basładynskiego i
    Feliksa Stanisławskiego, w Białogardzie zaś proces Pszczółkowskiego i
    Tracza.
    Skazano ich na długoletnie wiezienie i prace w kopalniach węgla.
    Obławy na grupy żołnierzy wileńskiego oddziału AK majora Zygmunta
    Szyndzielerza
    ps. Łupaszka , które po ciężkich walkach i dużych stratach w ludziach
    przedostały
    się w lasy Pomorza Zachodniego, były również nadzorowane przez towarzysza
    Stolzmana.
    Obóz koncentracyjny NKWD w Barkenbrucke (Barkniewo) koło Gross-Born (Borne
    Sulinowo) był obozem przejściowym . Z tego obozu albo wywożono do Rosji,
    albo
    rozstrzeliwano. Andrzej Krajewski zdobył się na określenie miasta Borne
    Sulinowo
    jako: miasto ponad 20-tysieczne, całkowicie tajne . Tylko tyle, nic więcej.
    Egzekucji dokonywano około 5 km na północ od Nadrzyc, we wsi Doderlage.
    Miejscowość ta już nie istnieje. Są tylko resztki murów i fundamenty
    budynków.
    Ciała zakopywano w okolicznych lasach, przykrywając je niewypałami, a nawet
    minami, następnie zasypano groby ziemia.
    Towarzysza Stolzmana spotkałem w urzędzie bezpieczeństwa w Białogardzie, a
    po
    kilku latach powtórnie w tym samym urzędzie, ale nazywał się on już
    inaczej -
    Stolzman odrodził się jako Zdzisław Kwaśniewski.
    Jako lekarz mieszkał w Białogardzie przy ulicy Bohaterów Stalingradu nr 10
    (obecnie Dworcowa).

    To tylko kilka zdań dla uzupełnienia historyjek pana Andrzeja Krajewskiego o
    redaktorze Sałapatku i targach, na które przyjeżdżali ludzie nawet z Bornego
    Sulinowa.
    Były kierownik UB w Drawsku Pomorskim, Wacław Nowak, wyjawił, że Zdzisław
    Kwaśniewski, ojciec obecnego Prezydenta R.P., to żydowski zbrodniarz wojenny
    winny zbrodni przeciwko narodowi polskiemu.
    Nowak mieszkał jako emeryt w Koszalinie przy ulicy Powstańców Wielkopolskich
    22.
    Kilka miesięcy przed śmiercią w 1994 roku wyznał, że UB i NKWD zamordowało
    AK-
    owców, NSZ-owców i uczestników ruchu oporu na Pomorzu Zachodnim w 1945 roku,
    do
    czego on sam się przyczynił. Nowak kierował operacjami UB w rejonie Drawsko,
    Czaplinek, Jastrowie, Połczyn, Białogard i Kołobrzeg.
    Otrzymywał on rozkazy bezpośrednio od NKWD z placówek w Gross-Born (Borne-
    Sulimowo), Białogardzie i Ragiczu. Występował on pod przybranym nazwiskiem
    "Wacław Nowak" nadanym mu przez NKWD w trakcie nominowania go na stanowisko
    kierownika UB w Drawsku w 1945 roku. Jego prawdziwe nazwisko zdradzało jego
    rodowód żydowski.
    Z nakazu NKWD Nowak wychwytał żołnierzy Armii Krajowej, Narodowych Sił
    Zbrojnych
    i organizacji antysowieckich, ukrywających się na podległym mu terenie.
    Uczestniczył on w obławach na grupy żołnierzy Wileńskiej 5-tej Brygady AK
    oddziału majora Zygmunta Siendzielerza ps. "Łupaszka" (wcześniej należącego
    do 4-
    tej Brygady), które przedostawały się do lasów Pomorza Zachodniego.
    Złapanych odstawiał do obozu koncentracyjnego NKWD w Barkenbryge (Barkniewo)
    koło
    Gross-Born Borne (Sulimowo). (Nowak znał tylko niemieckie nazwy
    miejscowości.)
    Był to obóz przejściowy. Stamtąd były dla AK-owcóow tylko dwa wyjścia: do
    Rosji
    albo na "rozwałkę".
    NKWD-zista, który nadzorował zbrodniczą działalność UB, w tym zbrodnie
    Nowaka,
    był Żyd Stolzman.
    AK-owców rozstrzelano we wsi Doberlage położonej około 5 km na północ od
    Nadarzyc.
    Wieś ta jest opuszczona od tamtego czasu, nawet jej nazwa wyszła z użycia.
    Zostały po niej tylko resztki murów i fundamenty. Zwłoki zakopano w
    okolicznych
    lasach. Jedne przykryto niewypałami, inne także minami i zasypano ziemią.
    Nowak zapamiętał tylko trzy nazwiska spośród zamordowanych żołnierzy AK:
    Jerzy
    Łoziński, Stanisław Subotrowicz i Witold Milwid, (ich przesłuchiwano
    najdłużej).
    UB-owcy zastrzelili ich w Doberlage w obecności Nowaka i Stolzmana.
    NKWD-zista Stolzman przygotowywał również procesy polityczne młodzieży
    szkolnej.
    W Wałczu doprowadził do skazania uczniów Bogdana Szczuckiego, Mariana
    Baśladyńskiego i Feliksa Stanisławskiego, a w
    Białogardzie Pszczółkowskiego i Tracza na więzienie i pracę w kopalniach
    węgla.
    Wacław Nowak spotkał NKWD-zistę Stolzmana kilka lat później w Urzędzie
    Bezpieczeństwa w Białogardzie, ale on nazywał się już inaczej.
    Zmienił nazwisko na Zdzisław Kwaśniewski.
    "Zdzisław Kwaśniewski" pracował w Szpitalu Powiatowym i Przychodni
    zakładowej P.
    K.P. w Białogardzie.
    Ci, którzy go znali, opowiadają, że był wzrostu okolo 1,60 m, jego profil
    twarzy
    i chód Żyda. Gdy maszynista w P.K.P. potrzebował czas wolny od pracy,
    koledzy
    zwykli mówić: "Idź do Żydka po zwolnienie". Co najmniej jeden z tych wnuków
    mieszka w Stanach Zjednoczonych. On zapisał się na studia w Akademii
    Medycznej w
    Szczecinie, ale odpadł ponoć już na pierwszym roku. Zapewne był felczerem, a
    nie
    lekarzem.
    Mieszkał w Białogardzie przy ulicy Bohaterów Stalingradu nr 10, obecnie
    Dworcowej. Żona jego, też Żydówka, przebywała w domu i mało wychodziła do
    miasta. Córka jest okulistką i mieszka z mężem w USA. Był to ojciec obecnego
    Prezydenta R.P. Aleksandra Kwaśniewskiego-Stolzmana.

    Zeznanie pod przysięgą złożył Dominik Dzimirowicz.
    Gdzieś w połowie 1945 r. wraz z rodzicami przyjechałem do Gdańska. W domu
    rodziców mieściła się Komórka Kontrwywiadu w dzielnicy Gdańsk-Wrzeszcz, ul.
    Wallenroda 4. Do Komórki przychodziły wiadomości, ze w kierunku Gdańska są
    kierowani więźniowie, którzy nie docierają do miejsca przeznaczenia tzn. do
    wiezienia. Aby rozpoznać "sprawę" ojciec mój postanowił pójść do pracy UBP
    Gdańsk jako kierownik warsztatu krawieckiego, a mnie wziął jako ucznia.
    Podjęto
    szczegółowa penetracje UBP w Gdańsku. Rzeczywistość okazała się koszmarem.
    Do gdańskiego UB przywożono żołnierzy AK. Przesłuchiwania prowadzili
    NKWDzisci w
    formie łamania rąk, nóg, wyrywanie paznokci itd. Przesluchania były
    nadzorowane
    przez Stolzmana.
    Po przesłuchaniu "więźniów" wysyłano transportem samochodowym w kierunku
    Słupska.
    Od 1947 r. zaczęto stopniowo likwidować obóz Barkniewo, gdzie byli
    rozstrzeliwani żołnierze Armii Krajowej.
    W związku z tym cześć więźniów była kierowana do podziemi przy ulicy Jaracza
    w
    Słupsku, gdzie byli mordowani, następnie zasypywana wapnem. Przypuszczalnie
    ich
    prochy do tej pory tam lezą.
    Stolzman znal mego ojca, z którym uzgodnił, ze w rezerwie zawsze będzie
    wyprasowany mundur. Raz wziąlem mundur i poszedłem do urzędu bezpieczeństwa
    w
    Gdańsku. Niosąc mundur dla Stolzmana nie spodziewałem się, że znajdę się w
    przedsionku piekła. Gdy wszedłem do pomieszczenia, gdzie znajdował się Leebe
    Bartkowski, który przygotował narzędzie do torturowania ludzi, zamiast
    zameldować
    swoje przybycie, to ja stanąłem i przyglądałem się, co Bartkowski robi. Ten
    nie
    zastanawiając się uderzył mnie w twarz. Z opresji wybawił mnie Stolzman,
    który
    wszedł prowadząc dwie kobiety. Okazało się, że to była żona i córka jednego
    z
    uciekinierów, który przyznał się, ze u niego w domu przechowywana jest cześć
    narkotyków - zabrano narkotyki i obie panie. Przez pół dnia Szwedzi i Polacy
    byli przesłuchiwani przez Stolzmana i Bartkowskiego.
    Interesowało ich, kto i skąd dostarczano opium na statki, gdzie znajduje się
    miejsce składowania na terenie Trójmiasta, Ustki, Słupska. Gdy skończono
    ustne
    przesłuchiwanie i Stolzman nie dowiedział się nic, wtedy przystąpiono do
    fizycznego przesłuchania. Na początek wzięto więźnia, który na piersi miał
    zawieszony krzyż.
    Bartkowski kazał zdjąć krzyż, lecz przesłuchiwany odmówił. Stolzman kazał
    Bartkowskiemu powiesić go na haku na łańcuszku od krzyża. Postawiono
    delikwenta
    na taborecie i ręce i nogi miał związane, i łańcuszek powieszony na haku.
    Następnie Bartkowski raptownie wyrwał ławkę spod nóg. Łańcuszek pękł pod
    naprężeniem, ale jednocześnie przeciął prawdopodobnie tętnice. Krew zaczęła
    lać
    się jak z "kranu". Po kilku minutach ten człowiek już nie żył. Kazano mi
    pomoc
    wynieść zwłoki i zmyć podłogę. Krzyż zmywał NKWDzista. Osobiście słyszałem
    jak
    Stolzman mówił do Bartkowskiego, że krzyż ten weźmie do domu na pamiątkę.
    Następnym do przesłuchania był młody Polak. Związano mu ręce i nogi oraz
    powieszono jak świniaka na haku. Obnażono dolna cześć ciała i Bartkowski
    szczypcami zaczął ściskać przyrodzenie. Nastąpił niesamowity krzyk bólu
    torturowanego człowieka. Stolzman kazał przerwać tortury i zapytał czy już
    sobie
    przypomniał, skąd mieli na statku narkotyki. Młody człowiek wskazał na
    małżeństwo z córka, którzy prawdopodobnie mieli się zajmować transportem
    narkotyków na statki. W pierwszej kolejności wzięto seniora rodu. Żonę i
    córkę
    że związanymi rękoma posadzono tak, żeby wszystko widzieli. Zaczęto mu
    zrywać
    paznokcie z rak i nóg. Żeby nie krzyczał zatkano mu usta. Torturowany
    człowiek
    kilkakrotnie mdlał. Łamano mu palce u rak i nóg, i ręce. Gdy zdjęto mu
    opaskę z
    ust Bartkowski zapytał go, czy będzie zeznawał - odpowiedział, ze tak.
    Narkotyk - opium został przywieziony do miasta Ustka samochodem MO, a
    eskortę
    stanowili milicjanci. Gdy samochód podjechał pod statki, żołnierze, którzy
    pilnowali statki szwedzkie zniknęli na czas rozładunku towaru. Izaak
    Stolzman
    zagroził, że jeżeli nie będzie mówił prawdy, to żona i córka zostaną
    zgwałcone,
    a później zastrzelone. Torturowany mężczyzna przypomniał sobie, ze narkotyk
    był
    przywieziony z Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Szczecinie. Stolzman jak
    to
    usłyszał, to się wściekł, zawołał dwóch NKWD-zistow, też Żydów, którzy
    zgwałcili
    15 letnia córkę oraz żonę.
    Po zgwałceniu kobiet, Stolzman wziął ze stołu aparat, rozerwał pochwę, a
    Bartkowski wepchnął nagrzany pręt do czerwoności w skrwawiona pochwę
    dziewczyny.
    Nastąpił niesamowity krzyk bólu. Tak samo postąpiono z matka dziewczyny.
    Niepotrzebne kobiety wyniesiono do następnego pomieszczenia, gdzie zostały
    zastrzelone.
    Stolzman Izaak w dalszym ciągu prowadził śledztwo w stosunku do
    torturowanego
    mężczyzny, nie wierzył jego zeznaniom, ze ten z uporem maniaka powtarzał, ze
    narkotyki zostały przywiezione z Urzędu Bezpieczeństwa Szczecin. W pewnym
    momencie kazał nagrzać pręt, a Bartkowski z cala siłą wepchnął w odbytnice,
    powtórzył się ten sam scenariusz - ryk człowieka mordowanego.
    Po tej sadystycznej zabawie został zastrzelony, strzałem w tył głowy.
    Wykonawca
    był Leebe Bartkowski.
    Izaak Stolzman zaś zarządził przerwę na obiad. Gdy chciałem opuścić
    przybytek
    zbrodni i zapytałem czy mogę pójść do domu, Stolzman powiedział, że zostanę
    i
    pójdę gdy przyjdzie czas. Po jakimś czasie powrócił z obiadu Leebe
    Bartkowski,
    stanął w rozkroku i powiedział do mnie: "Nu ty Goj, czy wiesz, ze nasze
    kamienice a wasze szubienice, za chwile zawiśniesz na tym haku !!!"
    Po chwili przyszedł Izaak Stolzman i zarządził przesłuchanie pozostałych
    Polaków
    przez Bartkowskiego, a mnie kazał zostać w pokoju. Natomiast Stolzman wziął
    dwóch pomocników i rozpoczął przesłuchania marynarzy szwedzkich. Zastosował
    stopniową metodę torturowania, zaczęto od zdzierania paznokci z rak i nóg,
    oraz
    łamania palców. Następnie rozgrzanym prętem ciągnięto po całym ciele,
    plecach,
    nogach, brzuchu, piersiach itd. Gdy torturowano Szwedow i Polakow, Izaak
    Stolzman
    stal i przyglądał się, uśmiechał, wydawało się, że znajduje się w jakiejś
    "ekstazie", która dawała mu niesamowitą przyjemność.
    Leebe Bartkowski podczas przesłuchania uciekinierów polskich nie uzyskał
    żadnych
    dodatkowych wiadomości. Stolzman kazał odprowadzić i rozstrzelać. Dla mnie
    dano
    siennik i koc do spania i tak przesiedziałem cala noc do następnego ranka.
    Rano następnego dnia Stolzman kazał Bartkowskiemu załadować do samochodu
    rozstrzelonych Polaków, zawieść do Brzeźna i zakopać. Sam natomiast przy
    pomocy
    dwóch NKWD-zistow rozpoczął kontynuacje wczorajszych przesłuchań marynarzy
    szwedzkich, dochodzenie przeprowadzone było w języku niemieckim tak, ze nic
    nie
    rozumiałem. Znowu było łamanie rąk, palców, bicie prętem itd. Gdy przyjechał
    Bartkowski, polecił, aby przygotować do drogi samochód i jeżeli będą pytać
    dokąd, to powiedzieć, że Szwedzi są wiezieni na statek, który ich zawiezie
    do
    Królewca-Kalingradu. Było to kłamstwo i wyprowadzenie wszystkich w pole.
    Następnie porwanych Szwedów związano i wsadzono do samochodu. Konwojenci
    siedli
    razem z więźniami. Natomiast Naczelstwo w Gaziku, a ja z nimi ruszyliśmy w
    stronę Gdynia-Lębork-Słupsk. W Słupsku Bartkowski na czele ze swoimi ludźmi
    zaczął wyładowywać Szwedów.
    Dominik zwrócił się do mnie: Jeżeli zaczniesz rozpowiadać, co słyszałeś i
    widziałeś, to zginie cała twoja rodzina i ty w podziemiach. Teraz zejdziemy
    na
    dół do podziemi to zobaczysz, że ja ciebie nie okłamuje."
    Rozkazał, abym szedł za nim do podziemia. W pierwszej kolejności czuło się
    niesamowity smród rozkładających się ciał ludzkich. Zobaczyłem też leżących
    pokotem marynarzy szweckich, którzy przed kilkoma minutami zeszli do
    podziemi.
    Dobijano z pistoletów tych, którzy dawali oznaki życia. Gdy chciałem opuścić
    ten
    przedsionek piekła, Stolzman złapał mnie za ramie, mówiąc mi, ze musze
    jeszcze
    zobaczyć krematorium i zwłoki, które są zasypane wapnem: "Jak ty nie
    będziesz
    posłuszny, to spotka ciebie to samo co tamtych."
    Podszedłem bliżej do zwłok zasypanych wapnem. Widok był straszny, usta
    otwarte,
    powieki nie zamknięte, twarz wykrzywiał niesamowity grymas... Do tej pory
    prześladuje mnie obraz tego nieboszczyka.
    Gdy tak oniemiały przyglądałem się temu, do Stolzmana podeszło dwóch ludzi,
    którzy okazali się prokuratorami prokuratury powiatowej w Słupsku.
    Przyszli, aby uzgodnić ilu maja przysłać więźniów do zamordowania, spalenia
    lub
    zasypania wapnem. Po uzgodnieniu z nimi, ilu ludzi-wiezniow maja dostarczyć,
    pociągnął mnie za NKWD-zistami, którzy ciągnęli zwłoki szweckiego marynarza.
    Piece w kotłowni użyto jako krematoryjne.
    Widok wkładanego ciała do pieca oraz drugiego palącego ciała marynarza
    szweckiego spowodował, że w pewnym momencie straciłem przytomność.
    Odzyskałem
    świadomość w samochodzie w drodze powrotnej do Gdańska.
    Rok 1957 - mój przyjaciel Kazimierz Walczak otrzymał stanowisko dowódcy
    okrętu
    demagnetazyjnego, w związku z tym złożyłem wizytę na okręcie. Był to
    szkuner.
    Kadłub o budowie drewnianej. Przed dostaniem się w polskie władanie
    właścicielem
    był amator szwedzki. Polscy marynarze nazywali go "Święty Jerzy". Wśród
    marynarzy - załogi, szła szeptana z ucha do ucha wieść, ze "Święty Jerzy"
    został
    w piracki sposób obrabowany przez Sowietów, natomiast załoga statku została
    uprowadzona do Słupska i tam zamordowana oraz w podziemiach byłego
    Arbeitsamtu i
    w krematorium spalona.
    Natomiast oficjalna wersja, ze jednostka utonęła na terenie wód wewnętrznych
    lub
    przyległych do obszaru polskiego, że armator szwedzki zrezygnował z
    wydobycia
    nieopłacalnej sprawy ! Chciałem znaleźć miejsce w poszyciu kadłuba, które
    byłoby
    kiedyś uszkodzone. Takiego miejsca nie znalazłem. Kazimierz Walczak nie
    doczekał
    się lepszych czasów, odmówił współpracy z KGB, został zamordowany latem 1967
    r.

    NIEZALEŻNA OPINIA?
    - wypowiedz prof. dr hab. Jerzy Tomaszewski na temat książki.

    Podsumowanie politycznych aspektów książki zawiera się we fragmencie
    znajdującym
    się pod jej koniec. Autor stwierdza tam, że Żydzi:
    &#8222;...mają hegemonię w połowie świata, kierują największym mocarstwem
    oraz dominują
    w naszym kraju. Mają swojego prezydenta III RP i rząd posłuszny wobec ich
    pretensji i żądań. Wyłącznie oni prowadzą politykę zagraniczną III RP i
    stanowią
    jej personalny aparat. Dominują we władzach gospodarczych, a zwłaszcza w
    Banku
    Centralnym i w polityce pieniężnej. Posiadają władzę w większości mediów,
    decydują o tym, jakie treści podtrzymać i rozwijać w naszej kulturze, jaki
    program realizować w naszej oświacie, czego uczyć, a co pomijać w naszej
    historii, decydują zatem o całym życiu publicznym na szczeblu
    centralnym.&#8221; (s.
    125)

    &#8222;Światowe żydostwo chciałoby odbudować diasporę w naszym kraju.
    Pieniądze na tę
    odbudowę się znajdą, a ludzie są za miedzą i masowo gotowi są ruszyć na
    osiedlenie się w Polsce. [...] Polska dla nich to zachód. Kolejny
    prożydowski
    rząd w Polsce może sprawić, że owo zasiedlenie zostanie opłacone w ramach
    naszej
    kolejnej rekompensaty za nasze nieskończone rzekome przewinienia wobec
    Żydów.
    Grozić może nam zatem i takie niebezpieczeństwo, z którym należy się
    poważnie
    liczyć." (s. 126).

    Książka rysuje zatem obraz złowrogiego Żyda, przemyślnie oszukującego
    chrześcijan, od średniowiecza działającego na szkodę Polski, obecnie zaś
    dążącego do opanowania naszego kraju wszelkimi metodami. Dowodem tego mają
    być
    spreparowane cytaty, jednostkowe przykłady, ukazanie fałszywego obrazu
    historii
    Polski, w znacznej mierze opartego na wiadomościach z literatury
    antysemickiej
    pochodzącej nieraz z XIX w., a także fałszywe informacje o poszczególnych
    osobach znanych w Polsce, wszystkich niemal poważnych ugrupowaniach
    politycznych,
    oskarżanie Żydów o wszystkie realne i absurdalne, możliwe i niemożliwe
    grzechy
    polskiej polityki. Dodatkowym elementem jest oskarżanie Żydów nie tylko o
    zwalczanie chrześcijaństwa, lecz także o deformowanie zasad religii rzymsko-
    katolickiej poprzez demoralizujące oddziaływanie na księży akceptujących
    nauczanie Jana Pawła II. Tym samym autor świadomie, nieuczciwymi metodami
    zmierza do wywołania nienawiści do Żydów oraz osób uznawanych przez siebie
    za
    Żydów. Rozważania te zawierają liczne wewnętrzne sprzeczności, toteż trudno
    traktować je poważnie, nie sądzę też, by osoby obrzucone przez Wysockiego
    oszczerstwami i obelgami zechciały występować z powództwem do sądów.
    Istotnym zagrożeniem dla porządku publicznego są natomiast antysemickie
    treści
    tej książki, gdyż mogą przemawiać do ludzi niezdolnych do logicznej analizy
    wywodów autora i nie mających możliwości lub ochoty do sprawdzenia
    prawdziwości
    zawartych w niej informacji. Zarówno forma wypowiedzi, jak też ich treść
    mają
    charakter zdecydowanie antysemicki i pobudzają do strachu przed domniemanym
    spiskiem żydowskim przeciwko państwu polskiemu i narodowi, a w rezultacie do
    nienawiści wobec ludzi "obcych" pochodzeniem, niekoniecznie wyznaniem lub
    narodowością.

    --
    Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


Podziel się

Poleć ten post znajomemu poleć

Wydrukuj ten post drukuj


Następne wpisy z tego wątku

Najnowsze wątki z tej grupy


Najnowsze wątki

Szukaj w grupach

REKLAMA

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.